czwartek, 12 listopada 2015

Chapter seven

Caroline POV
Dzień 5
Jestem w jakimś pomieszczeniu. Siedzę na krześle. Jestem związana. Co?!
Nagle widzę jakąś postać, która idzie w moim kierunku. Gdzie ja jestem?! 
-O, widzę że maleńka się ocknęła...-usłyszałam męski głos.
-Gdzie jestem? Kim ty jesteś? -zaczęłam krzyczeć i się wiercić.
-Chciałabyś wiedzieć, prawda? - mówił, a ja zauważyłam lekki uśmiech na jego twarzy. Wyciągnął rękę w moja stronę, poczułam jego dotyk na moim ciele.
-Nie... Nie dotykaj mnie.-załkałam.
-Mogę robić z tobą, co mi się podoba, maleńka.- szepnął i uśmiechnął się jeszcze szerzej.-Teraz będziesz robiła co ci rozkaże.
-Kurwa,  nawet jej nie dotykaj! - Usłyszałam znajomy mi głos. Po chwili ujrzałam Andy'ego - Łapy Kurwa precz!
Porywacz odwrócił się i zaczął wolno iść w jego kierunku. Gdy doszedł dostał w twarz od Biersacka. Siła uderzenia musiała być naprawdę spora bo mężczyzna upadł na plecy. Zaczął się powoli podnosić, zauważyłam, że zza paska wyjmuje pistolet
-Andy, on ma pistolet!!!
Brunet spojrzał na niego lekko przestraszony. Porywacz uśmiechnął się ukazując przy tym krzywe zęby, wymierzyć broń w jego stronę.
-Jakieś ostatnie słowo,  bohaterze? -zakpił.
-Caro,  kocham cię...
W tym momencie padł strzał. A ciało Biersack'a padło bezwładnie na ziemię.
-Andy! Nie! Andy!-zaczęłam płakać i nagle....
---
Heeey :3
Co sądzicie o takim obrocie spraw?  Dlaczego Caro została porwana?  Czy Andy naprawdę nie żyję? 
Dzisiaj rozdzial krótszy ale następny będzie już normalny :3 Do następnego ♥

6 komentarzy: