Perspective Caroline
Dzień 10
Od kilku dni, praktycznie nie wychodzimy z domu. Reporterzy cały czas stoją pod bramą. Jeśli już wychodzimy, to tylko po produkty spożywcze. Najśmieszniejsze w tym wszystkim, jest to że do tego jebanego sklepu mogą chodzić wszyscy oprócz mnie i Ronnie'go. Po akcji w markecie gdzie Radke mnie przytulił i jakiś gościu który swoją drogą okazał się paparazzi zrobił nam zdjęcie. Jesteśmy na wszystkich okładkach gazet plotkarskich zarówno papierowych jak i tych elektronicznych. Przewróciłam się na drugi bok i spojrzałam na ścianę znajdująca się przede mną. Strasznie mi się nudzi jednak nie chce mi się wstawać z tego ciepłego łóżka.
/-Do cholery to też moja córka! Chyba mam się prawo z nią spotkać?! -Usłyszałam krzyk który był tłumiony przez moje drzwi. Zdziwiona usiadłam prosto i nasłuchiwałam dalej.-Greace to tylko jeden dzień! Nie moja wina ze wszędzie chodzą za nami Ci jebani paparazzi!
To zdecydowanie był głos Radke... podniosłam się i zgarnęłam szlafrok. Narzuciłam go szybko na Siebie i otworzyłam drzwi w tym samym momencie co brunet skończył rozmowę. Stałam za nim i patrzyłam jak przeciera dłońmi zmęczona twarz. Odwrócił się i spojrzał na mnie zaskoczony.
-Obudziłem Cię?
-Nie i tak już nie spałam. Coś się stało? - Momentalnie odwrócił wzrok i spojrzał na coś co było za mną. Pokręcił beznamiętnie głową i uśmiechnął się słabo. -Chodźmy na śniadanie. Założę się ze jeszcze dzisiaj nic nie jadłeś.
Nie czekając na odpowiedz ruszyłam przed siebie. Uśmiechnęłam się sama do siebie, bo słyszłam jego kroki zaraz za moimi. Weszliśmy do kuchni i zobaczyliśmy Ashley'a oraz Jakcy'ego którzy zawzięcie i czymś dyskutowali.
-Dzień dobry.-Powiedziałam i poszłam po miseczkę na moje ulubione płatki. Otworzyłam szafkę i zaczęłam oglądać dwa pojemniki z nimi. Dlaczego? Otóż Ash stwierdził że skoro kupiliśmy i dla mnie i dla niego to powinniśmy je podpisywać. Dlatego też wyjęłam pojemnik z moim imieniem i wsypałam trochę do naczynia.
Zalałam je zimnym mlekiem i usiadłam przy stole. Nabrałam trochę na łyżkę i włożyłam do ust.
-To nie zdrowe jeść płatki z zimnym mlekiem. -Podniosłam wzrok znad miski i zauważyłam karcace spojrzenie Ronnie'go.
Wzruszyłam tylko ramionami i jadłam dalej. Mężczyzna pokrecil tylko zdegustowany glowa i usiadł naprzeciwko z kubkiem parującej herbaty i z talerzem z kanapkami. Pogrążona swoimi myślami nie słuchałam o czym mówi reszta dopóki ktoś nie powiedział imienia Grece. Podniosłam wzrok i słuchałam.
-I co powiedziała?-spytał Purdy.
-Nie wiele. Tyle ze skąd ma mieć pewność ze to co było w gazecie nie jest prawda? Oraz to ze nie wie czy to żeby Willow przyjechała tu gdzie jesteście wszyscy było dla niej dobrym rozwiązaniem.-Oparł twarz na dłoniach.
-Kurwa, ta laska jest nieznośna! Jak Ty kurwa z nią tyle wytrzymałeś? !- Uniósł się basista, jego rozmówca zaśmiał się sucho i pokręcił tylko głowa. -Będziesz jeszcze do niej dzisiaj dzwonił?
-Tak... zależy mi na tym żeby przyjechała. Dawno się nie widzieliśmy, cholernie za nią tęsknię. -Pierwszy raz widzę jak Ronnie jest tak bezbronny. Zrobiło mi się głupio, po części to moja wina ze Greace nie chce żeby Willow do nas przyjechała. Gdybym wtedy zachowała większy dystans to może nie było by takiej sytuacji. Spuściłam wzrok na płatki i więcej nie słuchałam o czym mówili. Zjadłam w miarę szybko i wyszłam pod pretekstem tego ze chciałabym doprowadzić się do porządku. Otępiała weszłam po schodach i otworzyłam drzwi do mojego tymczasowego pokoju. Wyciągnęłam z szafy ubrania. Białe spodenki z wysokim stanem , szary , obcisły croop top , do tego wełniany, brązowy sweterek , czarne botki na obcasie. Jako dodatki wziełam, czarny kapelusz i okulary przeciwsłoneczne. Kiedy wszystko już naszykowałam postanowiłam się umyć. Weszłam do łazienki i położyłam ubrania na półce a sama się rozebrałam z piżamy. Odkręciłam kurek z ciepła wodą i zaczekałam aż woda naleje się do wanny. Usiadłam na brzegu i patrzyłam jak woda napełnia wannę. Postanowiłam jeszcze dodać płynu do kąpieli o zapachu wanilii. Uśmiechnęłam się sama do siebie kiedy zauważyłam ze powstaje biała piana. Kiedy wanna już była pełna zakręciłam kurek i zanurzyłam się w gorącej wodzie. Jęknęłam przeciągłe na to przyjemne uczucie. Postanowiłam jeszcze włączyć muzykę więc wyciągnęłam jeszcze suchą rękę i nacisnęłam ikonkę odtwarzacza muzyki. Wybrałam pierwszą lepszą i odłożyłam telefon. Zaczęłam śpiewać razem z wokalistą zespołu Youth Group piosenkę "Forever Young" . Pochłonięta śpiewaniem nie zwróciłam uwagi ze ktoś śpiewa ze mną. Zmarszczywszy brwi i odwróciłam się w kierunku drzwi. Jednak nikogo tam nie spotkałam, nagle usłyszałam jak ktoś opuszcza się po drzwiach i siada pod nimi. Odpuściłam kolejną zwrotkę żeby móc wsłuchać się w głos nieznajomego. Uśmiechnęłam się, kiedy rozpoznałam w nim głos Andy'ego. Zaczęłam śpiewać razem z nim tyle ze głośniej niż przedtem. Uśmiechnęłam się w kierunku drzwi nie przerywając śpiewania. Kiedy piosenka się skończyła a włączył a następna byłam pewna ze Biersack jej nie zna. Jednak zdziwiłam się kiedy śpiewał słowo w słowo z wokalistą. Nie sądziłam ŻE będzie znać taka piosenkę jak "7 years" Lukas'a Graham'a. Sluchalam jego przyjemnego dla uchs głosu i zanurzyłam się cała pod wodą. Otworzyłam oczy pod wodą co wywołało nieprzyjemne pieczenie, jednak po chwili się przyzwyczaiłam. Kiedy zaczynało brakować mi świeżego powietrza, niechętnie wynurzyłam się spod tafli wody. Przetarłam dłońmi twarz i zaczęłam myć włosy. Wzięłam słuchawkę od prysznica i spłukałam pianę, znajdującą się na mojej głowie.
-Długo tam będziesz siedzieć?- Spytał Andy.
-Nie, jeszcze jakieś 10 minut. Coś się stało?
-Mam propozycję nie do odrzucenia jednak opowiem Ci o tym dopiero jak wyjdziesz a teraz przełącz tą piosenkę bo jej nie lubię.
Pokręciłam rozbawiona głową ,jednak wytarłam ręce i zaczęłam szukać piosenki takiej żeby mu się spodobała. Nagle znalazłam "They don't need to understand" . Uśmiechnęłam się pod nosem i ja włączyłam.
-Mam nadzieję ze do tej piosenki znasz tekst. -Usłyszałam jego cichy śmiech a zaraz słowa jego piosenki. Muszę przyznać ze ta piosenka zdecydowanie lepiej brzmi kiedy śpiewa ja na żywo. Kiedy on śpiewał ja namydliłam swoje ciało i zaczęłam je od razu spłukiwać. Cała czysta i pachnąca wyszłam z wanny. Owinęłam się w ręcznik i wyjęłam korek żeby woda mogła zlecieć. Ubrałam się w wcześniej naszykowane ubrania. Kiedy byłam już ubrana zaczęłam szybko się malować i w ręczniku na głowie poszłam otworzyć drzwi Andy'emu. Otworzyłam je i ujrzałam stojącego naprzeciw mnie Biersack'a. Zilustrował mnie od góry do dołu i widziałam jak jego prawy kącik ust delikatnie się uniósł. Odwróciłam się na pięcie i podeszłam do lusterka.
-Wysuszę jeszcze włosy i jest okay. - Zerknęłam przez ramię i zauważyłam że oparł się o wannę i przygląda mi się z zaciekawieniem. Zdjęłam ręcznik z głowy i położyłam go na półce obok. Chwyciłam szczotkę i zaczęłam rozczesywać moje mocno poplątane włosy. Kiedy skończyłam ta czynność zaczęłam je suszyć. Kiedy to robiłam Andy zaczął marudząc na temat tego ile kobieta może siedzieć w toalecie. Do mojej głowy przyszedł pewien plan, który zdecydowałam się zrealizować od razu.
Odwróciłam się szybko na pięcie i włączyłam suszarkę. Wystawiłam ręce przed siebie przez co włosy chłopaka były rozwiane we wszystkie strony. Niebieskooki który się tego nie spodziewał wpadł do wanny w której znajdowała się jeszcze woda. Usłyszałam tylko plusk wody i głośne "kurwa". Zaraz po tym zaczęłam zwijać się ze śmiechu patrząc na chłopaka który wychodzi z wanny. Woda ciekła jego włosów i mokrych ubrań jednak on się tym chyba nie przejął. Uśmiechnął się złośliwie i zaczął zbliżać w moja stronę. Mina mi zrzedła i automatycznie zaczęłam się cofać. Andy nic sobie z tego nie zrobił tylko podchodził bliżej. Kiedy napotkałam ścianę, odwróciłam słowa w nadziei ze jednak za mną jest trochę miejsca w które mogłabym uciec.
-Już nie jesteś taka odważna?-Spytał Biersack, potrafiłam przecząco głową. Położył ręce po obu stronach mojej głowy przez co nie miałam jak uciec. -Powinnaś mnie przeprosić, wiesz? Nie ładnie tak wrzucać ludzi do wody.
Już chciałam coś powiedzieć jednak zamilkłam kiedy poczułam ze moje stopy odrywają się od ziemi. Automatycznie oplotłam go nogami w pasie i złapałem się mocno jego pleców.
-Andy nie waż się!- Pisnęłam głośno jednak to nie skutkowało.-Okay przepraszam. Nie powinnam była tego robić!
Jednak on się mnie nie posłuchał i szedł dalej. Kiedy się zatrzymał złapałam się jeszcze mocniej i powoli się odwróciłam by ocenić ile zostało jeszcze wody. Na moje nieszczęście była w połowie pełna. Spojrzałam z powrotem na twarz mojego oprawcy.
-Andy, słońce Ty moje kochane... nawet Kurwa się nie waz mnie tam wrzucić. -Patrząc po jego chytrym uśmieszku taka opcja nie wchodziła w grę. W przeciągu 10 sekund poczułam że spadam jednak dzięki temu że trzymałam się Biersacka nie spadłam sama. Głośny plusk wody, wymieszany z moim krzykiem i śmiechem Andy'ego zapełnił łazienkę. Spojrzałam na niego nienawistnie a ten tylko założył ręce za głowę i oparł się o brzeg wanny.
Od kilku dni, praktycznie nie wychodzimy z domu. Reporterzy cały czas stoją pod bramą. Jeśli już wychodzimy, to tylko po produkty spożywcze. Najśmieszniejsze w tym wszystkim, jest to że do tego jebanego sklepu mogą chodzić wszyscy oprócz mnie i Ronnie'go. Po akcji w markecie gdzie Radke mnie przytulił i jakiś gościu który swoją drogą okazał się paparazzi zrobił nam zdjęcie. Jesteśmy na wszystkich okładkach gazet plotkarskich zarówno papierowych jak i tych elektronicznych. Przewróciłam się na drugi bok i spojrzałam na ścianę znajdująca się przede mną. Strasznie mi się nudzi jednak nie chce mi się wstawać z tego ciepłego łóżka.
/-Do cholery to też moja córka! Chyba mam się prawo z nią spotkać?! -Usłyszałam krzyk który był tłumiony przez moje drzwi. Zdziwiona usiadłam prosto i nasłuchiwałam dalej.-Greace to tylko jeden dzień! Nie moja wina ze wszędzie chodzą za nami Ci jebani paparazzi!
To zdecydowanie był głos Radke... podniosłam się i zgarnęłam szlafrok. Narzuciłam go szybko na Siebie i otworzyłam drzwi w tym samym momencie co brunet skończył rozmowę. Stałam za nim i patrzyłam jak przeciera dłońmi zmęczona twarz. Odwrócił się i spojrzał na mnie zaskoczony.
-Obudziłem Cię?
-Nie i tak już nie spałam. Coś się stało? - Momentalnie odwrócił wzrok i spojrzał na coś co było za mną. Pokręcił beznamiętnie głową i uśmiechnął się słabo. -Chodźmy na śniadanie. Założę się ze jeszcze dzisiaj nic nie jadłeś.
Nie czekając na odpowiedz ruszyłam przed siebie. Uśmiechnęłam się sama do siebie, bo słyszłam jego kroki zaraz za moimi. Weszliśmy do kuchni i zobaczyliśmy Ashley'a oraz Jakcy'ego którzy zawzięcie i czymś dyskutowali.
-Dzień dobry.-Powiedziałam i poszłam po miseczkę na moje ulubione płatki. Otworzyłam szafkę i zaczęłam oglądać dwa pojemniki z nimi. Dlaczego? Otóż Ash stwierdził że skoro kupiliśmy i dla mnie i dla niego to powinniśmy je podpisywać. Dlatego też wyjęłam pojemnik z moim imieniem i wsypałam trochę do naczynia.
Zalałam je zimnym mlekiem i usiadłam przy stole. Nabrałam trochę na łyżkę i włożyłam do ust.
-To nie zdrowe jeść płatki z zimnym mlekiem. -Podniosłam wzrok znad miski i zauważyłam karcace spojrzenie Ronnie'go.
Wzruszyłam tylko ramionami i jadłam dalej. Mężczyzna pokrecil tylko zdegustowany glowa i usiadł naprzeciwko z kubkiem parującej herbaty i z talerzem z kanapkami. Pogrążona swoimi myślami nie słuchałam o czym mówi reszta dopóki ktoś nie powiedział imienia Grece. Podniosłam wzrok i słuchałam.
-I co powiedziała?-spytał Purdy.
-Nie wiele. Tyle ze skąd ma mieć pewność ze to co było w gazecie nie jest prawda? Oraz to ze nie wie czy to żeby Willow przyjechała tu gdzie jesteście wszyscy było dla niej dobrym rozwiązaniem.-Oparł twarz na dłoniach.
-Kurwa, ta laska jest nieznośna! Jak Ty kurwa z nią tyle wytrzymałeś? !- Uniósł się basista, jego rozmówca zaśmiał się sucho i pokręcił tylko głowa. -Będziesz jeszcze do niej dzisiaj dzwonił?
-Tak... zależy mi na tym żeby przyjechała. Dawno się nie widzieliśmy, cholernie za nią tęsknię. -Pierwszy raz widzę jak Ronnie jest tak bezbronny. Zrobiło mi się głupio, po części to moja wina ze Greace nie chce żeby Willow do nas przyjechała. Gdybym wtedy zachowała większy dystans to może nie było by takiej sytuacji. Spuściłam wzrok na płatki i więcej nie słuchałam o czym mówili. Zjadłam w miarę szybko i wyszłam pod pretekstem tego ze chciałabym doprowadzić się do porządku. Otępiała weszłam po schodach i otworzyłam drzwi do mojego tymczasowego pokoju. Wyciągnęłam z szafy ubrania. Białe spodenki z wysokim stanem , szary , obcisły croop top , do tego wełniany, brązowy sweterek , czarne botki na obcasie. Jako dodatki wziełam, czarny kapelusz i okulary przeciwsłoneczne. Kiedy wszystko już naszykowałam postanowiłam się umyć. Weszłam do łazienki i położyłam ubrania na półce a sama się rozebrałam z piżamy. Odkręciłam kurek z ciepła wodą i zaczekałam aż woda naleje się do wanny. Usiadłam na brzegu i patrzyłam jak woda napełnia wannę. Postanowiłam jeszcze dodać płynu do kąpieli o zapachu wanilii. Uśmiechnęłam się sama do siebie kiedy zauważyłam ze powstaje biała piana. Kiedy wanna już była pełna zakręciłam kurek i zanurzyłam się w gorącej wodzie. Jęknęłam przeciągłe na to przyjemne uczucie. Postanowiłam jeszcze włączyć muzykę więc wyciągnęłam jeszcze suchą rękę i nacisnęłam ikonkę odtwarzacza muzyki. Wybrałam pierwszą lepszą i odłożyłam telefon. Zaczęłam śpiewać razem z wokalistą zespołu Youth Group piosenkę "Forever Young" . Pochłonięta śpiewaniem nie zwróciłam uwagi ze ktoś śpiewa ze mną. Zmarszczywszy brwi i odwróciłam się w kierunku drzwi. Jednak nikogo tam nie spotkałam, nagle usłyszałam jak ktoś opuszcza się po drzwiach i siada pod nimi. Odpuściłam kolejną zwrotkę żeby móc wsłuchać się w głos nieznajomego. Uśmiechnęłam się, kiedy rozpoznałam w nim głos Andy'ego. Zaczęłam śpiewać razem z nim tyle ze głośniej niż przedtem. Uśmiechnęłam się w kierunku drzwi nie przerywając śpiewania. Kiedy piosenka się skończyła a włączył a następna byłam pewna ze Biersack jej nie zna. Jednak zdziwiłam się kiedy śpiewał słowo w słowo z wokalistą. Nie sądziłam ŻE będzie znać taka piosenkę jak "7 years" Lukas'a Graham'a. Sluchalam jego przyjemnego dla uchs głosu i zanurzyłam się cała pod wodą. Otworzyłam oczy pod wodą co wywołało nieprzyjemne pieczenie, jednak po chwili się przyzwyczaiłam. Kiedy zaczynało brakować mi świeżego powietrza, niechętnie wynurzyłam się spod tafli wody. Przetarłam dłońmi twarz i zaczęłam myć włosy. Wzięłam słuchawkę od prysznica i spłukałam pianę, znajdującą się na mojej głowie.
-Długo tam będziesz siedzieć?- Spytał Andy.
-Nie, jeszcze jakieś 10 minut. Coś się stało?
-Mam propozycję nie do odrzucenia jednak opowiem Ci o tym dopiero jak wyjdziesz a teraz przełącz tą piosenkę bo jej nie lubię.
Pokręciłam rozbawiona głową ,jednak wytarłam ręce i zaczęłam szukać piosenki takiej żeby mu się spodobała. Nagle znalazłam "They don't need to understand" . Uśmiechnęłam się pod nosem i ja włączyłam.
-Mam nadzieję ze do tej piosenki znasz tekst. -Usłyszałam jego cichy śmiech a zaraz słowa jego piosenki. Muszę przyznać ze ta piosenka zdecydowanie lepiej brzmi kiedy śpiewa ja na żywo. Kiedy on śpiewał ja namydliłam swoje ciało i zaczęłam je od razu spłukiwać. Cała czysta i pachnąca wyszłam z wanny. Owinęłam się w ręcznik i wyjęłam korek żeby woda mogła zlecieć. Ubrałam się w wcześniej naszykowane ubrania. Kiedy byłam już ubrana zaczęłam szybko się malować i w ręczniku na głowie poszłam otworzyć drzwi Andy'emu. Otworzyłam je i ujrzałam stojącego naprzeciw mnie Biersack'a. Zilustrował mnie od góry do dołu i widziałam jak jego prawy kącik ust delikatnie się uniósł. Odwróciłam się na pięcie i podeszłam do lusterka.
-Wysuszę jeszcze włosy i jest okay. - Zerknęłam przez ramię i zauważyłam że oparł się o wannę i przygląda mi się z zaciekawieniem. Zdjęłam ręcznik z głowy i położyłam go na półce obok. Chwyciłam szczotkę i zaczęłam rozczesywać moje mocno poplątane włosy. Kiedy skończyłam ta czynność zaczęłam je suszyć. Kiedy to robiłam Andy zaczął marudząc na temat tego ile kobieta może siedzieć w toalecie. Do mojej głowy przyszedł pewien plan, który zdecydowałam się zrealizować od razu.
Odwróciłam się szybko na pięcie i włączyłam suszarkę. Wystawiłam ręce przed siebie przez co włosy chłopaka były rozwiane we wszystkie strony. Niebieskooki który się tego nie spodziewał wpadł do wanny w której znajdowała się jeszcze woda. Usłyszałam tylko plusk wody i głośne "kurwa". Zaraz po tym zaczęłam zwijać się ze śmiechu patrząc na chłopaka który wychodzi z wanny. Woda ciekła jego włosów i mokrych ubrań jednak on się tym chyba nie przejął. Uśmiechnął się złośliwie i zaczął zbliżać w moja stronę. Mina mi zrzedła i automatycznie zaczęłam się cofać. Andy nic sobie z tego nie zrobił tylko podchodził bliżej. Kiedy napotkałam ścianę, odwróciłam słowa w nadziei ze jednak za mną jest trochę miejsca w które mogłabym uciec.
-Już nie jesteś taka odważna?-Spytał Biersack, potrafiłam przecząco głową. Położył ręce po obu stronach mojej głowy przez co nie miałam jak uciec. -Powinnaś mnie przeprosić, wiesz? Nie ładnie tak wrzucać ludzi do wody.
Już chciałam coś powiedzieć jednak zamilkłam kiedy poczułam ze moje stopy odrywają się od ziemi. Automatycznie oplotłam go nogami w pasie i złapałem się mocno jego pleców.
-Andy nie waż się!- Pisnęłam głośno jednak to nie skutkowało.-Okay przepraszam. Nie powinnam była tego robić!
Jednak on się mnie nie posłuchał i szedł dalej. Kiedy się zatrzymał złapałam się jeszcze mocniej i powoli się odwróciłam by ocenić ile zostało jeszcze wody. Na moje nieszczęście była w połowie pełna. Spojrzałam z powrotem na twarz mojego oprawcy.
-Andy, słońce Ty moje kochane... nawet Kurwa się nie waz mnie tam wrzucić. -Patrząc po jego chytrym uśmieszku taka opcja nie wchodziła w grę. W przeciągu 10 sekund poczułam że spadam jednak dzięki temu że trzymałam się Biersacka nie spadłam sama. Głośny plusk wody, wymieszany z moim krzykiem i śmiechem Andy'ego zapełnił łazienkę. Spojrzałam na niego nienawistnie a ten tylko założył ręce za głowę i oparł się o brzeg wanny.
-No cóż... i tak byłem już mokry więc większej różnicy mi to nie zrobi.- Spojrzał na mnie zwycięsko a ja głośno prychnęłam.- Więc jeśli, ja jestem mokry to jest okej a jak, ty to już nie bardzo?
Pokiwałam głową i wybuchłam, śmiechem. Ociekająca wodą podniosłam się i spojrzałam na chłopaka który dalej wylegiwał się w wodzie.
-Więc, o czym chciałeś mi powiedzieć?- spojrzałam na niego z ukosa wycierając włosy ręcznikiem.
-A więc... w domu brakuje, kilku rzeczy i chciałem, jechać do marketu. Jednak pomyślałem, że ty ostatnio w ogóle nie mogłaś wychodzić.. a reszty się domyśl.
-Jesteś najlepszy! Boże w końcu będę mogła wyjść z tych czterech ścian.-Przeczesałam mokre włosy ręką i uśmiechnęłam się szeroko.-Na co ty czekasz?! Natychmiast leć się ogarnąć i jedziemy!
Niebieskooki zaśmiał się głośno i pokręcił głową, jednak posłusznie się podniósł.
-Widzimy się za 20 min na korytarz. Bądź gotowa. - I po tych słowach zostawił mnie samą.
XXX
-Dobra, plan jest taki. Schodzimy jak gdyby nigdy nic i wychodzimy z domu. Zachowuj się normalnie.- Pokiwałam głową i spojrzałam w kierunku schodów. Andy skinął głową na znak że mam już schodzić a ja z mocno bijącym sercem zeszłam pierwsza. Kiedy myślałam że wszystko poszło jak z płatka usłyszałam krzyk Jake'a. Zamarłam z ręką na klamce i spojrzałam na mojego towarzysza.
-Gdzie wy się wybieracie? Przecież masz nigdzie nie wychodzić.
-W nogi! - Krzyknął szeptem Biersack, jak powiedział tak i zrobiłam. W mgnieniu oka znaleźliśmy się w samochodzie niebieskookiego i wyjeżdżaliśmy z posiadłości.
-Udało się...- szepnęłam z niedowierzaniem.
-Wątpiłaś w naszą zgraną drużynę?-Zaśmiał się czarnowłosy patrząc na mnie kątem oka.
-Nieee, gdzie tam.
Podróż minęła nam na luźniej rozmowie z przerwami na śmiech. Kiedy byliśmy już na miejscu zaczęliśmy szukać wolnego miejsca parkingowego. Co pozornie wydaje się być łatwe jednak nie w tym przypadku.
-Nosz kurwa mać! Gdzie ten jebany typ się wpierdolił?! To do cholery było MOJE miejsce!- Krzyczał zirytowany Andy i zaczął trąbić na tego biednego starszego pana.
-Hej, spokojnie. Zaraz znajdziemy jakieś miejsce.-Położyłam mu dłoń na ramieniu a mon głośno odetchnął. Zacisnął palce na nosie i po kilku sekundach pokiwał głową na znak że już jest okej.-Widzisz? znaleźliśmy to miejsce i nie męczyliśmy się znowu tak długo.- Powiedziałam kiedy już parkowaliśmy. Wokalista spojrzał na mnie spojrzeniem typu ' nie mów już nic więcej' a ja uniosłam ręce w geście poddania.
-Dobra chodź już.- Powiedział i nie czekając na mnie wysiadł. Zaśmiałam się krótko i również wysiadłam.
XXX
Przemierzając różnymi alejkami, wrzucaliśmy rzeczy do koszyka, który niósł Andy. Oczywiście, nie obyło się bez kłótni kto będzie go niósł. Ponieważ Biersack za cholerę nie chciała pozwolić mi go nosić. Dlaczego? Ponieważ, ubzdurał sobie że nie jestem godna, nosić ten wspaniały koszyk. Skończyło się na tym, że wyszło na jego. Bo nie chciałam, żeby ludzie na nas dziwnie patrzyli. Co nie udało się do końca, ponieważ wokalista śpiewał,każdą piosenkę którą puszczali w głośnikach. Jednak kiedy w głośnikach, zaczęła rozbrzmiewać piosenka Justin'a Bieber'a 'Love Yourself " *. Andy nie mógł, się powstrzymać i śpiewał na całe gardło przy okazji zmuszając mnie do tego samego. Na początku zaczęłam nieśmiało, co chwilę uciekając wzrokiem. Jednak z każdym słowem zaczynałam śpiewać coraz pewniej. W pewnej chwili Andy zrobił coś czego bym się nie spodziewała. Złapał mnie w tali i przyciągnął do siebie. Zaczął ze mną tańczyć, kiedy się opierałam postanowił podnieść mnie i postawić sobie na stopach wykonując następne ruchy za mnie.
-Jesteś idiotą.-Zaśmiałam się w momencie, gdy była przerwa w zwrotkach. Cały czas śpiewając tańczyliśmy. Kiedy piosenka się skończyła, my patrzyliśmy na siebie zadyszani. Nagle usłyszałam głośne brawa, zdziwiona odwróciłam głowę. Ludzie okrążyli nas i głośno bili brawa albo coś krzyczeli. Zarumieniłam się i szybko spuściłam wzrok na nasze buty. Biersack jednak odsunął mnie od siebie, tak że staliśmy w jednej linii. Uniósł nasze ręce do góry i skłoniliśmy się.
-Dziękuję, za uwagę.- Zaśmiał się i podniósł nasz koszyk z ziemi. Cała czerwona nie odezwałam się do "publiczności " ani słowem. Kiedy oddaliliśmy się od nich spojrzałam na mojego towarzysza.
-Na prawdę, cie nienawidzę.
---------------------------------------------------------------------
Witam!
Więc po długiej przerwie w końcu jest... Na początku chciałabym Was prosić byście mnie za to nie zabijali! Jako rekompensatę za tą przerwę postaram się dodać jeszcze jeden rozdział tu i drugi na I won't give in w przeciągu 2 tyg. Po drugie jak Wam się podoba rozdział ? Co sądzicie o wspólnym śpiewaniu Andy'ego i Caroline? Albo o ich ucieczce czy wspólnym wstępie w markecie?
I po trzecie i jak dla mnie najważniejsze... Moja przyjaciółka Julianna (Julcia ) w dniu 05.04.2016 obchodziła swoje 15 urodziny. Rozdział miał być w Jej urodziny jednakże się nie wyrobiłam za co z góry przepraszam. Jednak to dla niej specjalnie dałam piosenkę Justina *w tym rozdziale. Kochanie jeszcze raz wszystkiego najlepszego, Kocham Cię głupku ♥
Do następnego Yumeka.

Hahahah genialne <3
OdpowiedzUsuńDziękuje <3 serio
12 dni opoźnienia , ale co tam XD
Rozdział genialny , szczególnie ta akcja w markecie XD i to nie tylko z powodu piosenki Jussa <3