Perspective Caroline
dzień 5
-Andy!Nie! Andy! -zaczelam płakać i nagle.....
Się obudziłam, to był tylko sen zaczęłam ciężko oddychać. Rozejrzałam się po pokoju i ujrzałam Andy'ego siedzącego na fotelu, ze wzrokiem wlepionym we mnie - Co ty tu kurwa robisz? -zaczęłam krzyczeć.
-Szedłem na górę do pokoju i usłyszałem jak krzyczysz moje imię - poruszył znacząco brwiami.
Rzuciłam w niego poduszką zażenowana zaistniała sytuacja.
-Wiesz... Zawsze mogę sprawić, że będziesz krzyczeć moje imię w innej sytuacji - uśmiechnął się zadziornie, odwróciłam wzrok - więc... Co ci się śniło?
-Nic...
Zrezygnowany podniósł się, postawił kubek na szafce i usiadł kolo mnie.
-Co ty robisz? -zapytałam speszona.
-Poczekam aż uśniesz, a teraz opowiadaj mi o tym śnie - posunął mnie i kiedy wygodnie się ułożył poklepał miejsce obok siebie.
-Nie, nie położę się obok ciebie!
-Caro!Nie zachowuj się jak dziecko - zaśmiał się głośno, urażona położyłam się obok. Nastała chwila ciszy ,gdzie było słychać tylko nasze równomierne oddechy.
-Wiec, opowiesz mi i tym śnie? - odwrócił głowę w moją stronę.
-Nie będziesz się śmiać? - pokręcił przecząco głowa- śniło mi się, że byłam w jakimś ciemnym magazynie. Byłam przywiązana do krzesła i znikąd pojawił się mężczyzna. On.. On...- mój głos się załamał.- on mnie dotykał... Ja go prosiłam i błagałam a on dalej do robił. Nagle pojawiłeś się się ty, uderzyłeś go i się wywalił. Kiedy ty już do mnie podchodziłeś on szybko wstał i wyjął broń.... no i strzelił do ciebie.
-Oj.... Nie przejmuj się - przyciągnął mnie do swojego boku i przytulił. Tym razem nie protestowałam - jestem tu i jak widzisz żyje.
-Tak, masz rację żyjesz, a ty dlaczego nie spałeś?
Spojrzał na mnie i się uśmiechnął, włożył rękę pod głowę.
-Bolało mnie gardło, a mleko z miodem jest całkiem dobre na bolące gardło. Głupio by było nie być już na drugiej lekcji, co nie? -zapytał a ja się cicho zaśmiałam.
-Idziemy spać? - zapytałam cicho.
-Mam zostać? Myślałem, że będziesz wolała żebym wyszedł.
-Nie... Zostań... Nie chce mieć koszmarów, będziesz dzisiaj moim łapaczem snów.
Xxx
Obudził mnie głośny krzyk. Podniosłam się na łokciu i przetarłam zaspane oczy.
-Co ty tu robisz pedale!? -wykrzyknął Ash.
-Jaki kurwa pedale?! Po za tym nie musisz wszystkiego wiedzieć - Andy odwrócił się do niego tyłem i przykrył się kołdrą. Wkurwiony Purdy podszedł do łóżka i zrzucił kołdrę.
-Co kurwa?! - krzyknął Biersack, basista złapał go za kostkę i wyciągnął z łóżka. Zaczął go ciągnąć po ziemi a wokalista wyzywał go i wierzgał, na marne.
-Carolinuś! Leć się ubrać i zaraz schodzimy na śniadanie! - krzyknął kiedy był już na korytarzu -Biersack pedale ogarnij dupę i nie wierzgaj!
-Odpierdol się ode mnie kretynie!
Westchnęłam cicho i podniosłam się z łóżka. Zgarnęłam ręcznik i weszłam do łazienki w celu umycia się. Pozbyłam się piżamy i weszłam pod strumień wody. Namydliłam ciało, następnie spłukując mydliny, później włosy szamponem cynamonowym. Ta sama procedura z odżywką. Wyszłam spod prysznica i owinęłam się ręcznikiem. Weszłam do pokoju i zaczęłam szukać ubrań. Zdecydowałam się założyć Krótkie jeansowe spodenki do tego szara bluza croop i białe superstary z czarnymi dodatkami. Wróciłam do łazienki i zaczęłam suszyć włosy kiedy już się z tym uporałam zajęłam się zębami. Na końcu makijaż, czyli podkład, tusz do rzęs, kreski i maskara. Wzięłam jeszcze tylko swoją pomadkę z Eos'a o smaku malin i pomalowałam nią usta. Kiedy wyszłam z łazienki zobaczyłam Ashley'a siedzącego na moim łóżku, wzięłam telefon z szafki nocnej.
-Idziemy? - zapytałam bruneta, a ten tylko pokiwał głową i podszedł do drzwi żeby otworzyć je przede mną i przepuścił mnie - Dziękuję.
Xxx
Po śniadaniu poszliśmy na lekcje śpiewu. Usiadłam na sofie a tuż obok mnie usiadł Ashley.
-Co rano u ciebie robił Biersack? - spytał tak jakby od niechcenia.
-Miałam koszmary... Okazało się, że krzyczałam jego imię. On nie spał bo wracał z kuchni i tak jakoś wyszło, że słyszał. Poprosiłam żeby został bo bałam się, że znowu je będę mieć - wzruszyłam ramionami. Nie wiem czemu Andy robił z tego taka tajemnice.
-Aha - spojrzałam na niego rozdrażniona, nie lubię gdy ktoś odpowiada mi "aha" , "mhm" itp. To jest jak lekceważenie.
-Dobra! Zaśpiewasz dzisiaj "Rebel love song" i "Born to lead" - Ronnie podszedł do mnie i wręczył mi tekst piosenki. Zaśmiałam się cicho, a Andy posłał mi zdziwione spojrzenie.
-No bo ja znam tekst tej piosenki na pamieć.
-No tak... w sumie co się dziwić. W końcu jesteś nasza fanka - Biersack podrapał się po głowie.
-A "Born to lead" nie znasz na pamieć? - Radke posłał mi minę zbitego szczeniaka.
-Oj Ronnie... znam ale nie tak dobrze jak ta druga - podeszłam do niego i go przytuliłam. Objął mnie ręka a druga uniósł w gore. . Katem oka zauważyłam, że się szczerzy i pokazuje im środkowy palec. Dźgnęłam go w żebra.
-Jesteś idiotą - odsunęłam się od niego - Zaczynamy?
Xxx
Kiedy skończyliśmy strasznie bolało mnie gardło.
-Andy? - brunet spojrzał na mnie - Zrobiłbyś mi to mleko z miodem?
-Teraz już wiesz co ja z Ronnie'm czujemy po koncertach.
Wstałam razem z Biersack'iem i ruszyliśmy do kuchni. Usiadłam przy stole, a chłopak zaczął robić owy napój. Siedziałam cicho, bo nie wiedziałam co powiedzieć.
-Fajnie dzisiaj śpiewałaś - zaczął rozmowę, podając mi mleko i usiadł kolo mnie.
-Dzięki... - powiedziałam, uśmiechając się milo. Upiłam łyka mleka, poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon z kieszeni odczytałam wiadomość od Emily, która właśnie chciała pogadać na Skypie - Andy ja idę bo Em chce pogadać. Dzięki za mleko.
Podniosłam się z krzesełka razem ze szklanka i wyszłam. W drzwiach minęłam się z Ashley'em i Rayanem.
-Pozdrów ją od nas - rzucił za mną Ryan.
-Pozdrowię.
-------
Tadam xdd Rozdział już jest ^^ Wiem ze jest krótki oraz nudny... no ale jest xddd
Zachęcam jednak do komentowania bo to daje na prawdę dużą motywację ;3 Miłego czytania misie ♥
Do nastepnego ♡♥

Nudny ? Dzięki .
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! Czyżby szykował sie jakiś romansik między Caro i Andy'm?xD Życze dużo weny. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń