Perspective Caroline
Dzień 6/7
Przestałam już nawet liczyć, ile wypiłyśmy z Ashley. Na początku ,myślałam że po jakimś czasie stracimy tematy do rozmów, jednak dziewczyna skutecznie zniwelowała ta obawę. Kiedy kończyłyśmy jakiś temat, moja towarzyszka zręcznie zaczynała nowy. Natomiast Ronnie, cały czas rozmawiał z Chris'em na jakieś tematy, a niekiedy dołączali się do nas. Jedno było pewne, mogę zaliczyć ten wieczór do jednego z lepszych, spędzonych z chłopakami.
-Hej! Słuchasz mnie? -odezwała się kolorowo włosa, wygrywając przy tym mnie z zamyślenia.
-Tak, tak... przepraszam, zamyśliłam się.
Wróciłyśmy do rozmowy, nagle poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Odwróciłam się I napotkałam, brązowe tęczówki Radke.
-Zbieramy się, czas do domu...-Powiedział spokojnie.
-Chcesz słuchać kłótni tych pajaców?
-Pewnie śpią. - zaśmiał się, gdyby nie to ze czułam jego oddech nigdy bym nie powiedziała, że coś pił.
-No dobra... daj mi tylko dopić tego drinka - wskazałam palcem na szklankę, z końcówka kolorowego alkoholu.
-Może wymienimy się numerami?-spytała mnie dziewczyna.
-Czemu nie, będę miała z kim pisać jak im znowu odwali - zaśmiałyśmy się i obie wymieniłyśmy się numerami. Wzięłam ostatniego łyka, z mojej szklanki i wstałam. Moja nowa koleżanką, poszła za moim przykładem, i tez wstała. Podeszła do mnie i mocno przytuliła.
-Jak coś to dzwon albo pisz.-szepnęła mi do ucha, pokiwałam galowa i odsunęłam się od Ashley. Spojrzałam nie pewnie na Chrisa, jednak on tylko się uśmiechnął i wystawili ręce, tak żebym mogła się do niego przytulic. Podeszłam i tak też zrobiłam, jednakże że był ode mnie wyższy to stanęłam na palcach i pocałowałam go w policzek.
-Milo było poznać - uśmiechnęłam się i podeszłam do Ronnie'go. On pocałował Ash w policzek a ta dźgnęła go w żebra przez co zaczęłyśmy się śmiać, a następnie podszedł do Chrisa i przybili sobie piątkę.
-Do następnego - po tych słowach wyszliśmy z baru, i czekaliśmy na taksówkę. Pomimo, że był początek lata, to było mi zimno. Potarłam ramiona, żeby zrobiło mi się chodź trochę cieplej.
-Chcesz moja kurtkę? - spytał Ronnie, który patrzył na moje ramiona.
-Niee, mam swoją - wskazałam palcem na materiał swojej kurtki, Radke pokręcił głową i westchnął. W końcu zdjął swoja kurtkę i założył mi ją na ramiona,
-Zachowujesz się, jak dziecko. Po prostu ją weź.
-Dziękuje - westchnęłam cicho, wsunęłam ręce w rękawy.
-Nie ma sprawy, chujowo by było gdybyś była chora.- wzruszył ramionami i wyjął swojego iPhone, zrobiłam to samo i włączyłam Snapchat'a. Wysłałam może z trzy snapy i przyjechała nasza taryfa. Oboje wsiedliśmy, jednak Ronnie przepuścił mnie pierwsza. Kiedy już wygodnie siedzieliśmy Radke podał kierowcy adres, na całe szczęście zaraz po tym zasunęła się szyba oddzielająca nas od kierowcy.
-Jeszcze raz dziękuje - spojrzałam na jego twarz, na której malowało się zdziwienie.
-Za co?
-Za to, że pozwoliłeś mi ze sobą jechać, za to że mogłam siedzieć koło Ashley, za to że nie zrobiłeś o to awantury i za to że pożyczyłeś mi swoja kurtkę - skończyłam wyliczać i po raz kolejny spojrzałam w jego stronę. Na jego ustach malował się uśmiech.
-Cóż... nie ma za co. Jednak co do Ashley to nie miałem zbyt dużego wyboru... Gdybym nie zszedł jej z miejsca miałbym przejebane. Uwierz mi na słowo, tobie by nic nie zrobiła bo polubiła cie, jednak mimo, że jesteśmy przyjaciółmi to mogłaby mnie zabić - spojrzał się na widoki, które mijaliśmy, żadne z nas nie odezwało się słowem przez dobre dziesięć minut pogrążeni we własnych myślach. Nagle alkohol. chyba dopiero do mnie docierał, bo zrobiło mi się nie dobrze i oczy mi się kleiły. Oparłam głowę o szybę auta i przymknęłam oczy, miałam już ochotę iść spać
-Nie opieraj się o szybę, jeśli chcesz już to robić to oprzyj się o moje ramie.
Otworzyłam zaspane oczy, i spojrzałam na bruneta który, z obojętną miną opierał łokieć na drzwiach a następnie opierał na niej głowę. Przysunęłam się do niego i wygodnie ułożyłam głowę na jego ramieniu. Nawet nie wiem kiedy usnęłam.
Dzień 6/7
Przestałam już nawet liczyć, ile wypiłyśmy z Ashley. Na początku ,myślałam że po jakimś czasie stracimy tematy do rozmów, jednak dziewczyna skutecznie zniwelowała ta obawę. Kiedy kończyłyśmy jakiś temat, moja towarzyszka zręcznie zaczynała nowy. Natomiast Ronnie, cały czas rozmawiał z Chris'em na jakieś tematy, a niekiedy dołączali się do nas. Jedno było pewne, mogę zaliczyć ten wieczór do jednego z lepszych, spędzonych z chłopakami.
-Hej! Słuchasz mnie? -odezwała się kolorowo włosa, wygrywając przy tym mnie z zamyślenia.
-Tak, tak... przepraszam, zamyśliłam się.
Wróciłyśmy do rozmowy, nagle poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Odwróciłam się I napotkałam, brązowe tęczówki Radke.
-Zbieramy się, czas do domu...-Powiedział spokojnie.
-Chcesz słuchać kłótni tych pajaców?
-Pewnie śpią. - zaśmiał się, gdyby nie to ze czułam jego oddech nigdy bym nie powiedziała, że coś pił.
-No dobra... daj mi tylko dopić tego drinka - wskazałam palcem na szklankę, z końcówka kolorowego alkoholu.
-Może wymienimy się numerami?-spytała mnie dziewczyna.
-Czemu nie, będę miała z kim pisać jak im znowu odwali - zaśmiałyśmy się i obie wymieniłyśmy się numerami. Wzięłam ostatniego łyka, z mojej szklanki i wstałam. Moja nowa koleżanką, poszła za moim przykładem, i tez wstała. Podeszła do mnie i mocno przytuliła.
-Jak coś to dzwon albo pisz.-szepnęła mi do ucha, pokiwałam galowa i odsunęłam się od Ashley. Spojrzałam nie pewnie na Chrisa, jednak on tylko się uśmiechnął i wystawili ręce, tak żebym mogła się do niego przytulic. Podeszłam i tak też zrobiłam, jednakże że był ode mnie wyższy to stanęłam na palcach i pocałowałam go w policzek.
-Milo było poznać - uśmiechnęłam się i podeszłam do Ronnie'go. On pocałował Ash w policzek a ta dźgnęła go w żebra przez co zaczęłyśmy się śmiać, a następnie podszedł do Chrisa i przybili sobie piątkę.
-Do następnego - po tych słowach wyszliśmy z baru, i czekaliśmy na taksówkę. Pomimo, że był początek lata, to było mi zimno. Potarłam ramiona, żeby zrobiło mi się chodź trochę cieplej.
-Chcesz moja kurtkę? - spytał Ronnie, który patrzył na moje ramiona.
-Niee, mam swoją - wskazałam palcem na materiał swojej kurtki, Radke pokręcił głową i westchnął. W końcu zdjął swoja kurtkę i założył mi ją na ramiona,
-Zachowujesz się, jak dziecko. Po prostu ją weź.
-Dziękuje - westchnęłam cicho, wsunęłam ręce w rękawy.
-Nie ma sprawy, chujowo by było gdybyś była chora.- wzruszył ramionami i wyjął swojego iPhone, zrobiłam to samo i włączyłam Snapchat'a. Wysłałam może z trzy snapy i przyjechała nasza taryfa. Oboje wsiedliśmy, jednak Ronnie przepuścił mnie pierwsza. Kiedy już wygodnie siedzieliśmy Radke podał kierowcy adres, na całe szczęście zaraz po tym zasunęła się szyba oddzielająca nas od kierowcy.
-Jeszcze raz dziękuje - spojrzałam na jego twarz, na której malowało się zdziwienie.
-Za co?
-Za to, że pozwoliłeś mi ze sobą jechać, za to że mogłam siedzieć koło Ashley, za to że nie zrobiłeś o to awantury i za to że pożyczyłeś mi swoja kurtkę - skończyłam wyliczać i po raz kolejny spojrzałam w jego stronę. Na jego ustach malował się uśmiech.
-Cóż... nie ma za co. Jednak co do Ashley to nie miałem zbyt dużego wyboru... Gdybym nie zszedł jej z miejsca miałbym przejebane. Uwierz mi na słowo, tobie by nic nie zrobiła bo polubiła cie, jednak mimo, że jesteśmy przyjaciółmi to mogłaby mnie zabić - spojrzał się na widoki, które mijaliśmy, żadne z nas nie odezwało się słowem przez dobre dziesięć minut pogrążeni we własnych myślach. Nagle alkohol. chyba dopiero do mnie docierał, bo zrobiło mi się nie dobrze i oczy mi się kleiły. Oparłam głowę o szybę auta i przymknęłam oczy, miałam już ochotę iść spać
-Nie opieraj się o szybę, jeśli chcesz już to robić to oprzyj się o moje ramie.
Otworzyłam zaspane oczy, i spojrzałam na bruneta który, z obojętną miną opierał łokieć na drzwiach a następnie opierał na niej głowę. Przysunęłam się do niego i wygodnie ułożyłam głowę na jego ramieniu. Nawet nie wiem kiedy usnęłam.
XXX
Kiedy się już obudziłam poczułam przeszywający ból głowy i suchość w ustach. Podniosłam się z łóżka i przeciągnęłam się. Podeszłam do lustra, które wisiało na ścianie i lekko przeraziłam się swojego widoku. Moje włosy sterczały w każdą możliwą stronę, makijaż był rozmazany, a ubrania pogniecione. Jednak co innego przykuło moją uwagę, a mianowicie kurtka do której się przytulałam przez sen. Myślałam, że była moja , jednak teraz nie jestem tego taka pewna. Podeszłam do łóżka i przysiadłam na skraju. Wzięłam skórzany materiał w ręce i dokładnie się mu przyjrzałam.. ta kurtka była dwa razy większa niż moja. Przyłożyłam ja do twarzy i powąchałam. Pachniała męskimi perfumami, bardzo znajomymi... Chwila, przecież ja wczoraj byłam z Ronnie'm spotkać się z Chrisem i Ashley. Na samo wspomnienie tego wieczoru się uśmiechnęłam.
Jednak chwila...jak ja się znalazłam u siebie? Nie znalazłam żadnej logicznej odpowiedzi, wiec poszłam poszukać ubrań na dzisiaj. W końcu zdecydowałam, się na czarny top, jeansy czarne z podwiniętymi nogawkami, koszula czerwona w kratę i zwykle brązowe botki. Kiedy już to wszystko miałam w rękach poszłam się ogarnąć. Zrobiłam lekki makijaż, wysuszyłam włosy i zabrałam telefon i kurtkę Ronnie'go. Zeszłam na dół i ujrzałam w kuchni Radke i Biersack'a.
-Hej chłopcy - przywitałam się i podeszłam do lodówki. Wyjęłam mleko i zaraz sięgnęłam do drugiej szafki po kawę i szklankę. Wsypałam trochę kawy na dno naczynia, i zalałam mlekiem, następnie wszystko wymieszałam. Usiadłam przy stole i spojrzałam na chłopców, którzy jedli swoje śniadanie
-Własnie... dziękuje Ronnie za pożyczenie kurtki.
-Spoko - wyciągnął rękę, a ja mu oddalam jego własność.
-A tak w ogóle, to jakim cudem, znalazłam się w swoim łóżku?
Brunet przyjrzał mi się ale nic nie zrobił.
-W taksówce usnęłaś, wiec nie chciałem cie budzić. Wziąłem cie na ręce i zaniosłem do łóżka, miałem zabrać ci swoja kurtkę jednak nie chciałem żebyś się obudziła.
-Mhm... dziękuje - uśmiechnęłam się i wzięłam łyka mojej kawy.
-O, własnie! Dzisiaj dostajemy wazony, które będziemy malować i zostaną sprzedane na szczytne cele. Jednak najważniejsze jest to, że ty tez będziesz malować - skończył mówić Andy.
-Ale ja nie jestem w zadnym zespole - zdziwiłam się i spojrzałam na dwójkę przyjaciół.
-Agenci stwierdzili, że to dobry pomysł żeby przekonać do siebie fanów. Wiesz, że udzielamy się charytatywnie, pozwalamy rozwijać im swoja kreatywność - przerwał na chwile i spojrzał na mnie - w tym wypadku to tylko twoja kreatywność no ale nic na to nie poradzimy.
Pokiwałam głową i zajęłam się robieniem dla siebie białej kawy. Powyciągałam potrzebne składniki i zmieszałam je ze sobą. Dodałam łyżeczkę cukru i usiadłam przy stole. Ciekawe czy ktoś kupi mój wazon.
-Wiec jak zgadzasz się? - zwrócił się do mnie Andy.
-Tak, to może być niezła zabawa - uśmiechnęłam się i zaraz po tym zanurzyłam usta w swojej kawie.
-Nie będziesz nic jeść? - Ronald wskazał palcem na mój kubek.
-A kto tak powiedział? Po prostu chciałam napić się kawy - wstałam od stołu i udałam się poszukać miseczki, w której zrobię swoje śniadanie. Wyciągnęłam, swoje ulubione płatki, które są maczane, w truskawkowej czekoladzie. Niestety kiedy tylko je wsypałam do naczynia w opakowaniu zostały same okruszki co oznaczało, że już się skończyły. W lodówce znalazłam jogurt naturalny, który wlałam do płatków i jak okazało się on tez już się skończył. Wyrzuciłam już puste opakowania do kosza, który znajdował sie pod zlewozmywakiem i w spokoju usiadłam - pasuje?
-Zdecydowanie lepiej - powiedzieli w tym samym czasie, odwrócili głowę w swoja stronę i mierzyli się wzrokiem przez przynajmniej 3 minuty. Jedynym dźwiękiem w kuchni była moja łyżka, która cicho uderzała o dno talerza. Spojrzałam na nich jeszcze raz a oni w dalszym ciągu mierzyli się tymi chłodnymi spojrzeniami.
-No mniejsza - wymamrotałam z pełnymi ustami, a ci zaczęli się ze mnie śmiać - bardzo śmieszne ha ha.
-Bardzo...- wydusił Biersack w napadzie śmiechu - i ta twoja mina.
Zaczął gestykulować rekami i wybuchli jeszcze większym śmiechem. Kiedy skończyłam już jeść ci w końcu się uspokoili ale byli cali czerwoni na twarzach i łzy spływały im po policzkach.
-No dobra... o 13 jedziemy do jakiegoś sklepu i ty tez jedziesz.
-Po co tam ja?
-Bo tylko ty wiesz czego brakuje w domu a my musimy kupić farby do szkła, pędzelki i inne gówna tego typu - spojrzałam na elektryczny zegarek na ścianie. 12;48.
-Dzięki, że tak wcześnie mi o tym powiedzieliście - powiedziałam ironicznie, podnioslam się i otworzyłam lodówkę. Dokładnie ją zilustrowałam, kończyło się już mleko, soki, jajek już nie było jednak szybciej było by powiedzieć co jeszcze było. -Idę szybko się ogarnąć i zaraz wracam.
Weszłam do swojego pokoju i podeszłam do lustra sprawdzić makijaż. Postanowiłam jeszcze dorobić kreski i rozczesałam włosy. Umyłam jeszcze szybko zęby i spryskałam się moimi ulubionymi malinowymi perfumami. Zgarnęłam jeszcze telefon i portfel. Telefon schowałam do tylnej kieszeni i jeszcze przejechałam moje usta pomadką z EOS'a o smaku letnich owoców. Zeszłam na dół i zobaczyłam już wszystkich chłopców operacyjnych się o jakieś przedmioty czy też siedzących na kanapie i fotelach.
-Wszyscy jada? - zmarszczyłam brwi i przejechałam wzrokiem po każdym z osobna.
-No tak, a co nie możemy? - spytał oburzony Ryan, uniosłam ręce w geście rezygnacji i ruszyłam w stronę drzwi. Zatrzymałam się na chwile i odwróciłam głowę w ich stronę.
-Idziecie? - wszyscy ruszyli za mną, czułam się jakbym była w przedszkolu - To kto z kim jedzie?
-Mi to obojętne. Chcesz jechać ze mną?-zwrócił się Andy do Ronnie'go, ten tylko pokiwał głową.
-Caroline, jedziesz z nami?- spytał Radke, wzruszyłam ramionami - Ash chcesz też z nami jechać?
-Mi to obojętne możemy jechać razem.
Czyli ja, Andy, Ronnie, i Ashley jedziemy jednym autem, a Jake, Jinxx, CC drugim no i
Ryan i Jacky uparli, się że pojada osobnym bo i tak potem musza gdzieś jechać. Wsiedliśmy do auta, ja na miejscu pasażera, Biersack jako kierowca, a Radke i Purdy z tylu. Wokalista Black Veil Brides odpalił i wyjechaliśmy jako pierwsi. Ash wychylił się do przodu żeby włączyć radio. Zaczął przełączać, dopóki nie znalazł stacji, która mu pasowała. Leciała jakaś reklama, w której Andy przedrzeźniał babę która mówiła swój tekst. Reklama się skończyła, a zaraz po niej zaczęła się jakaś piosenka.
-Ashley nie nie nie -zaczęli na raz Biersack i Radke, spojrzałam na nich zdziwiona. Pyrdy szybko podgłośnił na ful radio, a w głośnikach zaczęły rozbrzmiewać pierwsze słowa.
- Możesz iść
A szybciej niż niejeden chciałby biec
A możesz mieć
Wszystko czego, czego tylko chcesz
A każdą myśl
Zamień w pozytywne słowo
Słuchaj, słuchaj bo - Purdy spojrzał na mnie, a ja tylko wzruszyłam ramionami i dołączyłam do niego - Zabawnie tak
Oddychać przez różową słomkę
A cudownie tak
Szturchnęłam Biersacka i Radke w ramiona żeby się do nas dołączyli.
-Rozmawiać bez niemiłych wspomnień
Każdy dzień
Mówi nam coraz więcej
Słuchaj,
Zaufaj sobie jeszcze raz
Pokaż na co cię stać
Ale nie jeden raz
Słuchaj, słuchaj, jaj jaj
Piękne słowa mówią wszystko
Lecz nie zmienią nic,
Nie zmienią nic
Nie zmienią nic
Haaaa! No, No, No
Możesz iść
A szybciej niż niejeden chciałby biec
Możesz tak,
A tak po prostu znów zapomnieć się
Nowy dzień
Zawsze daje nowe życie
Słuchaj,
Zaufaj sobie jeszcze raz
Pokaż na co cię stać,
Ale nie jeden raz
Słuchaj, słuchaj, jaj jaj
Piękne słowa mówią wszystko
Lecz nie zmienią nic, ohoh...
Pokaż na co cię stać,
Ale nie jeden raz
Słuchaj, słuchaj, jaj jaj
Piękne słowa może powiedzą ci wszystko,
Ale nie zmienią nic,
Hooo! nie zmienią nic
No, No, No
Pokaż na co cię stać
Ale nie jeden raz
Słuchaj, słuchaj, jaj jaj
Piękne słowa mówią wszystko
Lecz nie zmienią nic,
Nie zmienią nic
Nie zmienią nic
Nie zmienią nic
Kiedy piosenka się skończyła wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-Nie było tak źle - wtrącił Andy.
Spojrzałam na jego uśmiech, i pokręciłam rozbawiona głową. Następna piosenka to Kiss - I Was Made For Loving You, którą wszyscy śpiewaliśmy. Resztę podroży śmialiśmy się i śpiewaliśmy na zmianę. Kiedy byliśmy już na miejscu, wysiedliśmy z auta i zaczekaliśmy na resztę. Bo jak się okazało byliśmy pierwsi.
-A nie możemy po prostu już wejść i zacząć robić te zakupy? - marudził Ash.
-Nie, nie możemy - uciął krotko Radke.
___________________________________
Witam!
W końcu mamy rozdział! Jak Wam się podobał rozdział? Macie pomysł,jak będą wyglądały, zakupy z chlopakami? Jak Wam podobało się gdy Ash, Ronnie, Andy I Caro śpiewali? Komentarze miło widziane ;3 Do następnego♡
Jednak chwila...jak ja się znalazłam u siebie? Nie znalazłam żadnej logicznej odpowiedzi, wiec poszłam poszukać ubrań na dzisiaj. W końcu zdecydowałam, się na czarny top, jeansy czarne z podwiniętymi nogawkami, koszula czerwona w kratę i zwykle brązowe botki. Kiedy już to wszystko miałam w rękach poszłam się ogarnąć. Zrobiłam lekki makijaż, wysuszyłam włosy i zabrałam telefon i kurtkę Ronnie'go. Zeszłam na dół i ujrzałam w kuchni Radke i Biersack'a.
-Hej chłopcy - przywitałam się i podeszłam do lodówki. Wyjęłam mleko i zaraz sięgnęłam do drugiej szafki po kawę i szklankę. Wsypałam trochę kawy na dno naczynia, i zalałam mlekiem, następnie wszystko wymieszałam. Usiadłam przy stole i spojrzałam na chłopców, którzy jedli swoje śniadanie
-Własnie... dziękuje Ronnie za pożyczenie kurtki.
-Spoko - wyciągnął rękę, a ja mu oddalam jego własność.
-A tak w ogóle, to jakim cudem, znalazłam się w swoim łóżku?
Brunet przyjrzał mi się ale nic nie zrobił.
-W taksówce usnęłaś, wiec nie chciałem cie budzić. Wziąłem cie na ręce i zaniosłem do łóżka, miałem zabrać ci swoja kurtkę jednak nie chciałem żebyś się obudziła.
-Mhm... dziękuje - uśmiechnęłam się i wzięłam łyka mojej kawy.
-O, własnie! Dzisiaj dostajemy wazony, które będziemy malować i zostaną sprzedane na szczytne cele. Jednak najważniejsze jest to, że ty tez będziesz malować - skończył mówić Andy.
-Ale ja nie jestem w zadnym zespole - zdziwiłam się i spojrzałam na dwójkę przyjaciół.
-Agenci stwierdzili, że to dobry pomysł żeby przekonać do siebie fanów. Wiesz, że udzielamy się charytatywnie, pozwalamy rozwijać im swoja kreatywność - przerwał na chwile i spojrzał na mnie - w tym wypadku to tylko twoja kreatywność no ale nic na to nie poradzimy.
Pokiwałam głową i zajęłam się robieniem dla siebie białej kawy. Powyciągałam potrzebne składniki i zmieszałam je ze sobą. Dodałam łyżeczkę cukru i usiadłam przy stole. Ciekawe czy ktoś kupi mój wazon.
-Wiec jak zgadzasz się? - zwrócił się do mnie Andy.
-Tak, to może być niezła zabawa - uśmiechnęłam się i zaraz po tym zanurzyłam usta w swojej kawie.
-Nie będziesz nic jeść? - Ronald wskazał palcem na mój kubek.
-A kto tak powiedział? Po prostu chciałam napić się kawy - wstałam od stołu i udałam się poszukać miseczki, w której zrobię swoje śniadanie. Wyciągnęłam, swoje ulubione płatki, które są maczane, w truskawkowej czekoladzie. Niestety kiedy tylko je wsypałam do naczynia w opakowaniu zostały same okruszki co oznaczało, że już się skończyły. W lodówce znalazłam jogurt naturalny, który wlałam do płatków i jak okazało się on tez już się skończył. Wyrzuciłam już puste opakowania do kosza, który znajdował sie pod zlewozmywakiem i w spokoju usiadłam - pasuje?
-Zdecydowanie lepiej - powiedzieli w tym samym czasie, odwrócili głowę w swoja stronę i mierzyli się wzrokiem przez przynajmniej 3 minuty. Jedynym dźwiękiem w kuchni była moja łyżka, która cicho uderzała o dno talerza. Spojrzałam na nich jeszcze raz a oni w dalszym ciągu mierzyli się tymi chłodnymi spojrzeniami.
-No mniejsza - wymamrotałam z pełnymi ustami, a ci zaczęli się ze mnie śmiać - bardzo śmieszne ha ha.
-Bardzo...- wydusił Biersack w napadzie śmiechu - i ta twoja mina.
Zaczął gestykulować rekami i wybuchli jeszcze większym śmiechem. Kiedy skończyłam już jeść ci w końcu się uspokoili ale byli cali czerwoni na twarzach i łzy spływały im po policzkach.
-No dobra... o 13 jedziemy do jakiegoś sklepu i ty tez jedziesz.
-Po co tam ja?
-Bo tylko ty wiesz czego brakuje w domu a my musimy kupić farby do szkła, pędzelki i inne gówna tego typu - spojrzałam na elektryczny zegarek na ścianie. 12;48.
-Dzięki, że tak wcześnie mi o tym powiedzieliście - powiedziałam ironicznie, podnioslam się i otworzyłam lodówkę. Dokładnie ją zilustrowałam, kończyło się już mleko, soki, jajek już nie było jednak szybciej było by powiedzieć co jeszcze było. -Idę szybko się ogarnąć i zaraz wracam.
Weszłam do swojego pokoju i podeszłam do lustra sprawdzić makijaż. Postanowiłam jeszcze dorobić kreski i rozczesałam włosy. Umyłam jeszcze szybko zęby i spryskałam się moimi ulubionymi malinowymi perfumami. Zgarnęłam jeszcze telefon i portfel. Telefon schowałam do tylnej kieszeni i jeszcze przejechałam moje usta pomadką z EOS'a o smaku letnich owoców. Zeszłam na dół i zobaczyłam już wszystkich chłopców operacyjnych się o jakieś przedmioty czy też siedzących na kanapie i fotelach.
-Wszyscy jada? - zmarszczyłam brwi i przejechałam wzrokiem po każdym z osobna.
-No tak, a co nie możemy? - spytał oburzony Ryan, uniosłam ręce w geście rezygnacji i ruszyłam w stronę drzwi. Zatrzymałam się na chwile i odwróciłam głowę w ich stronę.
-Idziecie? - wszyscy ruszyli za mną, czułam się jakbym była w przedszkolu - To kto z kim jedzie?
-Mi to obojętne. Chcesz jechać ze mną?-zwrócił się Andy do Ronnie'go, ten tylko pokiwał głową.
-Caroline, jedziesz z nami?- spytał Radke, wzruszyłam ramionami - Ash chcesz też z nami jechać?
-Mi to obojętne możemy jechać razem.
Czyli ja, Andy, Ronnie, i Ashley jedziemy jednym autem, a Jake, Jinxx, CC drugim no i
Ryan i Jacky uparli, się że pojada osobnym bo i tak potem musza gdzieś jechać. Wsiedliśmy do auta, ja na miejscu pasażera, Biersack jako kierowca, a Radke i Purdy z tylu. Wokalista Black Veil Brides odpalił i wyjechaliśmy jako pierwsi. Ash wychylił się do przodu żeby włączyć radio. Zaczął przełączać, dopóki nie znalazł stacji, która mu pasowała. Leciała jakaś reklama, w której Andy przedrzeźniał babę która mówiła swój tekst. Reklama się skończyła, a zaraz po niej zaczęła się jakaś piosenka.
-Ashley nie nie nie -zaczęli na raz Biersack i Radke, spojrzałam na nich zdziwiona. Pyrdy szybko podgłośnił na ful radio, a w głośnikach zaczęły rozbrzmiewać pierwsze słowa.
- Możesz iść
A szybciej niż niejeden chciałby biec
A możesz mieć
Wszystko czego, czego tylko chcesz
A każdą myśl
Zamień w pozytywne słowo
Słuchaj, słuchaj bo - Purdy spojrzał na mnie, a ja tylko wzruszyłam ramionami i dołączyłam do niego - Zabawnie tak
Oddychać przez różową słomkę
A cudownie tak
Szturchnęłam Biersacka i Radke w ramiona żeby się do nas dołączyli.
-Rozmawiać bez niemiłych wspomnień
Każdy dzień
Mówi nam coraz więcej
Słuchaj,
Zaufaj sobie jeszcze raz
Pokaż na co cię stać
Ale nie jeden raz
Słuchaj, słuchaj, jaj jaj
Piękne słowa mówią wszystko
Lecz nie zmienią nic,
Nie zmienią nic
Nie zmienią nic
Haaaa! No, No, No
Możesz iść
A szybciej niż niejeden chciałby biec
Możesz tak,
A tak po prostu znów zapomnieć się
Nowy dzień
Zawsze daje nowe życie
Słuchaj,
Zaufaj sobie jeszcze raz
Pokaż na co cię stać,
Ale nie jeden raz
Słuchaj, słuchaj, jaj jaj
Piękne słowa mówią wszystko
Lecz nie zmienią nic, ohoh...
Pokaż na co cię stać,
Ale nie jeden raz
Słuchaj, słuchaj, jaj jaj
Piękne słowa może powiedzą ci wszystko,
Ale nie zmienią nic,
Hooo! nie zmienią nic
No, No, No
Pokaż na co cię stać
Ale nie jeden raz
Słuchaj, słuchaj, jaj jaj
Piękne słowa mówią wszystko
Lecz nie zmienią nic,
Nie zmienią nic
Nie zmienią nic
Nie zmienią nic
Kiedy piosenka się skończyła wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-Nie było tak źle - wtrącił Andy.
Spojrzałam na jego uśmiech, i pokręciłam rozbawiona głową. Następna piosenka to Kiss - I Was Made For Loving You, którą wszyscy śpiewaliśmy. Resztę podroży śmialiśmy się i śpiewaliśmy na zmianę. Kiedy byliśmy już na miejscu, wysiedliśmy z auta i zaczekaliśmy na resztę. Bo jak się okazało byliśmy pierwsi.
-A nie możemy po prostu już wejść i zacząć robić te zakupy? - marudził Ash.
-Nie, nie możemy - uciął krotko Radke.
___________________________________
Witam!
W końcu mamy rozdział! Jak Wam się podobał rozdział? Macie pomysł,jak będą wyglądały, zakupy z chlopakami? Jak Wam podobało się gdy Ash, Ronnie, Andy I Caro śpiewali? Komentarze miło widziane ;3 Do następnego♡
