niedziela, 1 maja 2016

Chapter thirteen

Day 10, 13 and 14
Perspective Caroline

Zrobiliśmy zakupy i wyszliśmy ze sklepu. Zostawiliśmy wszystkie torby do samochodu Andy'ego i zapaliliśmy po papierosie.
-Mam pomysł. - Powiedział szczerząc się.
-No dawaj.
-Chodźmy na lody!-Wykrzyknął skacząc.
-No dobra.-powiedziałam kręcąc głową ze śmiechu. Szliśmy przez park do budki z lodami. Rozmawiając o różnych rzeczach.
-Dzień dobry, poproszę cztery gałki lodów czekoladowych z bitą śmietaną, polewą czekoladową i tęczowa posypka.-Powiedział poważnie mój towarzysz.
-Zjesz to wszystko? -Spytałam lekko zdziwiona.
-Ja? Nie no, co Ty. To nie dla mnie. To dla Ciebie.
-Cooo?  Ja tego nie zjem! Za cholerę!-Wykrzyknęłam na co ciekawscy ludzie zerknęli w naszą stronę.
-Dobra, pomogę ci. -Powiedział Biersack uśmiechając się.
-Łaskawy.... -Fuknęłam pod nosem.
Dostaliśmy lody i usiedliśmy na pobliskiej ławce w parku. Jedliśmy nasze rożki, gdy nagle zobaczyliśmy małego chłopca który bawił się sam na pobliskim placu zabaw.
-Poczekaj chwilę.-Rzucił nie patrząc na mnie.-Zaraz wrócę.
Spojrzałam na niego zdziwiona ale nic nie powiedziałam tylko pokiwałam  głowa.  Mężczyzna zniknął gdzieś w alejce. Po jakichś pięciu minutach wracał z dużym rożkiem kolorowych lodów z bitą śmietaną i rozmaitymi dodatkami. Po co mu to do cholery? Jednak wokalista nie podszedł do ławki tylko skierował się prosto do tego małego chłopca. Uklęknął przy nim i dał mu lody. Na twarz chłopca wpłynął szeroki uśmiech i po chwili jadł prezent od Andy'ego. Mój towarzysz poczochrał go po włosach i wstał otrzepując przy tym swoje spodnie. Po chwili szedł już w moim kierunku.
-Ładnie z twojej strony.-Stwierdziłam kiedy siadał już na ławce.
-Wyglądał na smutnego... więc chciałem żeby się uśmiechnął, a co zadowoli takiego chłopca jak nie lody?-Zaśmiał się ciepło i zabrał mi z ręki nasza porcję smakołyków.
                                                            ☆ ☆ ☆
-Jedziemy już do domu? -Spytałam kiedy zauważyłam że Andy już kończy jeść.
-Tak, chodźmy już.
Powiedział i wstał podając mi przy tym rękę, żebym wstała. Chwyciłam ja z wdzięcznością i Podniosłam się. Kiedy szliśmy do samochodu panowała przyjemna cisza. Zanim odjechaliśmy zapialiśmy jeszcze po papierosie i odjechaliśmy. Włączyłam radio, na którym leciała właśnie piosenka osoby siedzącej obok mnie. Zaczęłam śpiewać, a Andy tylko na mnie spojrzał.
-Czemu nie śpiewasz swojej piosenki?
- Bo lubię słuchać jak Ty śpiewasz.-Powiedział z lekkim uśmiechem.
                        ☆ ☆ ☆
Weszliśmy do domu kładąc zakupy na blacie. Usiedliśmy przy stole, gdy nagle do kuchni wpadł Ashley.
-Wy pierdolone kurwy!  -Wykrzyczał.
-O co Ci kurwa chodzi?!-Również krzyknął wstając od stołu.
-O co mi kurwa chodzi?-Krzyknął głośniej Ash.-Kurwa pojechaliście na zakupy i lody! I to beze mnie!
-Skąd Wiesz ŻE byliśmy na lodach?-Spytał zdziwiony Biersack.
-Bo masz całą bluzkę ujebana czekoladą! -Automatycznie zerknęłam w jego stronę po czym zaczęłam się głośno śmiać.
-Z czego się ryjesz?  -Warknął Purdy.
-Z Was obojga.-Odpowiedziałam dalej się śmiejąc.
Nagle do kuchni wpadł Ronnie.
-Trzeba posprzątać cały dom!-Powiedział dysząc.
-Co, czemu?-Zapytałam zdziwiona.
-Bo  Greace z Willow przyjeżdża na weekend.
-Ale człowieku, jest dopiero PONIEDZIAŁEK!-Powiedział basista.
-No ale kurwa w tym domu jest taki syf,  że nie wiem czy się wyrobimy!
-Kurwa to zamów ekipę sprzątająca!-Powiedział Andy śmiejąc się.
-Ok, na to nie wpadłem.-Powiedział zaczerwieniony Radke na co Biersackowi mina zrzedła. Ronnie wyjął telefon z kieszeni i wyszedł z pomieszczenia.
-Ale ja żartowałem! -Krzyknął za nim.
-A ja nie, więc spierdalaj!-Odkrzyknął brunet z drugiego pokoju.
-Kurwa, tylko wejdą do mojego pokoju...-Zagroził Purdy siadając przy stole obok mnie.
-A co masz tam coś do ukrycia?-Spojrzałam na niego unosząc jedna brew.
-Seks zabawki.-Powiedział bez emocji Andy na co zaczęłam się śmiać.
-Spierdalaj! To nie prawda!
Zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej, aż musiałam złapać się za brzuch. Biersack mi zawtórował a Ash patrzył na nas jak na idiotów.
-Jasne, jasne...- odpowiadał wokalista.
Gdy robiliśmy sobie żarty z Ahley'a ,do kuchni wszedł Ronnie.
-Ekipa sprzątająca będzie w czwartek oto 5:30.-Powiedział Radke
-Coo kurwa? O 5:30? Rano?-Zapytał Purdy, patrząc ze zdziwieniem na Ronnie'go.
-No tak.-Odpowiedział.-Co nie tak?
-Pojebało Cię do reszty?!
-O co Ci chodzi człowieku? Jak masz jakiś problem,  jedz w czwartek do hotelu czy gdzieś. -Stwierdził Radke uśmiechając się przy tym wrednie.
-Ash, spokojnie. Nie dziw się Ronnie'mu. Denerwuje się przed przyjazdem małej. -Powiedziałam i podeszłam do wokalisty Falling in reverse. -Nie martw się, będzie oki.
-Mam nadzieję.-Uśmiechnął się lekko i mnie przytulił.
-Hej ostrożnie bo jeszcze ktoś wam zrobi zjecie i da do gazety.-Powiedział wchodząc do kuchni CC.
-Zrobione!-Zaśmiał się Ashley. Zaczęłam się śmiać i odsunęłam się od Radke.
-Zginiesz kurwo!-Wykrzyknął roześmiany Ronnie i zaczął go gonić.
-Chyba wstawię to urocze zdjęcie na ig.-Zaśmiał się Ash.-Taka urocza z was para!
-Spróbujesz tylko! -Wykrzyknęłam i zaczęłam biegać razem z Radke za Purdy'm.
Nagle poczułam ze ktoś unosi mnie w górę. Był to Ronnie który zarzucił mnie sobie na barana i zaczęliśmy go razem gonić.
Gdy tylko go złapaliśmy ja zabrałam mu telefon , a Ronnie  na nim usiadł, żeby się nie wyrwał. Spojrzeliśmy na siebie i wybuchliśmy śmiechem.

                                                            Środa
Rano wstałam o 10:50, byłam cholernie zmęczona, bo Ash marudził od poniedziałku, ze wypierdoli ta ekipę sprzątająca jeśli obudzą go o 5:30. Chcemy wywalić go do jakiegoś hotelu,  Ale on się nie zgadza.
Cieszę się, ze poznam Willow. Mega się tym jaram.  Jednak do weekendu jeszcze parę dni.
Dzisiaj mamy ćwiczenia z chłopakami. To będzie ciężki dzień. Zwlekałam się z łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umalowałam się i przyszło na wybranie ubrań. Stałam przed szafą i zaczęłam przeglądać ubrania. Zdecydowałam się na luźna czarna bluzka w szare paski , rurki z wysokim stanem i dziurami na kolanach i do tego czarne buty vans'y. Włosy związałam w luźnego koka i wypościłam parę pasemek wokół twarzy.
Gdy zeszłam na dół, była już 11:30, więc musiałam iść już na ćwiczenia. Zrobiłam jeszcze szybko kawę i poszłam go studia.
Gdy weszłam do środka zobaczyłam Andy'ego siedzącego na pufie z kawą w ręku.
-Hej-Powiedział uśmiechając się w moim kierunku.
-Hej, gdzie reszta?
-Dupki powiedzieli, żebym sam dzisiaj przeprowadził z Tobą ćwiczenia. Więc dzisiaj nie spędzimy całego dnia w studiu tylko Góra 3 godziny.
-Okay, to zaczynamy? -Uśmiechnęłam się.
-Jasne. Z powodu tego ŻE nie ma tych debili, to będziemy śpiewać piosenkę z mojej nowej płyty.
-W ogóle, Ty okres masz, czy w ciąży jesteś?-Zapytałam poważnym  tonem.
-Co? Czemu niby?-Zapytał zdziwiony.
-Bo ta twoja płyta, miała mieć premierę w marcu , teraz okazuje się ze czekasz do maja. Wiesz, Masz zmienny nastrój tak jak kobieta w ciąży.
-Aaaa... o to ci chodzi. Ciężko jest wydać własną płytę, szczególnie, ze jestem jeszcze w zespole, koncerty i te sprawy. Nie wyrobiłem się po prostu ze wszystkim.-Powiedział patrząc na mnie.
-Rozumiem... Dobra zacznijmy, jaka piosenka jest pierwsza?
-We don't have to Dance, oczywiście.
Uśmiechnęłam się i zaczęliśmy.
                                                                  ☆     ☆     ☆
Po 1,5 godziny zachciało mi się pić, więc Andy poszedł do sklepu po wodę, a ja usiadłam na pufie. Oczy zaczęły mi się zamykać i...
Obudziłam się na podłodze, nawet nie wiem kiedy usnęłam. Andy sieczka na podłodze i opierał się o pufę na której spałam.
-Jezu, zasnęłam? Która godzina?-Zapytałam zaspana patrząc na Andy'ego.
-15:30, śpiąca królewno. -Powiedział i spojrzał na mnie z uśmiechem.
-Co? Czemu mnie nie obudziłeś jak wróciłeś ze sklepu?
-Bo widziałem, ze byłaś zmęczona, więc dałem ci spać, jutro i tak wcześnie wstajemy, więc chciałem , żebyś się przesłała.-Powiedział patrząc na mnie z uśmiechem.
-Dziękuję, ale serio mogłeś mnie obudzić. -Powiedziałam czerwieniąc się.
-Dobra,dobra... wracamy do domu?
-Co? Nie będziemy dalej ćwiczyć? -Zapytałam Andy'ego który stał już przy drzwiach gotowy do wyjścia.
-Dajmy sobie już dzisiaj spokój. Chodźmy do domu.
-Może się gdzieś przejdziemy? -Zapytam.
-No okay, idziemy do parku?
Pokiwałam głową i ruszyliśmy do parku.
                                                               ☆     ☆      ☆
Gdy wróciliśmy była już 20. CC siedział w kuchni.
-Ej, wiecie gdzie może być Ashley? Chciałam pożyczyć od niego jakiś film.
-Śpi. -Odparł krótko.
-Co? O tej porze?-Zapytałam zdziwiona.
-Coś tam pieprzył, ze jutro  przyjdzie ekipa, ze musi się wyspać i coś pierdolił o jakiś barykadach czy coś.-Wyjaśnił CC.
-Okay... Jego nie zrozumiesz... Andy idź do niego.
-Czemu ja?-Spojrzałam na niego wzrokiem "jak nie pójdziesz to zginiesz". -No dobra...
Andy poszedł po film, a ja zrobiłam popcorn. Biersack wybrał film pt." The best of me". Walczyliśmy i oglądaliśmy.
                                                        ☆     ☆     ☆
Po skończeniu filmu siedziałam cała zapłakana.
- Ty serio się popłakałaś ? - zapytał mnie zdziwiony .
- A ty się nie wzruszyłeś?
- Proszę cie , przecież to było tak przewidywalne ...
- Nie prawda , sam jesteś przewidywalny- Odparłam wkurzona .
- Tak ? - zapytał patrząc na mnie i lekko się uśmiechając .
- Dokładnie , jesteś przezroczysty - Odparłam i skrzyżowaniami ręce na ramionach , w tej samej chwili Andy rzucił się na mnie i zaczął mi czochrać włosy .
- Andy ! Przestań ! Obudzimy wszystkich ! - krzyczałam szarpiąc się .
- To się nie drzyj - powiedział Andy śmiejąc się.
- To przestań mnie czochrać ! - krzyknęłam wtórując śmiechem wokaliście .
- Okay , ale przeproś - powiedział przestając mnie czochrać .
- Dobra , niech ci będzie .... Przepraszam ! - Mówiłam do Andy'ego poprawiając włosy - idziemy spać ?
- jak chcesz . Możemy jeszcze pogadać. W sumie, mało się znamy . Jesteś tu już prawie 2 tygodnie , a prawie wcale się nie znamy .
- Okay , a co chciał byś wiedzieć ? - zapytałam patrząc na bruneta .
- Opowiedz mi coś o sobie . Nie tęsknisz za domem ? Jak tam było ?
- Trochę tęsknie , to oczywiste ... Ale teraz spełniam swoje marzenia . Po coś startowałam w tym konkursie. W domu było na pewno spokojniej niż tutaj - powiedziałam i się lekko uśmiechnęłam - ale tam trwałam w codziennej rutynie. Tutaj jest inaczej . I to mi się podoba. A jak z tobą ? Nie tęsknisz?
- Trochę , wiadomo . Ale tutaj mam przyjaciół. Tutaj każdy dzień jest zajebistą przygodą. Oni wszyscy sprawiają , że czuje się jak w domu . - Mówił Andy patrząc na mnie i lekko się uśmiechając . Rozmawialiśmy tak jeszcze trochę , do czasu , aż zasnęłyśmy na kanapie ...
Obudziłam się przez jakiś hałas . Otworzyłam oczy i rozejrzałam się . Zauważyłam , ze coś przemknęło przez korytarz . Wystraszyłam się i zaczęłam budzić Andy'ego .
- Ej ! Andy ! Wstawaj ! - Potrząsnęłam nim .
- Co ? Co jest ? - Zapytał zaspanych głosem .
- Tam ktoś jest ! Idź to sprawdzić ! Proszę !
- Dobra , już , już .... - Andy powili wstał i poszedł to sprawdzić . Patrzyłam jak wychodzi z pokoju .
- Co ty kurwa odpierdalasz ? - usłyszałam nagle krzyk Andy'ego . Szybko wstałam i pobiegłam do niego . Gdy dobiegłam na miejsce zobaczyłam Ashleya siedzącego przy barykadzie z pluszaków Hello Kitty w samych bokserkach z tym samym kotkiem .
- Oni nadchodzą ! Zaraz tu będą ! - wyszeptał basista chowający się jeszcze bardziej za barykadą z pluszaków .
- Co ? O kogo ci chodzi ? - Zapytałam zdziwiona .
- Ekipa sprzątająca ... - wyszeptał i skulił się .
Razem z Andym spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem .
- Co tu się dzieje ? - zapytał Ronnie schodząc ze schodów .
- Ashley szykuje barykadę na ekipę - powiedziałam cały czas się śmiejąc .
- Nie rozumiecie ? Oni przyjdą tutaj ! Zaczną sprzątać ! Dotykać nasze rzeczy ! Jeszcze zarazą nas Ebolą !
Wszyscy zaczęliśmy sie śmiać . Andy podszedł do Ronnie'go i powiedział mu coś na ucho, na co ten się uśmiechnął i poszedł do kuchni . Spojrzałam pytająco na Andy'ego .
Ronnie wrócił za chwile z sznurem i taśmą . Sznur podał Andy'emu i spojrzeli po sobie . Ash spojrzał na mnie pytająco na co ja wzruszyłam ramionami, bo sama nie wiem , o co chodzi . Andy wraz z Ronnie'm zaczęli iść w stronę Ashleya i zaczęli ciągnąc go w stronę salonu .
- co wy kurwa chcecie zrobić ? - Darł i szarpał się Ashley . Zaciągnęli go do salonu i przyparli do filara . Andy zaczął przywiązywać Ash'a do niego . Gdy ten był na tyle mocno przywiązany ze nie mógł uciec , Ronnie przystąpił do działania . Zaczął sklejać nogi i ręce basisty .
- chyba was kurwa coś popierdoliło ! - krzyknął .
- Gębę też mamy ci zakleić ? - zapytał Andy śmiejąc się . Ja śmiejąc się , wyciągnęłam telefon i zrobiłam zdjęcie biednemu Ashley'owi .
- to co ? Idziemy coś zjeść? - zapytał Radke klaszcząc w ręce .
Kiwnęłam głową i ruszyliśmy w stronę kuchni . Nie zdążyliśmy przejść metra , gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Andy poszedł otworzyć . Była to oczywiście ekipa sprzątająca. Gdy weszli do salonu basista zaczął się drzeć :
- nie wchodzić do mojego pokoju ! Zakaz ! Nie ! Wolno !
- Przepraszam za kolegę , jego pokój tez trzeba posprzątać . Może od niego zaczniecie ? Caro , zaprowadź państwa .- powiedział miłym głosem Ronnie.
- Nie ! Nie ! Nie ! Nie ! Nie ! - zaczął drzeć i szarpać się Ash .
- Jasne. Zapraszam. Tedy . - powiedziałam z uśmiechem i wskazałam gdzie trzeba iść .
Gdy dotarliśmy pod sypialnie basisty zobaczyłam napis na drzwiach " ostrzegam ! Nie wchodzić , bo mściwa Hello Kitty żuci na was klątwę! "
- To tutaj . Proszę nie przejmować sie napisem. Jak bym mogła w czymś pomoc to będę na dole .
- Dziękuje . - powiedziała pani z ekipy i weszła do pokoju .
Był już wieczór , gdy ekipa sprzątająca skończyła sprzątać dom. Ronnie zapłacił im odpowiednią sumę i podziękował . Podeszłam do Ashleya , który został odciążamy zaraz po tym , gdy jego sypialnia była już wysprzątana . Teraz siedział w salonie .
- To co ? Mściwa Hello Kitty wybaczy im to , że posprzątali twój pokój ? - zapytałam siadając obok niego na kanapie .
- Za cholerę . - powiedział Ash .
- Czemu ? - Zapytałam śmiejąc sie .
- Bo jest mściwa . - dodał wtórując mi śmiechem.
Pogawędziliśmy jeszcze chwile i poszłam spać . Byłam na nogach od 5 rano , wiec miałam prawo być zmęczona .
Wykąpałam się , przebrałem w piżamę , zmyłam makijaż i usiadłam na łóżku .

_____________________
Witam! 
Tak jak obiecałam w ciągu dwóch tygodni sa dwa rozdziały ♡ Mam nadzieję ze się Wam podoba ^^Co sądzicie o zachowaniu Andy'ego w parku? Co myślicie o zachowaniu na wieść o tym ze do domu przychodzi ekipa sprzatajaca? Albo o nadchodzącej wizycie Willow? Będzie awantura?
Wszystkiego dowiecie się w przyszłym rozdziale! Do zobaczenia kochani!