środa, 17 lutego 2016

Chapter eleven

Perspective Caroline 
Dzień 7
Kiedy reszta dojechała, w końcu na parking weszliśmy do środka sklepu. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to biegnące do nas nastolatki. Ludzie serio? Ledwo weszliśmy a wy już się na nich rzucacie? Westchnęłam cichutko i spojrzałam po chłopcach, oni chyba się tym nie przejęli bo na ich twarzach formowały się ogromne uśmiechy. Fani podeszli do nich i prosili o zdjęcia jak i autografy, postanowiłam im nie przeszkadzać i oddaliłam się. Oparłam się o ścianę i wyjęłam telefon, zaczęłam przeglądać Instagram'a. Kiedy już znudziło mi się oglądanie cudzych zdjęć włączyłam Snapchat'a i zrobiłam sobie kilka głupich zdjęć i wysłałam do znajomych.
-Em... przepraszam...-Oderwałam wzrok od urządzenia trzymanego w dłoniach i przeniosłam wzrok na grupkę nastolatków stojących przede mną.- Mogłabyś nam dać autograf?
Czułam jak moje źrenice się rozszerzają, spojrzałam na moich towarzyszy jednak każdy oprócz Ronnie'go patrzał na tłum przed nimi. Brunet uniósł dłonie w górę i pokazał dwa kciuki. Zaś,miałam się na ten gest, jednak było w nim coś co mnie uspokoiło. Spojrzałam na tą mała grupkę przede mną i uśmiechnęłam się szeroko do nich.
-Jasne, czemu nie?- Podeszłam do nich i złożyłam kilka podpisów w notesach uprzednio pytając jak mają na imię. Kiedy podpisywałam kolejna już kartkę papieru poczułam obejmujące mnie ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam Ronnie'go .
-Co tam?-szepnął mi do ucha, kiedy miałam już mu coś odpowiadać usłyszałam piski i hm... śmiech?
/-Widzisz?! Mówiłam że będą razem! A Ty głupia mi nie wierzyłaś!-zawołał jakiś głos. Miałam ochotę zacząć się śmiać jednak tylko powstrzymałam wybuch śmiechu i lekko uśmiechnęłam.
-Dalej nie mogę zrozumieć dlaczego do mnie też podchodzą.-Sięgnęłam do Radke i podeszłam składać podpisy. Chłopak poszedł najprawdopodobniej za mną bo takie piski na pewno nie są przeznaczone dla mnie.
-Chcecie też kilka podpisów ode mnie?-Wyszczerzył się mój towarzysz i nie czekając na odpowiedź stanął  obok. Kiedy jak kończyłam w jakimś notesie autograf. Dawałam też brunetowi by złożył szybki podpis i wzajemnie. Po jakichś 30 minutach kiedy tylko z kilku ludzi zrobiło się kilkadziesiąt spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo. Ochrona zjawiła się od razu, i poprosiła żeby dali nam trochę prywatności.
-Przepraszam że nie zdarzyliśmy złożyć każdemu autografu jednak na prawdę muszę zrobić te cholerne zakupy.-Zaśmiał się Jacky,  jednak zamiast samego śmiechu towarzyszyły mu takie jak krzyk czy płacz. Zrobiło mi się ich szkoda, w jednym momencie nawet chciałam zrezygnować ze swoich ulubionych płatków. Jednak reszta kategorycznie mi tego odradziła, mówiąc ze oni sami sobie nie poradzą z zakupami. Pokiwałam tylko zawiedziona głową i jeszcze na chwilę się odwróciłam. Pomachałam im co odwzajemnili , na moje usta wkradł się mały uśmiech. Mogłabym się do tego przyzwyczaić. Pierwsze po co poszliśmy to pieczywo, ponieważ na kolację zostały może jeszcze z dwie bułki i to wszystko. Wzięłam odpowiednią ilość i schowałam w wózku.
-Ej... a może zostanie tu tylko jeden z nas i Ty Caro? Bo wiesz my możemy po prostu się przejść i poglądać rzeczy...-Powiedział CC, spojrzałam na nich i wszyscy oprócz Ronnie'go pokiwali głowami . Natomiast brunet tylko zmierzył ich wściekłym spojrzeniem.
-No okej w takim razie idźcie... tylko nie kupujcie głupot. Szczególnie Ty Andy.-Wskazałam na niego palcem a ten tylko zmarszczył brwi.-Jeśli zobaczysz coś z Batmanem nie musisz wszystkiego kupować.
-Ja? Ja nawet bym nie śmiał! No kurwa słowo harcerza! Chuj ze nigdy nie nie byłem...-Te ostatnie słowa powiedział bardziej do siebie. Postanowiłam ich więc to zignorować.
-Czyli zostaliśmy sami? -Spytał sarkastycznie Ronnie, oparł się o nasz wózek i ruszyliśmy wśród regałów. -Serio w to wierzysz ze nie kupi głupot?
Spojrzałam na niego i wzruszyłam ramionami. Ruszyliśmy do działu z nabiałem, wsadziłam mleko i zatrzymałam się przy białym serze. Wzięłam go do ręki i spojrzałam na wokalistę.
-Lubicie?
-Ja tak, nie wiem jak Ci idioci.-Uśmiechnął się ukazując zęby.
-No już! Nie gniewaj się na nich.-Zaśmiałam się i rzuciłam mu ser, złapał go i wrzucił do wózka.
-Nie gniewem się.-Spojrzałam się na niego sceptycznie. -Dobra, może trochę.... mieliśmy razem robić te jebane zakupy. Jednak oni chyba nie wiedzą co to znaczy.
-Wiesz...spodziewałam się tego. Nie to ze coś no ale proszę spójrz na nich i powiedz że nie zachowują się dziecinnie.-Zaczęłam szukać jajek, bo z tego co zauważyłam strasznie lubią jajecznicę. Kiedy ję znalazłam wsadziłam je do wózka. -Jednak patrząc na to z drugiej strony, to dobrze że tacy są. Przynajmniej nie są nudni,  a spójrzmy prawdzie w oczy. Jeśli facet jest przystojny jednak jest nudny to żadna laska na nich nie spojrzy.
Mój towarzysz zaczął się śmiać a ja tylko wzruszyłam ramionami i się uśmiechnęłam.
-Czego jeszcze mam brakuje? - spytał, spojrzałam na wózek. Mieliśmy już pieczywo, papier, pędzelki do farb, warzywa, sery i jajka.
-Nie mamy jeszcze szynki i farb.-Założyłam ręce na piersi i spojrzałam na jakąś przecenę. Jednak długo się nie napatrzyłam ponieważ poczułam czyjeś ręce na biodrach. Spojrzałam za siebie jednak zanim się zorientowałam siedziałam w wózku na zakupy. Spojrzałam na swojego towarzysza który najwyraźniej był z siebie bardzo dumny. Położył mi jajka na kolanach żeby się nie potłukły i ruszył. Nie powiem bo było mi wygodnie, każdy woli być wożonym niż iść na nogach. Podjechaliśmy na dział z mięsem, stanęliśmy w kolejce. Patrzyłam na różne szynki żeby zdecydować się która kupić. Kiedy już się zdecydowałam pokazałam brunetowi palcem która ma wziąć. W końcu ekspedientka obsłużyła Wszystkich i w końcu była nasza kolej.
-Poproszę tą szybkę o tam! -Ronnie starał się pokazać tej Pani o która szynkę mu chodzi jednak nie wychodziło mu to najlepiej. Zaśmiałam się cicho z niego i powiedziałam ekspedientce o jaką mi chodzi. Kiedy już pokroiła i zapakowała nasza szynkę uśmiechnęła się do nas ciepło.
-Ładna z was para.-Położyła szynkę na ladzie a ja  momentalnie spojrzałam na wokalistę.
- My. ....
- Dziękuję. - Nie dając nic więcej jej powiedzieć odjechał wózkiem.
-Chyba nie kupimy tu farb-Spojrzałam na brunetka ale tylko kiwnął głową.-Jedziemy w takim razie potem do plastyka?
Znowu tylko kiwnął głową, zrezygnowana oparłam się o metalowa kratkę wózka i patrzyłam na regały.
-Ej a może kupimy alkohol?-Spojrzał na mnie lecz tym razem ja nic nie powiedziałam. -Eeejjjj nie olewaj mnie.
Potrząsnął wózkiem jednak ja dalej nic nie powiedziałam.
-Dobra jak se tam chcesz.-Mruknął, jednak zaraz poczułam ze wózek przyspiesza. Owinęłam palce wokół metalowych pręcików i odwróciłam głowę w stronę brunetka. Ten już tylko zamiast iść zaczął biec.-To jak? Idziemy po ten alkohol?
-Tak! Tylko zatrzymaj ten pieprzony wózek! -pisnęłam ścisnęłam mocniej dłoń i przymknęłam oczy.
-Jak sobie księżniczka życzy. -Powiedział uradowany aż w końcu zwolnił i normalnie szedł. Otworzyłam w końcu oczy i  spojrzałam na jego twarz. Postanowiłam usiąść przodem do niego co oczywiście nie uszło jego uwadze.-Co Ty robisz?
-Nic, tylko trochę tak głupio jeśli się z kimś gada i siedzi do niego tyłem.-Wzruszyłam ramionami i spojrzałam na swoje buty.
Siedząc do niego przodem mogłam bezkarnie gapić się na jego twarz. Zaśmiałam się cicho, mój towarzysz teraz już nie patrzył na mnie tylko był skupiony na drodze przed nami. Jego kitka zabawnie podskakiwała z każdym krokiem, jednak on szedł z poważną miną.  Ciekawe jakie to musi być uczucie gdy nie możesz wyjść nawet ze swoją córką. Nie dość ze sława jest dla niego pewnie uciążliwa to jeszcze mieszkają osobno. Jednak mimo wszystko stawia temu wszystkiemu czoła i się uśmiecha.
-Z czego się tak cieszysz ?-spytał dalej na mnie nie patrząc jednak uniósł jeden kącik do góry.
-Tak o.-Wyjęłam telefon i włączyłam Snapchata. Zaczęłam nagrywać.- Możecie mi zazdrościć, nie dość że mam przyjemność jeździć wózkiem po sklepie to jeszcze sam Ronnie Radke robi jako mój szofer.
Zaśmiałam się i skierowałam kamerę w jego stronę. Nabrałam jeszcze kilka tego typu snapów zanim doszliśmy do alejki z alkoholem. Ronnie zdecydował się na jakieś piwa i trzy butelki Jack'a Daniels'a.
-Nie zapomniałaś o czymś? -Spojrzałam tylko zdziwiona, na jego chytry uśmiech. Pokręciłam przecząco głową.-A może o jakiś płatkach?
Podparł się ręką na wózku.
-O mój Boże! Prawie zapomniałam!- złapałam się za głowę co wywołało glosny śmiech u mojego towarzysza. -Ronnie wyciągniesz mnie?
-Nie wolisz sobie jeszcze tam posiedzieć?- Spojrzał na mnie z uniesienia brwią, wzruszyłam ramionami. Chłopak w końcu podszedł do mnie i chwycił mnie za biodra. Wyciągając mnie przez  może dwie sekundy nasze twarze dzieliły milimetry a w moim żołądku wybuchła jakaś iskra. Spojrzałam na jego usta jednak zaraz poczułam grunt pod nogami i znowu dzieliła mnie jakaś dziesięcio centymetrowa przerwa od jego oczy. Do alejki z płatkami szliśmy w ciszy. Jednak to nie była ta niezręczna cisza tylko ta przyjemna. Kiedy byliśmy już na miejscu chciałam sięgnąć na górną półkę po płatki jednak nie sięgałam. Niespodziewanie poczułam ze ktoś opiera się o moje plecy i wyciąga rękę. Odwróciłam głowę i zobaczyłam uśmiechniętego Radke.
Poczułam po raz kolejny tego dnia zapach jego perfum. Gdybym miała chłopaka i miała bym mu kupić perfumy to zdecydowanie te. Odsunął się i schował płatki do wózka.
-Teraz do kasy?-spojrzałam na niego a on tylko kiwnął głową. -Zadzwoń po resztę że spotkamy się przy dziale z zabawkami.
Obdzwonił resztę i skierowaliśmy się do działu z zabawkami który umiejscowiony jest praktycznie zaraz przy kasach. Kiedy już na nich czekaliśmy zaczęłam z nudów oglądać zabawki. Przechodząc koło różnych zabawek zauważyłam stojak z koronami. Potruchtałam do niego z uśmiechem i założyłam jedną z nich i włączyłam snapa. Zrobiłam kilka zdjęć i schowałam telefon do tylnej kieszeni. Będąc dalej w koronie podbiegłam do Ronnie'go który oglądał jakieś klocki.
Położyłam mu ręce na torsie i zrobiłam przejęta minę.
-Ronnie czy wyglądam jak księżniczka? -spytałem naprawdę przejęta i położyłam rękę na czole. Radka położył mi ręce na biodrach i przysunął do siebie.
-Wyglądasz cudownie!-Szepnął mi do ucha, mimo silnie po moim kręgosłupie przeszły ciarki. Odwróciłam się do niego tyłem i udałam urażoną.
-Pytałam się czy wyglądam jak księżniczka a nie czy wyglądam cudownie. -Powiedziałam urażona zakładając ręce na piersi. Jednak zaraz poczułam ze ktoś znowu mnie do siebie przyciąga i spłata dłonie na moim brzuchu. Mój towarzysz oparł głowę na moim ramieniu i powiedział:
-Oh,  przepraszam księżniczko Caroline. Myślałem że nie trzeba panience tego mówić ponieważ panienka to wie.-Dmuchnął mi do ucha i poczułam jak się uśmiecha. Uśmiechnęłam się lekko jednak zaraz oślepił mnie błysk flesza. Skrzywiłam się i zamrugałam kilku krotne. Spojrzałam w stronę winowajcy który okazał się jakiś gościu po czterdziestce. -Nie przejmuj się nim.
Złapał mnie za nadgarstek i wróciliśmy do wózka. Mimo wszystko czułam że moje policzki pokrywa purpura. To było urocze co zrobił, potarłam ramię i oparłam się o wózek. Na początku zjawił się CC z jedna gazeta i sokiem pomarańczowym, potem Jake, Jacky i Ryan z jakimiś drobiazgami. Jednak na końcu pojawili się równo Ash i Andy. Jednak zanim wjechali do alejki musieli się ścigać. Kiedy już podjechali to myślałam ze aż sobie usiądę.
-Ashley, bierzesz te wszystkie płatki dla mnie? -Wskazałem się palcem a ten tylko zrobił zrozpaczona minę.
-Nie, nie nie! One WSZYSTKIE są moje! Jak chcesz dla siebie jakieś to sobie przynieś!-Przytulił do siebie opakowania i zaczął coś do nich szeptać. Odwróciłam się do Biersacka i od razu się skrzywiłam.
-Czy ja nie wyraźnie wyraziłam ze masz nie kupować wszystkiego z Bananem?  -Skrzyżowałam ręce na piersi i spojrzałam na niego.
-Ale to wszystko jest potrzebne!-Zapierał się wokalista.
-Wszystko?
-Wszystko.
Ronnie podszedł do wózka i wyjął pierwszą lepszą rzecz która okazała się kolorowanka.
-Czyli mówisz że ta kolorowanka też jest potrzebna?-Spojrzał na przyjaciela z kwaśną mina.
-A co jeśli odetną mam Internet i będzie się nam nudzić? Pomyślałeś o tym?
-Kretynie jak mogą mam zablokować Internet skoro na koncie mamy grube miliony?-Strwierdził sucho Radke.
XXX  
Końcem końców kupiliśmy wszystko bo Ci dwaj idioci zrobili awanturę na cały sklep ze sami sobie zapłacą za swoje zakupy. Pojechaliśmy także do tego plastyka po farby, a teraz czekam koło Andy'ego który jest w pelerynie Batmana na Ashley'a który koniecznie musiał wejść do banku. Odwróciła się do Ronniego który aktualnie siedział z tyłu. Odkąd poszliśmy do tego baru mam wrażenie że się do siebie zbliżyliśmy. No bo nie do każdej dziewczyny się przytula tak jak dzisiaj do mnie. No i na pewno nie do każdej mówi że wygląda jak księżniczka. Zerknęłam jeszcze na Andy'ego i odpięłam pasy.
-Andy, będziesz zły jeśli przesiądę się do tyłu a na moje miejsce przyjdzie Ash?-Spojrzałam na jego kwaśną minę.
-Jest ku temu jakiś konkretny powód?
-Nie do końca,jednak z przodu boli mnie brzuch.-Powiedziałam, nie były to kłamstwa bo czasami tak się dzieje. Kiwnął głową nawet na mnie nie patrząc i zacisnął palce na kierownicy. Zrobiło mi się trochę głupio jednak zaraz odpędziłam to uczucie od siebie. Nachyliłam się pomiędzy siedzeniami i pocałowałam go w policzek. Otworzyłam drzwi po to żeby zaraz wysiąść i otworzyć kolejne tylko że z tyłu. Usadowiłam się wygodnie i zapięłam pasy. Spojrzałam na Ronnie'go który uśmiechał się pod nosem a zaraz na wkurzonego Biersacka. Siedzieliśmy pogrążeni w ciszy czekając na Purdy'ego. W końcu wyjrzałam przez okno i zobaczyłam że chłopak idzie jednak w międzyczasie  licząc pieniądze w portfelu. Otworzył tylnie drzwi i chciał wskazać aż w końcu mnie zobaczył i zmarszyl brwi. Pokrecilam tylko głową i wskazałam palcem by usiadł z przodu. Pokiwał głową i posłusznie tam usiadł. Nikt się nie odezwał, zrezygnowany Ash włączył tylko radio i patrzył przez okno. Kiedy zatrzymaliśmy się na światłach niebieskooki zaczął uderzać czubeczkami palców o kierownicę. Nagle mój telefon zawibrował a ja dostałam esemesa od nieznanego numeru. Zmarszczyłam brwi i go otworzyłam. 

Czy tylko mnie, irytuje ta cisza? 

Zdziwiona jeszcze raz przeczytałam wiadomość ale nie miałam pojęcia od którego z chłopaków jest ta wiadomość. Zaraz jednak przyszła następna która rozwiała moje wątpliwości.

Spójrz w lewo.

Czyli to jednak napisał to Radke. Uśmiechnęłam się pod nosem i zaczęłam odpisywać.

Mnie też. Co z tym zrobimy? 

Możemy zacząć pisać lub gadać normalnie i spodziewać się tego że mój kochany przyjaciel nas zabije.

Chyba jednak wybiorę formę pisania. Zimnooo mi ;-; 

Ten kretyn włączył klimatyzację. lepiej nie odzywajmy żeby wyłączył. 

Masz rację. Co nie zmienia faktu że mi cholernie zimnoooo!-. - 

Dałbym Ci kurtkę ale jej nie wziąłem. Mogę Cię przytulić, żeby zrobiło Ci się cieplej. 

W sumie czemu nie? Możesz? 

Nie dostałam już odpowiedzi tylko poczułam przyciągające mnie do siebie ramię. uśmiechnęła się delikatnie i położyłam głowę na jego torsie. Spojrzałam do przodu i zauważyłam baczne spojrzenie Biersacka w lusterku które zignorowałam. Ashley już miał się coś odezwać jednak zrezygnował kiedy spojrzałam na niego spojrzeniem typu "zamknij się bo Ci przyjebię". Brunet delikatnie pocierał moje ramię co spowodowało że się uśmiechnęłam. Wolna ręka wyjął telefon i słuchawki. Podał mi jedną a druga włożył sobie do ucha. Podłączył je do urządzenia i puścił pierwsza lepsza piosenkę. Położył sobie telefon na brzuchu ponieważ trochę z sunął się z siedzenia. Ronnie nucił po cichu tak żebyśmy tylko my słyszeli.
Nie wiedząc co za bardzo zrobić ze swoją ręką położyłam ja w koncu na jego klatce piersiowej i zaczęłam kreślić tylko mi znane wzory. Chłopak przymknął oczy jednak dalej śpiewał i gładził moje ramie. Po kilku piosenkach zdecydowałam ze sama zmienię piosenkę. Wzięłam delikatnie jego telefon i go odblokowałam. Na wyświetlaczu widniało zdjęcie małej Willow i Ronnie'go który ja trzyma. Podniosłam głowę i zobaczyłam ciekawy wzrok mojego towarzysza na swojej twarzy. Spojrzałam znowu na telefon i zaczęłam przeglądać jakie tam miał piosenki. Kiedy zauważyłam jedna piosenkę aż się zdziwiłam. Spojrzałam na niego rozbawiona. Taki bad  boy a takiej muzyki słucha. Ronnie tylko się uśmiechnął i wzruszył ramionami.  Włączałam więc One Direction-Story of my life zaczął po cichu śpiewać. Jednak kiedy się skończyła przestał  i zaczął patrzeć się na moją twarz. Zrobiło mi się tak jakoś dziwnie, postanowiłam to jednak zignorować i dalej rysowałam palcem jakieś wzorki na jego klatce piersiowej. Do końca drogi nic się nie odezwaliśmy ja dalej kreśliłam a Ronnie mnie przytulał lub gładził a muzyka leciała w słuchawkach. Kiedy w końcu samochód się zatrzymał Andy odwrócił się do nas z uśmiechem na twarzy. Spojrzeliśmy po sobie zdziwieni ale nic nie powiedzieliśmy.
-Jesteśmy na miejscu wysiadamy.-Powiedział wesoły, nic nie powiedzieliśmy tylko pokiwaliśmy głowami. Radke wyszedł pierwszy a ja zaraz za nim, kiedy wysiadam słuchawka mi wypadła z ucha. Jednak kiedy już stałam na własnych nogach zabrałam mu jedna i wsadziłam do ucha. Zdziwiłam się dzisiaj po raz kolejny kiedy usłyszałam piosenkę z filmu Step up Get sexy. Od razu zachciało mi się tańczyć, jednak musiałam się powstrzymać bo to pewnie dziwnie by wyglądało gdybym teraz zaczęła tańczyć.
XXX
Od dwóch godzin malowaliśmy te głupie wazony a mnie zaczęła już boleć głowa od tych pieprzonych farb. Andy oczywiście malował Batmana, tylko żeby było ciekawiej przebrał się za niego i założył case z jego podobizna. Ashley założył swoje onesie z Hallo Kitty która także maluje. CC namalował pełno kolorowych buziek, Jake zrobił Galaxy które mu całkiem nieźle wyszło. Jinxx pełno gruszek z minami pedofila,  Jacky pandy które grają na gitarach a Ryan logo zespołu. Ja natomiast namalowałam czerwone róże, zostało jeszcze kilka wazonów do pomalowania jednak nie chciało mi się już.
-Ej co sądzicie?-Spytałam się chłopaków unosząc przy okazji wilgotny jeszcze wazon.
-Jest super.-Odpowiedzieli chórem.
-A moim zdaniem nie.-Uniosłam brew by kontynuował swoją myśl.-No bo spójrz, jest tu stanowczo za mało Batmana!
-Może dlatego że tu nie miało być Batmana?-Spytałem ironicznie
-Jednak z batmanem wszystko jest lepsze.-Powiedział oburzony na co przewróciłam oczami.
-Zachowujesz się jak dziecko, Biersack.-Powiedział oparty o ścianę Jacky.-Batman tu Batman tam. Zachowaj się do cholery.
Nastała cisza, nikt nie śmiał się cokolwiek odezwać. Wszyscy patrzyli na Jacky'ego i Andy'ego.
-Skończ pierdolić Vincent. Nie każdy musi być zajebiście poważny. Jednak jeśli tobie coś nie pasuje to masz zajebisty problem bo nie mam zamiaru zmieniać się na twoje zachcianki.- Syknął, wstał i wyszedł do kuchni. Chciałam za nim pójść jednak poczułam mocny ucisk na ramieniu. Spojrzałam na winowajce którym był Ashley, jednak on tylko potrącił głową i zmusił mnie żebym znowu usiadła
 Zrobiłam to o co poprosił i założyłam nogę na nogę.  W pokoju panowała cisza której najwyraźniej nikt nie zamierzał przerwać. Westchnęłam cichutko i podniosłam się, teraz wzrok wszystkich był wlepiony we mnie.
-Głowa mnie boli, jak chcecie to skończcie sami.-Powiedziałam nawet się nie odwracając, wsadziłam ręce do tylnej kieszeni i ruszyłam na górę. Podnosząc stopy na stopniach poczułam okropny ból głowy który cały czas się nasilał. Pomasowałam skronie i otworzyłam drzwi do "swojego" pokoju, położyłam się na łóżku. podciągnęłam kołdrę tak żeby była pomiędzy moimi nogami i wtuliłam się w nią. Leżałam tak chyba z 30 minut wiercąc się i nie mogąc usnąć a ból głowy się nasilał. Czułam jak łzy napływają mi do oczu, zacisnęłam zęby .wzięłam telefon i słuchawki podłączyłam je. Włożyłam je do uszu i włączyłam jakąś piosenkę podgłaśniając przy tym na maksa. Podniosłam się i zeszłam z łóżka. Otworzyłem drzwi i pokoju i wyszłam na korytarz a następnie zeszłam po schodach. Piosenka rozbrzmiewała w moich uszach dzięki czemu nie zwracałem uwagi na odgłosy dochodzące z salonu. Weszłam do kuchni i znalazłam szafie na leki. W końcu znalazłam proszki nasenne i popiłam je wodą.  Odstawiłam wszystko na miejsce i poczłapałam się z powrotem do góry. Przybrała podobną pozycję co wcześniej i przymknęłam oczy. Czułam jak długo wyczekiwany sen przychodzi i zabiera mnie do krainy Morfoza.

Ronnie POV 

Od trzech godzin siedzieliśmy przy tych wazony odkąd Caroline poszła do siebie. Zdążyliśmy przerobić już trzy kłótnie. Mianowicie kiedy Andy wrócił Ryan znowu zaczął coś mu narzucać że miał coś zrobić i nie zrobił. Biersack nie pozostał mu dłużny i odpłacał się z nawiązką.  Gdybyśmy ich nie powstrzymali z pewnością doszło by do bójki. Następnie CC pokłócił się z Jeremy'm o to że
tamten się nie podzielił chipsami. No i ostatnia kłótnia odbyła się pomiędzy nami wszystkimi przez co się teraz nie odzywamy do siebie. Poszło o to ze Caroline poszła do siebie a nie została z nami żeby malować te pieprzone wazony których każdy ma już dość.  Jacky stwierdził że po prostu się jej nie chciało, na co od razu zareagowawszy z Andy'm broniąc jej. Kiedy szedłem po piwo do lodówki zobaczyłem ją kiedy stała sztywno i popijała jakieś leki. Stałem tam i patrzyłem jak popija te świństwa. Kiedy wszystko odłożyła, poszła do siebie. Odczekałem chwilę i sam wszedłem do pomieszczenia. Podeszłem do owej szafki i wyjąłem biała buteleczkę, która brunetka chowała. Obróciłem je kilka razy w dłoniach, tabletki nasenne. Odłożyłam je szybko i zrezygnowałem z mojego piwa. 
-Chłopcy ja też się chyba położę. Strasznie źle się czuję.-Nie zwracając uwagi na ich ciche pomruki niezadowolenia poszedłem do góry.
Zatrzymałem się przy jej drzwiach i zawahałem się jednak w końcu zapukałem.  Odpowiedziała mi cisza, więc uchyliłem lekko drzwi jednak zobaczyłem tylko plecy dziewczyny. -Caroline?
Cisza, uchyliłem jednak szerzej drzwi i zobaczyłem ją zwinięta w kłębek na jednej stronie łóżka. Zamknąłem za sobą drzwi i podszedłem bliżej. Na początku chciałem sprawdzić jej puls bo nie mam pojęcia ile tego wzięła jednak wolę dmuchać na zimne. Odetchnąłem spokojnie kiedy okazało się ze wszystko w porządku. Odwróciłem się i już miałem wyjść gdyby nie to ze wymamrotała jedno imię. Zamarłem przy drzwiach i zwróciłem głowę w jej kierunku. Caro wierciła się na łóżku i powtarzała moje imię jak jakaś modlitwę. Westchnąłem i zamknąłem drzwi na klucz, podszedłem znowu do łóżka tyle że tym razem usiadłem po drugiej stronie. Dziewczyna się uspokoiła i zwinęła się w kłębek po drugiej stronie łóżka. Przykryłem jej odsłonięte ciało i sam ułożyłem się wygodnie. Włożyłem ręce pod głowę i patrzyłem się na ścianę na której wisiał obraz przedstawiający łąkę z kwiatami. Na środku tej łąki można było zauważyć dziewczynę uciekająca przed mężczyzną. Oboje się szeroko uśmiechali, mogli to być przyjaciele bądź dwójka zakochanych w sobie ludzi. Patrzyłem jeszcze chwilę na ten obraz jednak potem przeniosłem wzrok na swoje skarpetki. Dawno się nie widziałem z Willow... ciekawe czy Greace zgodzi się żeby mała przyjechała do mnie na kilka dni....
Może mieć jakieś pretensje że chce ją wziąć jednak do chuja mam prawo się z nią widzieć. Jest moją córką i tak łatwo tego nie odpuszczę. Westchnąłem głośno, zerknąłem na dziewczynę która leżała obok. Kiedy spała wyglądała tak nie winie, zabłąkany kosmyk zleciał na jej twarz zasłaniając przy tym jej długie rzęsy. Wyjąłem rękę spod głowy i  odgarnąłem go, uśmiechnąłem się lekko.   
-Dobra, Radke wynocha do siebie...-Powiedziałem sam do siebie i przetarłem oczy. Leżałem jeszcze chwilę, kiedy miałem już wstawać poczułem mocny uścisk na brzuchu. Zmarszczyłem brwi i spojrzałam w dół by zobaczyć o co chodzi. Caroline przełożyła rękę na moim brzuchu a głowę na moim torsie. Spróbowałem zdjąć ją z siebie jednak za każdym razem kiedy próbowałem to zrobić prawie się budziła. Westchnąłem w końcu i się poddałem. Zdecydowałem się w końcu z nią zostać, poprawiłem poduszkę tak żeby jej nie obudzić i objąłem ją jedną ręką. Brunetka mruknęła coś przez sen jednak zaraz się uśmiechnęła, postanowiłem iść w jej ślady i przymknąłem oczy.



__________________________________________________
 Witam Wszystkich! 
W końcu rozdział! Co sądzicie o ich zakupach? :D Jak oceniacie zachowanie Ronnie'go? W scenie, gdzie malowali wazony, miało być troszku więcej akcji, jednak zdecydowałam że nie będę tego rozpisywać. Co sądzicie o tej ostrej wymianie zdań pomiędzy Jacky'm a Andy'm? Mam nadzieje że Wam się spodobał :D
Do zobaczenia misie <3
Uwaga, jeśli chcecie następny rozdział pod tym ma być 3 komentarze.


(Tu macie zdjęcie Niny która wciela się w Caroline)