poniedziałek, 21 grudnia 2015

Chapter nine

Perspective Caroline 
Dzien 6
Siedziałam na kanapie i próbowałam ignorować dwa głosy, które co chwile się darły na siebie. Ponieważ siedzimy jak wcześniej wspominałam na kanapie, a dokładnie to ja w środku bo od mojej lewej siedział Ash, a po prawej Andy. Przez cały dzień się o coś kłóca,  myślałam że uda mi się ich uciszyć rozsadzając ich tak że siedziałam pomiędzy nimi jednak chyba to nie pomogło. Oboje darli, mi się do ucha nie zważając już na to że od tego boli mnie głowa.
-Zamknijcie się w końcu! - wstałam gwałtownie z kanapy, a ci dwaj idioci spojrzeli na mnie jak na wariatkę.
-Boziu Caroline nie wiedziałem, że masz takie nagłe napady furii - powiedział niewinnie Andy.
-Wiesz mamy chyba melisę, chcesz to mogę zrobić ci na uspokojenie - zapytał przejęty Ashley, a ja myślałam, że zaraz wyjdę z siebie i stanę obok. Ci dwaj udają czy na serio robią z siebie kretynów?
-I wy macie jeszcze czelność pytać o to?! To przez was jestem jak chodzący wulkan! Cały dzień drzecie te mordy, non stop! Jak was gardła mogą nie boleć?! Uspokójcie się w końcu bo mam was serdecznie dość - po tych słowach wściekła poszłam do siebie. Zanim zdążyłam wejść po schodach zdążyłam usłyszeć kolejna kłótnie tym razem, że to albo przez jednego albo drugiego jestem zła. Pokręciłam z politowaniem głową i weszłam do swojego pokoju.  Upewniłam się że drzwi są zamknięte i położyłam się na łózko. Przez pierwsze 10 minut było okej, jednak później zaczęło mi się nudzić a co idzie z tym? Zaczęłam się kręcić po łózko nie mogąc sobie znaleźć miejsca, w końcu położyłam się prosto i skupiłam swoja uwagę na suficie. Niespodziewanie usłyszałam drapanie o drzwi. Zdziwiona zczołgałam się z łózka i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je ale nikogo nie zastałam, kiedy już miałam je zamykać usłyszałam głośne miauknięcie dzięki czemu spojrzałam na dół gdzie siedział Crow machając ogonem. Kiedy zorientował się, że na niego patrze zaczął łasic się do moich nóg. Kucnęłam i zaczęłam głaskać kota, któremu wyraźnie to sprawiało przyjemność ponieważ cicho mruczał. Postanowiłam wziąć go na ręce, odwróciłam się tyłem do drzwi i zamknęłam je stopą, a sama udałam się na łózko. Postawiłam tam kota który od razu spojrzał na mnie wyczekująco żebym dalej kontynuowała pieszczoty. Zaśmiałam się cicho i usiadłam przez co materac zagiął się pod moim ciężarem. Położyłam się wygodnie co nie obyło się bez zniecierpliwionego miauknięcia ze strony kota Biersacka. Głaskałam go spokojnie i przy okazji przeglądałam Instagrama, odkąd wrzuciłam tamto zdjęcie z chłopakami przybyło mi sporo obserwatorów.
-A ty jak uważasz Crow? ładne jest to zdjęcie? - pokazałam kotu zdjęcie na którym się uśmiecham. Zrobiłam je wczoraj rano i nie mogłam się zdecydował czy dać je na instagrama czy nie.
Intensywnie myślałam i nawet nie zauważyłam kiedy moje powieki się zamknęły.
Xxx
~Mrrrr~ poczułam jak coś puszystego ociera się o moją szyje. Przetarłam zaspane oczy i zobaczyłam kota, któremu ewidentnie się nudzi.
-Crooow - powiedziałam przeciągle - Daj mi jeszcze pospać..
Jak na zawołanie usłyszałam wrzaski dobiegające z dołu.
-No to już sobie pospałam...- mruknęłam pod nosem, odwróciłam się na brzuch i stykałam się z moim małym przyjacielem nosami. Zwierzak polizał mnie po nosie przy czym wydał ciche miauknięcie. Zachichotałam cicho, przeniosłam wzrok na szafeczkę nocna ,gdzie leżał mój telefon. Nawet nie wiem kiedy go tam położyłam. Wyciągnęłam po niego lekko zdrętwiała rękę i sprawdziłam godzinę. 
18;42, nie jest najgorzej... Może wytrzymam jeszcze w swoim pokoju? Nie uśmiecha mi się perspektywa tego że miałabym tam zejść i słuchać po raz kolejny tego dnia ich kłótni. Postanowiłam obejrzeć jakiś serial wiec sięgnęłam po laptopa. Zaczekałam aż się włączy i wyszukałam nazwę jednego z moich ulubionych serialów czyli The Vampire Diaries. Wyszukałam mój ulubiony sezon, czyli czwarty i zaczęłam oglądać przy okazji komentując prawie każdą scenę. Gdyby ktoś teraz mnie zobaczył pomyślałby, że jestem wariatką gadając do kota.
-Boziuuu! Crow, widzisz jaki Damon jest seksowny?- spojrzałam na kota który najwyraźniej był nie zainteresowany uroda starszego z braci Salvatore - Nie to nie... nie będę się do ciebie odzywać!
Wystawiłam mu język w geście obrazy jednak zaraz po tym zaśmiałam się na swoje idiotyczne zachowanie. Wróciłam do oglądania scen gdzie Damon tańczy z Elena zaraz po wyborach Miss Misticfalls, którą w tym roku tylko pomagała kandydatkom. Zaczęłam piszczeć jak mała dziewczynka kiedy starszy Salvatore pocałował Elene. Tak w końcu spędziłam kolejne 3 godziny dzięki czemu obejrzałam prawie pięć odcinków. 
Kiedy usłyszałam burczenie w moim brzuchu starałam się to zignorować jednak mój organizm nie dawał za wygrana. Zirytowana odłożyłam laptopa i kota który leżał na moich nogach. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam, poczułam lekki powiew wiatru. Najprawdopodobniej otworzyli u góry drzwi balkonowe i zapomnieli ich zamknąć. Zamiast do lodówki skierowałam się na drugie piętro żeby zamknąć okno. Kiedy już tam byłam poczułam jeszcze większy przeciąg jednak wszystkie okna były pozamykane. Zdziwiona poszłam do kuchni i wyjęłam szklankę żeby nalać sobie trochę wody.  Odwróciłam się na piecie i już miałam wyjść gdyby nie to ze nasz kochany Ronnie złapał mnie za kołnierzyk i pociągnął z powrotem w głąb kuchni. Posłałam mu zniecierpliwione spojrzenie.
-Nic nie będziesz jeść? - spytał w końcu.
-Nie jestem jakoś specjalnie głodna.
-Co dzisiaj jadłaś oprócz śniadania?- już miałam wymyślić jakieś kłamstwo ale Radke mnie wyprzedził - Nic. Nie próbuj kłamać bo nie umiesz, a teraz siadaj ładnie a ja zrobię nam kolacje.
Miałam zamiar go olać i wyjść gdyby nie to, że wziął mnie na ręce i posadził na blacie kuchennym. Zirytowana jak i zawstydzona taka bliskością z nim nie próbowałam się już ruszać ani uciekać. 
-Jesz mięso? - pokiwałam głową i zainteresowałam się swoimi nogami, które w jednej chwili stały się strasznie ciekawe - Crow jest u ciebie prawda? Biersack prawie zwariował kiedy nie mógł go znaleźć. Na początku chciał nawet zadzwonić na policje żeby zaczęli go szukać ale Jinxx mu odradził tego idiotycznego pomysłu i wyzwał od kretynów i idiotów. Po rozmowie z Fergusonem poszedł do Ashleya i zaczął go oskarżać o to, że nie ma własnego kota i sprzedał Crow'a bo był zazdrosny... i w ten oto sposób nowa kłótnia gotowa.
Kiedy miałam mu już powiedzieć coś na temat Crow'a usłyszałam jak znów ktoś się wydziera. Nie, żeby coś ale ponownie był to Ashley i Andy, którzy zeszli z piętra.
-Nie no mam dość... - powiedziałam pod nosem.
Ronnie popatrzył na mnie kręcąc głową i wywracając oczami na zachowanie chłopaków. Zeskoczyłam z blatu i stanęłam na przejściu między kuchnią a salonem. Szkoda, że nie słyszałam początku kłótni bo to było naprawdę bardzo ciekawe.
-Po jaką cholerę wtedy spałeś u Caro w pokoju?! - darł się Ash.
-Nie twój interes! - krzyknął Andy, trzymając już kota na rękach.
-Co zabujałeś się w niej czy jaki chuj?! Masz kurwa swój pokój i swoje łóżko tam powinieneś spać!!!
-A więc o to ci chodzi?! - wydarł się kładąc kota na kanapie.
-O co niby?! - kontynuowali nawet mnie nie zauważając.
-Dlatego cały czas masz do mnie o coś pretensje, bo byłem jedną noc u Caro?!
-NIE! Tylko zastanawia mnie to po jaki chuj tam byłeś!
-Prosiła to zostałem, nie musisz wszystkiego wiedzieć!!!
-Jasne pewnie myślisz, że na ciebie poleci jak będziesz taki milutki i uczynny! Patrzcie jestem Andy, śpiewam w znanym zespole, jestem zajebiście przystojny i miły, idziesz się bzykać?! - wymachiwał rękami we wszystkie strony próbując sparodiować Andy'ego.
-Patrzcie jestem Ash jestem basistą w znanym zespole i jestem zazdrosny o Caroline! - to samo zrobił nasz kochany wokalista tylko, że parodiował Ashley'a.
-STOOOPPP!!!! - wydarłam się, przez co oboje nagle się zamknęli i popatrzyli w moim kierunku - mam dość waszych ciągłych kłótni!! Codziennie jedna kłótnia? Da się jeszcze wytrzymać.. ale dzisiaj przeginacie!! Zrozumcie to w końcu!! Więc błagam was uszanujcie innych i przestańcie drzeć mordy bo wszyscy mają was dość!!
Gdy skończyłam wściekła wyszłam przed dom i usiadłam na schodkach, aby w końcu móc odetchnąć. Po kilku minutach przed dom wyszedł także Ronnie z gotowymi kanapkami.
-Proszę - wręczył mi kanapkę z szynką, serem i pomidorem.
-Dzięki - uśmiechnęłam się wdzięcznie.
Radke usiadł obok mnie i w ciszy zjedliśmy naszą kolację.
-Dobra młoda, ja spadam - wstał i sprawdził na telefonie która jest godzina.
-Gdzie lecisz? - zapytałam.
-Umówiłem się ze znajomymi na piwo.
-Rooooooooonnie... weź mnie ze sobą, proszęę - zrobiłam oczy jak kota ze shreka - ja z nimi zwariuje.
-Powodzenia.-poklepał mnie po ramieniu i mnie wyminął.
-Ronaldzie Joseph'ie Radke! Nie waż się do cholery mnie z nimi zostawić. Poczekaj 20 minut i będę gotowa.-Nie dając mu czasu na odpowiedz pobiegłam na górę żeby się przebrać. Wlatując do swojego pokoju od razu dorwałam się do szafy. W pośpiechu wywaliłam większą część ciuchów na podłogę. Przegrzebałam wszystko aż do dna.
-Co ja mam do cholery jasnej na siebie włożyć - złapałam się w pasie i założyłam kosmyk włosów za ucho.
Nagle w oczy rzuciła mi się spódniczka w czarno-białe paski.
Szybko wpadłam na pomysł jaką bluzkę ubrać. Przekopywałam więc ciuchy w poszukiwaniu mojego czarnego topu bez ramiączek. Gdy go znalazłam szybko się przebrałam i poszłam do łazienki w celu zrobienia szybkiego mejkapu. Podkreśliłam brwi brązowym cieniem, rzęsy zaś czarną maskarą, namalowałam cienką czarną kreskę na powiece, usta pomalowałam bezbarwnym błyszczykiem, a na koniec policzki potraktowałam odrobiną bronzera. Gotowa złapałam za ramoneskę, która leżała na podłodze wśród moich ciuchów i sztyblety na grubym obcasie, które stały obok szafy. Szybko włożyłam ostatnie części garderoby i zeszłam na dół do Ronalda.
Kiedy stanęłam już na parterze oczy Radke dokładnie mnie zilustrowały. Założył ręce na piersi i zrobił kwaśną minę.
-Nie wiem czy mogę cie zabrać - zrobiłam wielkie oczy i już czułam jak resztki gniewu już przygasają. Nie mam już nawet siły się z nim kłócić - W tym stroju, każdy będzie chciał cie przelecieć.
Podeszłam do niego i walnęłam go w ramie żartobliwie, a ten uniósł ręce do góry i próbował zamaskować uśmiech. Kiedy go wyprzedziłam poczułam zimne dłonie na moim odkrytym brzuchu. Pisnęłam i zaraz poczułam, że moje nogi odrywają się od ziemi i wiruje razem z Radke. Moje serce szybko bilo a paznokcie automatycznie wbiły się w materiał jego skórzanej kurtki. Kiedy mnie odstawił w mojej głowie niebezpiecznie się kręciło.
-Uzgodnijmy jedno. Jesteś kompletnym idiota - powiedziawszy to, wyszłam z domu - jedziemy autem czy taksówką?
-Taksówką mam zamiar się dzisiaj napić, a nie pic wodę - zmarszczył nos w zabawny sposób. Stanęliśmy na chodniku i w tym samym momencie podjechała taksówka. Ronnie otworzył przede mną drzwi i zaczekał aż wejdę po to by wsiąść zaraz za mną. Podał kierowcy adres i po tym zagłębił się w rozmowę ze starszym mężczyzną. Oglądałam mijane przez nas widoki Los Angeles nocą. Ta dzielnica jest zdecydowanie najładniejszą jaka w życiu widziałam. Zwróciłam uwagę na to ze Radke ściska mocno rękę w pieść na swoim kolanie ale jego twarz dalej pozostaje uśmiechnięta. Postanowiłam posłuchać o czym rozmawiają i dlaczego brunet jest taki zły.
-Bo widzi pan dzieciaki w tych czasach chcą się tylko upić i móc wciągnąć prochy, a co dopiero takie gwiazdeczki, które maja od cholery pieniędzy. Oni pewnie cały czas chodzą na haju, bo uważają że skoro maja kasę to są bezkarni. Ale to nie prawda, policja powinna wsadzić ich do kicia na co najmniej 15 lat - spojrzałam znowu na jego dłoń gdzie widać było pobladłe knykcie a zaraz na jego twarz gdzie widać było oazę spokoju która była tylko i wyłącznie maską.
-Zna pan te "gwiazdeczki"? Wie pan czemu to robią? Może nie mają tak lekko jak by pan przypuszczał. Możliwe nawet że nie radzą sobie i robią to po to żeby zapomnieć o tym że ich życie nie jest takie idealne jak panu się wydaje. Nie można kogoś oceniać po tym co robi nie znając go. To będzie niesprawiedliwe ocenienie tej osoby, po za tym to jej interes, a nie pana - na końcu posłałam mu wymuszony uśmiech. Spojrzałam na bruneta i położyłam swoją dłoń na jego dłoni żeby go trochę uspokoić. Spojrzałam na jego twarz na, której teraz malowało się zdziwienie jak i ulga oraz wdzięczność. Poruszył usta tak jak by chciał powiedzieć dziękuje. Kiwnęłam prawie niezauważalnie głową i się uśmiechnęłam. Oparłam głowę o jego ramie i patrzyłam na drogę. Wszyscy gdzieś się spieszą, nie maja nawet czasu zatrzymać się i dostrzec piękno, które ich otacza. Pokręciłam głową smutna, w aucie panowała dziwna cisza, której nikt nie chciał przerwać. Nagle taksówkarz się zatrzymał przy małym barze, mój towarzysz zapłacił mężczyźnie i zaraz wyszliśmy. Zilustrowałam bar, do którego przyjechaliśmy, na zewnątrz był czarny z dużymi oknami. Podeszłam do drzwi żeby je otworzyć jednak wokalista mnie wyprzedził przy okazji sprzedając mi swój uśmiech. Pokręciłam rozbawiona głową ale nic nie powiedziałam tylko weszłam do środka gdzie można było wyczuć mocny zapach alkoholu i dymu nikotynowego. Spojrzałam na brązowookiego, który kogoś szukał, kiedy już znalazł ową osobę pociągnął mnie do stolika gdzie siedziała dwójka ludzi. Dopiero po chwili zorientowałam się kto to jest, a moje oczy mimowolnie się rozszerzyły. Przed nami siedzieli Ashley Costello i Chris Motionless.
- Siema - przywitał się z chłopakiem podając mu dłoń, a do Ash podszedł i złożył szybki całus w policzek - Poznajcie Caroline, to o niej wam opowiadałem.
Zanim zdąrzyłam coś powiedzieć zostałam zamknięta w szczelnym uścisku Costello.  Lekko speszona również ja przytuliłam.
-Hej jestem Ashley ale pewnie mnie już znasz skoro słuchasz Ronnie'go i Biersacka - powiedziała szybko z uśmiechem na ustach, odwzajemniłam ten gest i zilustrowałam to w co była ubrana. Biała luźna sukienka z czarnym kołnierzykiem i z czarnymi napisami, czarne zakolanówki, a do tego czarne botki na grubym obcasie ze skrzydłami nietoperza po bokach.
-Jestem Chris, milo mi cie poznać. - powiedział niskim głosem i pocałował mnie w dłoń.
Kompletnie zbita z tropu tylko się uśmiechnęłam, także i jego ilustrując. Czarna koszulka z nadrukiem kości, tego samego koloru skórzane spodnie, z paskiem luźno wiszącym, na jego chudych biodrach.  Wykończeniem były creepersy i skórzana kurtka ze stożkowymi ćwiekami. Usiedliśmy na naszych miejscach i zaczęliśmy rozmawiać, byłam pewna że nie będę umiała z nimi rozmawiać a okazało się ze doskonale się rozumiemy.
-To co może się napijemy czegoś mocniejszego?- spytał Chris, patrząc po kolei na nas.
Ash wzruszyła ramionami, Ronnie stwierdził że jemu to obojętne -To co młoda? Pijesz z nami?
Zanim zdążyłam odpowiedzieć Radke mnie wyprzedził.
-Wiesz nie jestem pewien... ona jest dosyć młoda nie demoralizujmy jej.
-Kurwa Radke jak chce pić to się odpierdol od niej - warknęła Ashley, na co brunet uniósł ręce w geście rezygnacji  - no i kurwa zajebiście.
Costello zamówiła 12 kieliszków tequili i przy okazji opieprzyła barmana, że patrzył mi w dekolt.  Coś czuje, że mogę się z nią zaprzyjaźnić.
-Może zamienimy się miejscem żebyś mogła koło niej usiąść ? - prychnął ironicznie mój towarzysz.
-Wiesz to chyba najmądrzejsze co dzisiaj powiedziałeś - uśmiechnęła się i podniosła ze swojego miejsca.
-Ale ja żartowałem  - kolorowo włosa wzruszyła ramionami i wskazał palcem żeby wstał. Chłopak z głośnym westchnieniem wstał i usiadł przy Motionless'ie co nie obyło się bez jego głównego śmiechu.
-Stary musisz nauczyć się jak się jej postawić - wydukał przez napady śmiechu. Dziewczyna usiadła zaraz obok mnie i zaczęłyśmy rozmawiać dopóki nie przyszły nasze kieliszki z alkoholem.
________________________________________________________________________
No i w końcu jest! Co sądzicie, o kłótniach Ashley'a i Andy'ego? O paranoi Biersacka na punkcie jego kota? XD I najważniejsze, co uważacie o zachowaniu Chrisa i Ashley? Miło widziane komentarze :3  Do zobaczenia♡☆



środa, 2 grudnia 2015

Chapter eight

Perspective Caroline
dzień 5
-Andy!Nie! Andy! -zaczelam płakać i nagle.....
Się obudziłam, to był tylko sen zaczęłam ciężko oddychać. Rozejrzałam się po pokoju i ujrzałam Andy'ego siedzącego na fotelu, ze wzrokiem wlepionym we mnie - Co ty tu kurwa robisz? -zaczęłam krzyczeć.
-Szedłem na górę do pokoju i usłyszałem jak krzyczysz moje imię - poruszył znacząco brwiami.
Rzuciłam w niego poduszką zażenowana zaistniała sytuacja.
-Wiesz... Zawsze mogę sprawić, że będziesz krzyczeć moje imię w innej sytuacji - uśmiechnął się zadziornie, odwróciłam wzrok - więc... Co ci się śniło?
-Nic...
Zrezygnowany podniósł się, postawił kubek na szafce i usiadł kolo mnie.
-Co ty robisz? -zapytałam speszona.
-Poczekam aż uśniesz, a teraz opowiadaj mi o tym śnie - posunął mnie i kiedy wygodnie się ułożył poklepał miejsce obok siebie.
-Nie, nie położę się obok ciebie!
-Caro!Nie zachowuj się jak dziecko - zaśmiał się głośno, urażona położyłam się obok. Nastała chwila ciszy ,gdzie było słychać tylko nasze równomierne oddechy.
-Wiec, opowiesz mi i tym śnie? - odwrócił głowę w moją stronę.
-Nie będziesz się śmiać? - pokręcił przecząco głowa- śniło mi się, że byłam w jakimś ciemnym magazynie. Byłam przywiązana do krzesła i znikąd  pojawił się mężczyzna. On.. On...- mój głos się załamał.- on mnie dotykał... Ja go prosiłam i błagałam a on dalej do robił. Nagle pojawiłeś się się ty, uderzyłeś go i się wywalił. Kiedy ty już do mnie podchodziłeś on szybko wstał i wyjął broń.... no i strzelił do ciebie.
-Oj.... Nie przejmuj się - przyciągnął mnie do swojego boku i przytulił. Tym razem nie protestowałam - jestem tu i jak widzisz żyje.
-Tak,  masz rację żyjesz, a ty dlaczego nie spałeś?
Spojrzał na mnie i się uśmiechnął, włożył rękę pod głowę.
-Bolało mnie gardło, a mleko z miodem jest całkiem dobre na bolące gardło. Głupio by było nie być już na drugiej lekcji, co nie? -zapytał a ja się cicho zaśmiałam.
-Idziemy spać? - zapytałam cicho.
-Mam zostać? Myślałem, że będziesz wolała żebym wyszedł.
-Nie... Zostań... Nie chce mieć koszmarów, będziesz dzisiaj moim łapaczem snów.
Xxx
Obudził mnie głośny krzyk. Podniosłam się na łokciu i przetarłam zaspane oczy.
-Co ty tu robisz pedale!? -wykrzyknął Ash.
-Jaki kurwa pedale?! Po za tym nie musisz wszystkiego wiedzieć - Andy odwrócił się do niego tyłem i przykrył się kołdrą. Wkurwiony Purdy podszedł do łóżka i zrzucił kołdrę.
-Co kurwa?! - krzyknął Biersack, basista złapał go za kostkę i wyciągnął z łóżka. Zaczął go ciągnąć po ziemi a wokalista wyzywał go i wierzgał, na marne.
-Carolinuś! Leć się ubrać i zaraz schodzimy na śniadanie! - krzyknął kiedy był już na korytarzu -Biersack pedale ogarnij dupę i nie wierzgaj!
-Odpierdol się ode mnie kretynie!
Westchnęłam cicho i podniosłam się z łóżka. Zgarnęłam ręcznik i weszłam do łazienki w celu umycia się. Pozbyłam się piżamy i weszłam pod strumień wody. Namydliłam ciało, następnie spłukując mydliny, później włosy szamponem cynamonowym. Ta sama procedura z odżywką. Wyszłam spod prysznica i owinęłam się ręcznikiem. Weszłam do pokoju i zaczęłam szukać ubrań. Zdecydowałam się założyć Krótkie jeansowe spodenki do tego szara bluza croop i białe superstary z czarnymi dodatkami. Wróciłam do łazienki i zaczęłam suszyć włosy kiedy już się z tym uporałam zajęłam się zębami. Na końcu makijaż, czyli podkład, tusz do rzęs,  kreski i maskara. Wzięłam jeszcze tylko swoją pomadkę z Eos'a  o smaku malin i pomalowałam nią usta. Kiedy wyszłam z łazienki zobaczyłam Ashley'a siedzącego na moim łóżku, wzięłam telefon z szafki nocnej.
-Idziemy? - zapytałam bruneta, a ten tylko pokiwał głową i podszedł do drzwi żeby otworzyć je przede mną i przepuścił mnie - Dziękuję.
Xxx
Po śniadaniu poszliśmy na lekcje śpiewu. Usiadłam na sofie a tuż obok mnie usiadł Ashley.
-Co rano u ciebie robił Biersack? - spytał tak jakby od niechcenia.
-Miałam koszmary... Okazało się, że krzyczałam jego imię. On nie spał bo wracał z kuchni i tak jakoś wyszło, że słyszał. Poprosiłam żeby został bo bałam się, że znowu je będę mieć - wzruszyłam ramionami. Nie wiem czemu Andy robił z tego taka tajemnice.
-Aha - spojrzałam na niego rozdrażniona, nie lubię gdy ktoś odpowiada mi "aha" , "mhm" itp. To jest jak lekceważenie.
-Dobra! Zaśpiewasz dzisiaj "Rebel love song" i "Born to lead" - Ronnie podszedł do mnie i wręczył mi tekst piosenki. Zaśmiałam się cicho, a Andy posłał mi zdziwione spojrzenie.
-No bo ja znam tekst tej piosenki na pamieć.
-No tak... w sumie co się dziwić. W końcu jesteś nasza fanka - Biersack podrapał się po głowie.
-A "Born to lead" nie znasz na pamieć? - Radke posłał mi minę zbitego szczeniaka.
-Oj Ronnie... znam ale nie tak dobrze jak ta druga - podeszłam do niego i go przytuliłam. Objął mnie ręka a druga uniósł w gore. . Katem oka zauważyłam, że się szczerzy i pokazuje im środkowy palec. Dźgnęłam go w żebra.
-Jesteś idiotą - odsunęłam się od niego - Zaczynamy?
Xxx
Kiedy skończyliśmy strasznie bolało mnie gardło.
-Andy? - brunet spojrzał na mnie - Zrobiłbyś mi to mleko z miodem?
-Teraz już wiesz co ja z Ronnie'm czujemy po koncertach.
Wstałam razem z Biersack'iem i ruszyliśmy do kuchni. Usiadłam przy stole, a chłopak zaczął robić owy napój. Siedziałam cicho, bo nie wiedziałam co powiedzieć.
-Fajnie dzisiaj śpiewałaś - zaczął rozmowę, podając mi mleko i usiadł kolo mnie.
-Dzięki... - powiedziałam, uśmiechając się milo. Upiłam łyka mleka, poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon z kieszeni odczytałam wiadomość od Emily, która właśnie chciała pogadać na Skypie - Andy ja idę bo Em chce pogadać. Dzięki za mleko.
Podniosłam się z krzesełka razem ze szklanka i wyszłam. W drzwiach minęłam się z Ashley'em i Rayanem.
-Pozdrów ją od nas - rzucił za mną Ryan.
-Pozdrowię.
-------
Tadam xdd Rozdział już jest ^^ Wiem ze jest krótki oraz nudny... no ale jest xddd
Zachęcam jednak do komentowania bo to daje na prawdę dużą motywację ;3 Miłego czytania misie ♥
Do nastepnego ♡♥