Perspective Caroline
Dzien 6
Siedziałam na kanapie i próbowałam ignorować dwa głosy, które co chwile się darły na siebie. Ponieważ siedzimy jak wcześniej wspominałam na kanapie, a dokładnie to ja w środku bo od mojej lewej siedział Ash, a po prawej Andy. Przez cały dzień się o coś kłóca, myślałam że uda mi się ich uciszyć rozsadzając ich tak że siedziałam pomiędzy nimi jednak chyba to nie pomogło. Oboje darli, mi się do ucha nie zważając już na to że od tego boli mnie głowa.
-Zamknijcie się w końcu! - wstałam gwałtownie z kanapy, a ci dwaj idioci spojrzeli na mnie jak na wariatkę.
-Boziu Caroline nie wiedziałem, że masz takie nagłe napady furii - powiedział niewinnie Andy.
-Wiesz mamy chyba melisę, chcesz to mogę zrobić ci na uspokojenie - zapytał przejęty Ashley, a ja myślałam, że zaraz wyjdę z siebie i stanę obok. Ci dwaj udają czy na serio robią z siebie kretynów?
-I wy macie jeszcze czelność pytać o to?! To przez was jestem jak chodzący wulkan! Cały dzień drzecie te mordy, non stop! Jak was gardła mogą nie boleć?! Uspokójcie się w końcu bo mam was serdecznie dość - po tych słowach wściekła poszłam do siebie. Zanim zdążyłam wejść po schodach zdążyłam usłyszeć kolejna kłótnie tym razem, że to albo przez jednego albo drugiego jestem zła. Pokręciłam z politowaniem głową i weszłam do swojego pokoju. Upewniłam się że drzwi są zamknięte i położyłam się na łózko. Przez pierwsze 10 minut było okej, jednak później zaczęło mi się nudzić a co idzie z tym? Zaczęłam się kręcić po łózko nie mogąc sobie znaleźć miejsca, w końcu położyłam się prosto i skupiłam swoja uwagę na suficie. Niespodziewanie usłyszałam drapanie o drzwi. Zdziwiona zczołgałam się z łózka i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je ale nikogo nie zastałam, kiedy już miałam je zamykać usłyszałam głośne miauknięcie dzięki czemu spojrzałam na dół gdzie siedział Crow machając ogonem. Kiedy zorientował się, że na niego patrze zaczął łasic się do moich nóg. Kucnęłam i zaczęłam głaskać kota, któremu wyraźnie to sprawiało przyjemność ponieważ cicho mruczał. Postanowiłam wziąć go na ręce, odwróciłam się tyłem do drzwi i zamknęłam je stopą, a sama udałam się na łózko. Postawiłam tam kota który od razu spojrzał na mnie wyczekująco żebym dalej kontynuowała pieszczoty. Zaśmiałam się cicho i usiadłam przez co materac zagiął się pod moim ciężarem. Położyłam się wygodnie co nie obyło się bez zniecierpliwionego miauknięcia ze strony kota Biersacka. Głaskałam go spokojnie i przy okazji przeglądałam Instagrama, odkąd wrzuciłam tamto zdjęcie z chłopakami przybyło mi sporo obserwatorów.
-A ty jak uważasz Crow? ładne jest to zdjęcie? - pokazałam kotu zdjęcie na którym się uśmiecham. Zrobiłam je wczoraj rano i nie mogłam się zdecydował czy dać je na instagrama czy nie.
Intensywnie myślałam i nawet nie zauważyłam kiedy moje powieki się zamknęły.
Xxx
~Mrrrr~ poczułam jak coś puszystego ociera się o moją szyje. Przetarłam zaspane oczy i zobaczyłam kota, któremu ewidentnie się nudzi.
-Crooow - powiedziałam przeciągle - Daj mi jeszcze pospać..
Jak na zawołanie usłyszałam wrzaski dobiegające z dołu.
-No to już sobie pospałam...- mruknęłam pod nosem, odwróciłam się na brzuch i stykałam się z moim małym przyjacielem nosami. Zwierzak polizał mnie po nosie przy czym wydał ciche miauknięcie. Zachichotałam cicho, przeniosłam wzrok na szafeczkę nocna ,gdzie leżał mój telefon. Nawet nie wiem kiedy go tam położyłam. Wyciągnęłam po niego lekko zdrętwiała rękę i sprawdziłam godzinę.
Dzien 6
Siedziałam na kanapie i próbowałam ignorować dwa głosy, które co chwile się darły na siebie. Ponieważ siedzimy jak wcześniej wspominałam na kanapie, a dokładnie to ja w środku bo od mojej lewej siedział Ash, a po prawej Andy. Przez cały dzień się o coś kłóca, myślałam że uda mi się ich uciszyć rozsadzając ich tak że siedziałam pomiędzy nimi jednak chyba to nie pomogło. Oboje darli, mi się do ucha nie zważając już na to że od tego boli mnie głowa.
-Zamknijcie się w końcu! - wstałam gwałtownie z kanapy, a ci dwaj idioci spojrzeli na mnie jak na wariatkę.
-Boziu Caroline nie wiedziałem, że masz takie nagłe napady furii - powiedział niewinnie Andy.
-Wiesz mamy chyba melisę, chcesz to mogę zrobić ci na uspokojenie - zapytał przejęty Ashley, a ja myślałam, że zaraz wyjdę z siebie i stanę obok. Ci dwaj udają czy na serio robią z siebie kretynów?
-I wy macie jeszcze czelność pytać o to?! To przez was jestem jak chodzący wulkan! Cały dzień drzecie te mordy, non stop! Jak was gardła mogą nie boleć?! Uspokójcie się w końcu bo mam was serdecznie dość - po tych słowach wściekła poszłam do siebie. Zanim zdążyłam wejść po schodach zdążyłam usłyszeć kolejna kłótnie tym razem, że to albo przez jednego albo drugiego jestem zła. Pokręciłam z politowaniem głową i weszłam do swojego pokoju. Upewniłam się że drzwi są zamknięte i położyłam się na łózko. Przez pierwsze 10 minut było okej, jednak później zaczęło mi się nudzić a co idzie z tym? Zaczęłam się kręcić po łózko nie mogąc sobie znaleźć miejsca, w końcu położyłam się prosto i skupiłam swoja uwagę na suficie. Niespodziewanie usłyszałam drapanie o drzwi. Zdziwiona zczołgałam się z łózka i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je ale nikogo nie zastałam, kiedy już miałam je zamykać usłyszałam głośne miauknięcie dzięki czemu spojrzałam na dół gdzie siedział Crow machając ogonem. Kiedy zorientował się, że na niego patrze zaczął łasic się do moich nóg. Kucnęłam i zaczęłam głaskać kota, któremu wyraźnie to sprawiało przyjemność ponieważ cicho mruczał. Postanowiłam wziąć go na ręce, odwróciłam się tyłem do drzwi i zamknęłam je stopą, a sama udałam się na łózko. Postawiłam tam kota który od razu spojrzał na mnie wyczekująco żebym dalej kontynuowała pieszczoty. Zaśmiałam się cicho i usiadłam przez co materac zagiął się pod moim ciężarem. Położyłam się wygodnie co nie obyło się bez zniecierpliwionego miauknięcia ze strony kota Biersacka. Głaskałam go spokojnie i przy okazji przeglądałam Instagrama, odkąd wrzuciłam tamto zdjęcie z chłopakami przybyło mi sporo obserwatorów.
-A ty jak uważasz Crow? ładne jest to zdjęcie? - pokazałam kotu zdjęcie na którym się uśmiecham. Zrobiłam je wczoraj rano i nie mogłam się zdecydował czy dać je na instagrama czy nie.
Intensywnie myślałam i nawet nie zauważyłam kiedy moje powieki się zamknęły.
Xxx
~Mrrrr~ poczułam jak coś puszystego ociera się o moją szyje. Przetarłam zaspane oczy i zobaczyłam kota, któremu ewidentnie się nudzi.
-Crooow - powiedziałam przeciągle - Daj mi jeszcze pospać..
Jak na zawołanie usłyszałam wrzaski dobiegające z dołu.
-No to już sobie pospałam...- mruknęłam pod nosem, odwróciłam się na brzuch i stykałam się z moim małym przyjacielem nosami. Zwierzak polizał mnie po nosie przy czym wydał ciche miauknięcie. Zachichotałam cicho, przeniosłam wzrok na szafeczkę nocna ,gdzie leżał mój telefon. Nawet nie wiem kiedy go tam położyłam. Wyciągnęłam po niego lekko zdrętwiała rękę i sprawdziłam godzinę.
18;42, nie jest najgorzej... Może wytrzymam jeszcze w swoim pokoju? Nie uśmiecha mi się perspektywa tego że miałabym tam zejść i słuchać po raz kolejny tego dnia ich kłótni. Postanowiłam obejrzeć jakiś serial wiec sięgnęłam po laptopa. Zaczekałam aż się włączy i wyszukałam nazwę jednego z moich ulubionych serialów czyli The Vampire Diaries. Wyszukałam mój ulubiony sezon, czyli czwarty i zaczęłam oglądać przy okazji komentując prawie każdą scenę. Gdyby ktoś teraz mnie zobaczył pomyślałby, że jestem wariatką gadając do kota.
-Boziuuu! Crow, widzisz jaki Damon jest seksowny?- spojrzałam na kota który najwyraźniej był nie zainteresowany uroda starszego z braci Salvatore - Nie to nie... nie będę się do ciebie odzywać!
Wystawiłam mu język w geście obrazy jednak zaraz po tym zaśmiałam się na swoje idiotyczne zachowanie. Wróciłam do oglądania scen gdzie Damon tańczy z Elena zaraz po wyborach Miss Misticfalls, którą w tym roku tylko pomagała kandydatkom. Zaczęłam piszczeć jak mała dziewczynka kiedy starszy Salvatore pocałował Elene. Tak w końcu spędziłam kolejne 3 godziny dzięki czemu obejrzałam prawie pięć odcinków.
-Boziuuu! Crow, widzisz jaki Damon jest seksowny?- spojrzałam na kota który najwyraźniej był nie zainteresowany uroda starszego z braci Salvatore - Nie to nie... nie będę się do ciebie odzywać!
Wystawiłam mu język w geście obrazy jednak zaraz po tym zaśmiałam się na swoje idiotyczne zachowanie. Wróciłam do oglądania scen gdzie Damon tańczy z Elena zaraz po wyborach Miss Misticfalls, którą w tym roku tylko pomagała kandydatkom. Zaczęłam piszczeć jak mała dziewczynka kiedy starszy Salvatore pocałował Elene. Tak w końcu spędziłam kolejne 3 godziny dzięki czemu obejrzałam prawie pięć odcinków.
Kiedy usłyszałam burczenie w moim brzuchu starałam się to zignorować jednak mój organizm nie dawał za wygrana. Zirytowana odłożyłam laptopa i kota który leżał na moich nogach. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam, poczułam lekki powiew wiatru. Najprawdopodobniej otworzyli u góry drzwi balkonowe i zapomnieli ich zamknąć. Zamiast do lodówki skierowałam się na drugie piętro żeby zamknąć okno. Kiedy już tam byłam poczułam jeszcze większy przeciąg jednak wszystkie okna były pozamykane. Zdziwiona poszłam do kuchni i wyjęłam szklankę żeby nalać sobie trochę wody. Odwróciłam się na piecie i już miałam wyjść gdyby nie to ze nasz kochany Ronnie złapał mnie za kołnierzyk i pociągnął z powrotem w głąb kuchni. Posłałam mu zniecierpliwione spojrzenie.
-Nic nie będziesz jeść? - spytał w końcu.
-Nie jestem jakoś specjalnie głodna.
-Co dzisiaj jadłaś oprócz śniadania?- już miałam wymyślić jakieś kłamstwo ale Radke mnie wyprzedził - Nic. Nie próbuj kłamać bo nie umiesz, a teraz siadaj ładnie a ja zrobię nam kolacje.
Miałam zamiar go olać i wyjść gdyby nie to, że wziął mnie na ręce i posadził na blacie kuchennym. Zirytowana jak i zawstydzona taka bliskością z nim nie próbowałam się już ruszać ani uciekać.
-Nic nie będziesz jeść? - spytał w końcu.
-Nie jestem jakoś specjalnie głodna.
-Co dzisiaj jadłaś oprócz śniadania?- już miałam wymyślić jakieś kłamstwo ale Radke mnie wyprzedził - Nic. Nie próbuj kłamać bo nie umiesz, a teraz siadaj ładnie a ja zrobię nam kolacje.
Miałam zamiar go olać i wyjść gdyby nie to, że wziął mnie na ręce i posadził na blacie kuchennym. Zirytowana jak i zawstydzona taka bliskością z nim nie próbowałam się już ruszać ani uciekać.
-Jesz mięso? - pokiwałam głową i zainteresowałam się swoimi nogami, które w jednej chwili stały się strasznie ciekawe - Crow jest u ciebie prawda? Biersack prawie zwariował kiedy nie mógł go znaleźć. Na początku chciał nawet zadzwonić na policje żeby zaczęli go szukać ale Jinxx mu odradził tego idiotycznego pomysłu i wyzwał od kretynów i idiotów. Po rozmowie z Fergusonem poszedł do Ashleya i zaczął go oskarżać o to, że nie ma własnego kota i sprzedał Crow'a bo był zazdrosny... i w ten oto sposób nowa kłótnia gotowa.
Kiedy miałam mu już powiedzieć coś na temat Crow'a usłyszałam jak znów ktoś się wydziera. Nie, żeby coś ale ponownie był to Ashley i Andy, którzy zeszli z piętra.
-Nie no mam dość... - powiedziałam pod nosem.
Ronnie popatrzył na mnie kręcąc głową i wywracając oczami na zachowanie chłopaków. Zeskoczyłam z blatu i stanęłam na przejściu między kuchnią a salonem. Szkoda, że nie słyszałam początku kłótni bo to było naprawdę bardzo ciekawe.
-Po jaką cholerę wtedy spałeś u Caro w pokoju?! - darł się Ash.
-Nie twój interes! - krzyknął Andy, trzymając już kota na rękach.
-Co zabujałeś się w niej czy jaki chuj?! Masz kurwa swój pokój i swoje łóżko tam powinieneś spać!!!
-A więc o to ci chodzi?! - wydarł się kładąc kota na kanapie.
-O co niby?! - kontynuowali nawet mnie nie zauważając.
-Dlatego cały czas masz do mnie o coś pretensje, bo byłem jedną noc u Caro?!
-NIE! Tylko zastanawia mnie to po jaki chuj tam byłeś!
-Prosiła to zostałem, nie musisz wszystkiego wiedzieć!!!
-Jasne pewnie myślisz, że na ciebie poleci jak będziesz taki milutki i uczynny! Patrzcie jestem Andy, śpiewam w znanym zespole, jestem zajebiście przystojny i miły, idziesz się bzykać?! - wymachiwał rękami we wszystkie strony próbując sparodiować Andy'ego.
-Patrzcie jestem Ash jestem basistą w znanym zespole i jestem zazdrosny o Caroline! - to samo zrobił nasz kochany wokalista tylko, że parodiował Ashley'a.
-STOOOPPP!!!! - wydarłam się, przez co oboje nagle się zamknęli i popatrzyli w moim kierunku - mam dość waszych ciągłych kłótni!! Codziennie jedna kłótnia? Da się jeszcze wytrzymać.. ale dzisiaj przeginacie!! Zrozumcie to w końcu!! Więc błagam was uszanujcie innych i przestańcie drzeć mordy bo wszyscy mają was dość!!
Gdy skończyłam wściekła wyszłam przed dom i usiadłam na schodkach, aby w końcu móc odetchnąć. Po kilku minutach przed dom wyszedł także Ronnie z gotowymi kanapkami.
-Proszę - wręczył mi kanapkę z szynką, serem i pomidorem.
-Dzięki - uśmiechnęłam się wdzięcznie.
Radke usiadł obok mnie i w ciszy zjedliśmy naszą kolację.
-Dobra młoda, ja spadam - wstał i sprawdził na telefonie która jest godzina.
-Gdzie lecisz? - zapytałam.
-Umówiłem się ze znajomymi na piwo.
-Rooooooooonnie... weź mnie ze sobą, proszęę - zrobiłam oczy jak kota ze shreka - ja z nimi zwariuje.
-Powodzenia.-poklepał mnie po ramieniu i mnie wyminął.
-Ronaldzie Joseph'ie Radke! Nie waż się do cholery mnie z nimi zostawić. Poczekaj 20 minut i będę gotowa.-Nie dając mu czasu na odpowiedz pobiegłam na górę żeby się przebrać. Wlatując do swojego pokoju od razu dorwałam się do szafy. W pośpiechu wywaliłam większą część ciuchów na podłogę. Przegrzebałam wszystko aż do dna.
-Co ja mam do cholery jasnej na siebie włożyć - złapałam się w pasie i założyłam kosmyk włosów za ucho.
Nagle w oczy rzuciła mi się spódniczka w czarno-białe paski.
Szybko wpadłam na pomysł jaką bluzkę ubrać. Przekopywałam więc ciuchy w poszukiwaniu mojego czarnego topu bez ramiączek. Gdy go znalazłam szybko się przebrałam i poszłam do łazienki w celu zrobienia szybkiego mejkapu. Podkreśliłam brwi brązowym cieniem, rzęsy zaś czarną maskarą, namalowałam cienką czarną kreskę na powiece, usta pomalowałam bezbarwnym błyszczykiem, a na koniec policzki potraktowałam odrobiną bronzera. Gotowa złapałam za ramoneskę, która leżała na podłodze wśród moich ciuchów i sztyblety na grubym obcasie, które stały obok szafy. Szybko włożyłam ostatnie części garderoby i zeszłam na dół do Ronalda.
Kiedy stanęłam już na parterze oczy Radke dokładnie mnie zilustrowały. Założył ręce na piersi i zrobił kwaśną minę.
-Nie wiem czy mogę cie zabrać - zrobiłam wielkie oczy i już czułam jak resztki gniewu już przygasają. Nie mam już nawet siły się z nim kłócić - W tym stroju, każdy będzie chciał cie przelecieć.
Podeszłam do niego i walnęłam go w ramie żartobliwie, a ten uniósł ręce do góry i próbował zamaskować uśmiech. Kiedy go wyprzedziłam poczułam zimne dłonie na moim odkrytym brzuchu. Pisnęłam i zaraz poczułam, że moje nogi odrywają się od ziemi i wiruje razem z Radke. Moje serce szybko bilo a paznokcie automatycznie wbiły się w materiał jego skórzanej kurtki. Kiedy mnie odstawił w mojej głowie niebezpiecznie się kręciło.
-Uzgodnijmy jedno. Jesteś kompletnym idiota - powiedziawszy to, wyszłam z domu - jedziemy autem czy taksówką?
-Taksówką mam zamiar się dzisiaj napić, a nie pic wodę - zmarszczył nos w zabawny sposób. Stanęliśmy na chodniku i w tym samym momencie podjechała taksówka. Ronnie otworzył przede mną drzwi i zaczekał aż wejdę po to by wsiąść zaraz za mną. Podał kierowcy adres i po tym zagłębił się w rozmowę ze starszym mężczyzną. Oglądałam mijane przez nas widoki Los Angeles nocą. Ta dzielnica jest zdecydowanie najładniejszą jaka w życiu widziałam. Zwróciłam uwagę na to ze Radke ściska mocno rękę w pieść na swoim kolanie ale jego twarz dalej pozostaje uśmiechnięta. Postanowiłam posłuchać o czym rozmawiają i dlaczego brunet jest taki zły.
-Bo widzi pan dzieciaki w tych czasach chcą się tylko upić i móc wciągnąć prochy, a co dopiero takie gwiazdeczki, które maja od cholery pieniędzy. Oni pewnie cały czas chodzą na haju, bo uważają że skoro maja kasę to są bezkarni. Ale to nie prawda, policja powinna wsadzić ich do kicia na co najmniej 15 lat - spojrzałam znowu na jego dłoń gdzie widać było pobladłe knykcie a zaraz na jego twarz gdzie widać było oazę spokoju która była tylko i wyłącznie maską.
-Zna pan te "gwiazdeczki"? Wie pan czemu to robią? Może nie mają tak lekko jak by pan przypuszczał. Możliwe nawet że nie radzą sobie i robią to po to żeby zapomnieć o tym że ich życie nie jest takie idealne jak panu się wydaje. Nie można kogoś oceniać po tym co robi nie znając go. To będzie niesprawiedliwe ocenienie tej osoby, po za tym to jej interes, a nie pana - na końcu posłałam mu wymuszony uśmiech. Spojrzałam na bruneta i położyłam swoją dłoń na jego dłoni żeby go trochę uspokoić. Spojrzałam na jego twarz na, której teraz malowało się zdziwienie jak i ulga oraz wdzięczność. Poruszył usta tak jak by chciał powiedzieć dziękuje. Kiwnęłam prawie niezauważalnie głową i się uśmiechnęłam. Oparłam głowę o jego ramie i patrzyłam na drogę. Wszyscy gdzieś się spieszą, nie maja nawet czasu zatrzymać się i dostrzec piękno, które ich otacza. Pokręciłam głową smutna, w aucie panowała dziwna cisza, której nikt nie chciał przerwać. Nagle taksówkarz się zatrzymał przy małym barze, mój towarzysz zapłacił mężczyźnie i zaraz wyszliśmy. Zilustrowałam bar, do którego przyjechaliśmy, na zewnątrz był czarny z dużymi oknami. Podeszłam do drzwi żeby je otworzyć jednak wokalista mnie wyprzedził przy okazji sprzedając mi swój uśmiech. Pokręciłam rozbawiona głową ale nic nie powiedziałam tylko weszłam do środka gdzie można było wyczuć mocny zapach alkoholu i dymu nikotynowego. Spojrzałam na brązowookiego, który kogoś szukał, kiedy już znalazł ową osobę pociągnął mnie do stolika gdzie siedziała dwójka ludzi. Dopiero po chwili zorientowałam się kto to jest, a moje oczy mimowolnie się rozszerzyły. Przed nami siedzieli Ashley Costello i Chris Motionless.
- Siema - przywitał się z chłopakiem podając mu dłoń, a do Ash podszedł i złożył szybki całus w policzek - Poznajcie Caroline, to o niej wam opowiadałem.
Zanim zdąrzyłam coś powiedzieć zostałam zamknięta w szczelnym uścisku Costello. Lekko speszona również ja przytuliłam.
-Hej jestem Ashley ale pewnie mnie już znasz skoro słuchasz Ronnie'go i Biersacka - powiedziała szybko z uśmiechem na ustach, odwzajemniłam ten gest i zilustrowałam to w co była ubrana. Biała luźna sukienka z czarnym kołnierzykiem i z czarnymi napisami, czarne zakolanówki, a do tego czarne botki na grubym obcasie ze skrzydłami nietoperza po bokach.
-Jestem Chris, milo mi cie poznać. - powiedział niskim głosem i pocałował mnie w dłoń.
Kompletnie zbita z tropu tylko się uśmiechnęłam, także i jego ilustrując. Czarna koszulka z nadrukiem kości, tego samego koloru skórzane spodnie, z paskiem luźno wiszącym, na jego chudych biodrach. Wykończeniem były creepersy i skórzana kurtka ze stożkowymi ćwiekami. Usiedliśmy na naszych miejscach i zaczęliśmy rozmawiać, byłam pewna że nie będę umiała z nimi rozmawiać a okazało się ze doskonale się rozumiemy.
-To co może się napijemy czegoś mocniejszego?- spytał Chris, patrząc po kolei na nas.
Ash wzruszyła ramionami, Ronnie stwierdził że jemu to obojętne -To co młoda? Pijesz z nami?
Zanim zdążyłam odpowiedzieć Radke mnie wyprzedził.
-Wiesz nie jestem pewien... ona jest dosyć młoda nie demoralizujmy jej.
-Kurwa Radke jak chce pić to się odpierdol od niej - warknęła Ashley, na co brunet uniósł ręce w geście rezygnacji - no i kurwa zajebiście.
Costello zamówiła 12 kieliszków tequili i przy okazji opieprzyła barmana, że patrzył mi w dekolt. Coś czuje, że mogę się z nią zaprzyjaźnić.
-Może zamienimy się miejscem żebyś mogła koło niej usiąść ? - prychnął ironicznie mój towarzysz.
-Wiesz to chyba najmądrzejsze co dzisiaj powiedziałeś - uśmiechnęła się i podniosła ze swojego miejsca.
-Ale ja żartowałem - kolorowo włosa wzruszyła ramionami i wskazał palcem żeby wstał. Chłopak z głośnym westchnieniem wstał i usiadł przy Motionless'ie co nie obyło się bez jego głównego śmiechu.
-Stary musisz nauczyć się jak się jej postawić - wydukał przez napady śmiechu. Dziewczyna usiadła zaraz obok mnie i zaczęłyśmy rozmawiać dopóki nie przyszły nasze kieliszki z alkoholem.
________________________________________________________________________
No i w końcu jest! Co sądzicie, o kłótniach Ashley'a i Andy'ego? O paranoi Biersacka na punkcie jego kota? XD I najważniejsze, co uważacie o zachowaniu Chrisa i Ashley? Miło widziane komentarze :3 Do zobaczenia♡☆
Kiedy miałam mu już powiedzieć coś na temat Crow'a usłyszałam jak znów ktoś się wydziera. Nie, żeby coś ale ponownie był to Ashley i Andy, którzy zeszli z piętra.
-Nie no mam dość... - powiedziałam pod nosem.
Ronnie popatrzył na mnie kręcąc głową i wywracając oczami na zachowanie chłopaków. Zeskoczyłam z blatu i stanęłam na przejściu między kuchnią a salonem. Szkoda, że nie słyszałam początku kłótni bo to było naprawdę bardzo ciekawe.
-Po jaką cholerę wtedy spałeś u Caro w pokoju?! - darł się Ash.
-Nie twój interes! - krzyknął Andy, trzymając już kota na rękach.
-Co zabujałeś się w niej czy jaki chuj?! Masz kurwa swój pokój i swoje łóżko tam powinieneś spać!!!
-A więc o to ci chodzi?! - wydarł się kładąc kota na kanapie.
-O co niby?! - kontynuowali nawet mnie nie zauważając.
-Dlatego cały czas masz do mnie o coś pretensje, bo byłem jedną noc u Caro?!
-NIE! Tylko zastanawia mnie to po jaki chuj tam byłeś!
-Prosiła to zostałem, nie musisz wszystkiego wiedzieć!!!
-Jasne pewnie myślisz, że na ciebie poleci jak będziesz taki milutki i uczynny! Patrzcie jestem Andy, śpiewam w znanym zespole, jestem zajebiście przystojny i miły, idziesz się bzykać?! - wymachiwał rękami we wszystkie strony próbując sparodiować Andy'ego.
-Patrzcie jestem Ash jestem basistą w znanym zespole i jestem zazdrosny o Caroline! - to samo zrobił nasz kochany wokalista tylko, że parodiował Ashley'a.
-STOOOPPP!!!! - wydarłam się, przez co oboje nagle się zamknęli i popatrzyli w moim kierunku - mam dość waszych ciągłych kłótni!! Codziennie jedna kłótnia? Da się jeszcze wytrzymać.. ale dzisiaj przeginacie!! Zrozumcie to w końcu!! Więc błagam was uszanujcie innych i przestańcie drzeć mordy bo wszyscy mają was dość!!
Gdy skończyłam wściekła wyszłam przed dom i usiadłam na schodkach, aby w końcu móc odetchnąć. Po kilku minutach przed dom wyszedł także Ronnie z gotowymi kanapkami.
-Proszę - wręczył mi kanapkę z szynką, serem i pomidorem.
-Dzięki - uśmiechnęłam się wdzięcznie.
Radke usiadł obok mnie i w ciszy zjedliśmy naszą kolację.
-Dobra młoda, ja spadam - wstał i sprawdził na telefonie która jest godzina.
-Gdzie lecisz? - zapytałam.
-Umówiłem się ze znajomymi na piwo.
-Rooooooooonnie... weź mnie ze sobą, proszęę - zrobiłam oczy jak kota ze shreka - ja z nimi zwariuje.
-Powodzenia.-poklepał mnie po ramieniu i mnie wyminął.
-Ronaldzie Joseph'ie Radke! Nie waż się do cholery mnie z nimi zostawić. Poczekaj 20 minut i będę gotowa.-Nie dając mu czasu na odpowiedz pobiegłam na górę żeby się przebrać. Wlatując do swojego pokoju od razu dorwałam się do szafy. W pośpiechu wywaliłam większą część ciuchów na podłogę. Przegrzebałam wszystko aż do dna.
-Co ja mam do cholery jasnej na siebie włożyć - złapałam się w pasie i założyłam kosmyk włosów za ucho.
Nagle w oczy rzuciła mi się spódniczka w czarno-białe paski.
Szybko wpadłam na pomysł jaką bluzkę ubrać. Przekopywałam więc ciuchy w poszukiwaniu mojego czarnego topu bez ramiączek. Gdy go znalazłam szybko się przebrałam i poszłam do łazienki w celu zrobienia szybkiego mejkapu. Podkreśliłam brwi brązowym cieniem, rzęsy zaś czarną maskarą, namalowałam cienką czarną kreskę na powiece, usta pomalowałam bezbarwnym błyszczykiem, a na koniec policzki potraktowałam odrobiną bronzera. Gotowa złapałam za ramoneskę, która leżała na podłodze wśród moich ciuchów i sztyblety na grubym obcasie, które stały obok szafy. Szybko włożyłam ostatnie części garderoby i zeszłam na dół do Ronalda.
Kiedy stanęłam już na parterze oczy Radke dokładnie mnie zilustrowały. Założył ręce na piersi i zrobił kwaśną minę.
-Nie wiem czy mogę cie zabrać - zrobiłam wielkie oczy i już czułam jak resztki gniewu już przygasają. Nie mam już nawet siły się z nim kłócić - W tym stroju, każdy będzie chciał cie przelecieć.
Podeszłam do niego i walnęłam go w ramie żartobliwie, a ten uniósł ręce do góry i próbował zamaskować uśmiech. Kiedy go wyprzedziłam poczułam zimne dłonie na moim odkrytym brzuchu. Pisnęłam i zaraz poczułam, że moje nogi odrywają się od ziemi i wiruje razem z Radke. Moje serce szybko bilo a paznokcie automatycznie wbiły się w materiał jego skórzanej kurtki. Kiedy mnie odstawił w mojej głowie niebezpiecznie się kręciło.
-Uzgodnijmy jedno. Jesteś kompletnym idiota - powiedziawszy to, wyszłam z domu - jedziemy autem czy taksówką?
-Taksówką mam zamiar się dzisiaj napić, a nie pic wodę - zmarszczył nos w zabawny sposób. Stanęliśmy na chodniku i w tym samym momencie podjechała taksówka. Ronnie otworzył przede mną drzwi i zaczekał aż wejdę po to by wsiąść zaraz za mną. Podał kierowcy adres i po tym zagłębił się w rozmowę ze starszym mężczyzną. Oglądałam mijane przez nas widoki Los Angeles nocą. Ta dzielnica jest zdecydowanie najładniejszą jaka w życiu widziałam. Zwróciłam uwagę na to ze Radke ściska mocno rękę w pieść na swoim kolanie ale jego twarz dalej pozostaje uśmiechnięta. Postanowiłam posłuchać o czym rozmawiają i dlaczego brunet jest taki zły.
-Bo widzi pan dzieciaki w tych czasach chcą się tylko upić i móc wciągnąć prochy, a co dopiero takie gwiazdeczki, które maja od cholery pieniędzy. Oni pewnie cały czas chodzą na haju, bo uważają że skoro maja kasę to są bezkarni. Ale to nie prawda, policja powinna wsadzić ich do kicia na co najmniej 15 lat - spojrzałam znowu na jego dłoń gdzie widać było pobladłe knykcie a zaraz na jego twarz gdzie widać było oazę spokoju która była tylko i wyłącznie maską.
-Zna pan te "gwiazdeczki"? Wie pan czemu to robią? Może nie mają tak lekko jak by pan przypuszczał. Możliwe nawet że nie radzą sobie i robią to po to żeby zapomnieć o tym że ich życie nie jest takie idealne jak panu się wydaje. Nie można kogoś oceniać po tym co robi nie znając go. To będzie niesprawiedliwe ocenienie tej osoby, po za tym to jej interes, a nie pana - na końcu posłałam mu wymuszony uśmiech. Spojrzałam na bruneta i położyłam swoją dłoń na jego dłoni żeby go trochę uspokoić. Spojrzałam na jego twarz na, której teraz malowało się zdziwienie jak i ulga oraz wdzięczność. Poruszył usta tak jak by chciał powiedzieć dziękuje. Kiwnęłam prawie niezauważalnie głową i się uśmiechnęłam. Oparłam głowę o jego ramie i patrzyłam na drogę. Wszyscy gdzieś się spieszą, nie maja nawet czasu zatrzymać się i dostrzec piękno, które ich otacza. Pokręciłam głową smutna, w aucie panowała dziwna cisza, której nikt nie chciał przerwać. Nagle taksówkarz się zatrzymał przy małym barze, mój towarzysz zapłacił mężczyźnie i zaraz wyszliśmy. Zilustrowałam bar, do którego przyjechaliśmy, na zewnątrz był czarny z dużymi oknami. Podeszłam do drzwi żeby je otworzyć jednak wokalista mnie wyprzedził przy okazji sprzedając mi swój uśmiech. Pokręciłam rozbawiona głową ale nic nie powiedziałam tylko weszłam do środka gdzie można było wyczuć mocny zapach alkoholu i dymu nikotynowego. Spojrzałam na brązowookiego, który kogoś szukał, kiedy już znalazł ową osobę pociągnął mnie do stolika gdzie siedziała dwójka ludzi. Dopiero po chwili zorientowałam się kto to jest, a moje oczy mimowolnie się rozszerzyły. Przed nami siedzieli Ashley Costello i Chris Motionless.
- Siema - przywitał się z chłopakiem podając mu dłoń, a do Ash podszedł i złożył szybki całus w policzek - Poznajcie Caroline, to o niej wam opowiadałem.
Zanim zdąrzyłam coś powiedzieć zostałam zamknięta w szczelnym uścisku Costello. Lekko speszona również ja przytuliłam.
-Hej jestem Ashley ale pewnie mnie już znasz skoro słuchasz Ronnie'go i Biersacka - powiedziała szybko z uśmiechem na ustach, odwzajemniłam ten gest i zilustrowałam to w co była ubrana. Biała luźna sukienka z czarnym kołnierzykiem i z czarnymi napisami, czarne zakolanówki, a do tego czarne botki na grubym obcasie ze skrzydłami nietoperza po bokach.
-Jestem Chris, milo mi cie poznać. - powiedział niskim głosem i pocałował mnie w dłoń.
Kompletnie zbita z tropu tylko się uśmiechnęłam, także i jego ilustrując. Czarna koszulka z nadrukiem kości, tego samego koloru skórzane spodnie, z paskiem luźno wiszącym, na jego chudych biodrach. Wykończeniem były creepersy i skórzana kurtka ze stożkowymi ćwiekami. Usiedliśmy na naszych miejscach i zaczęliśmy rozmawiać, byłam pewna że nie będę umiała z nimi rozmawiać a okazało się ze doskonale się rozumiemy.
-To co może się napijemy czegoś mocniejszego?- spytał Chris, patrząc po kolei na nas.
Ash wzruszyła ramionami, Ronnie stwierdził że jemu to obojętne -To co młoda? Pijesz z nami?
Zanim zdążyłam odpowiedzieć Radke mnie wyprzedził.
-Wiesz nie jestem pewien... ona jest dosyć młoda nie demoralizujmy jej.
-Kurwa Radke jak chce pić to się odpierdol od niej - warknęła Ashley, na co brunet uniósł ręce w geście rezygnacji - no i kurwa zajebiście.
Costello zamówiła 12 kieliszków tequili i przy okazji opieprzyła barmana, że patrzył mi w dekolt. Coś czuje, że mogę się z nią zaprzyjaźnić.
-Może zamienimy się miejscem żebyś mogła koło niej usiąść ? - prychnął ironicznie mój towarzysz.
-Wiesz to chyba najmądrzejsze co dzisiaj powiedziałeś - uśmiechnęła się i podniosła ze swojego miejsca.
-Ale ja żartowałem - kolorowo włosa wzruszyła ramionami i wskazał palcem żeby wstał. Chłopak z głośnym westchnieniem wstał i usiadł przy Motionless'ie co nie obyło się bez jego głównego śmiechu.
-Stary musisz nauczyć się jak się jej postawić - wydukał przez napady śmiechu. Dziewczyna usiadła zaraz obok mnie i zaczęłyśmy rozmawiać dopóki nie przyszły nasze kieliszki z alkoholem.
________________________________________________________________________
No i w końcu jest! Co sądzicie, o kłótniach Ashley'a i Andy'ego? O paranoi Biersacka na punkcie jego kota? XD I najważniejsze, co uważacie o zachowaniu Chrisa i Ashley? Miło widziane komentarze :3 Do zobaczenia♡☆

