Leżałam na łóżku, z wzrokiem wlepionym w sufit. Strasznie się obawiam, wakacji z chłopakami, już dzisiaj tam jadę. Odwróciłam głowę, w kierunku szafki nocnej, na której spoczywał mój budzik. Dopiero 7...
Mam jeszcze cztery godziny, które pewnie spędzę, na chodzeniu po całym mieszkaniu. Ewentualnie obejrzę kilka odcinków mojego ulubionego serialu.
Tak...zdecydowanie ,druga opcja przypadła mi bardziej do gustu.
Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki, by ubrać się we wcześniej przygotowane ubrania. Ubrana podeszłam do lusterka w celu pomalowania się i umycia zębów. Nałożyłam na moja fioletowa szczoteczkę, pastę o smaku mięty i zmoczyłam ją woda. Skrzywiłam się kiedy pasta dotknęła mojego języka, nie to że nie lubię mięty albo coś...po prostu nie lubię kiedy ta głupia piana dotyka mojego języka. Wypłukałam usta i zaczęłam nakładać makijaż czyli podkład, tusz do rzęs, eyeliner i puder. Uśmiechnęłam się do swojego odbicia, wyszłam do kuchni i stanęłam przed lodówką. Otworzyłam drzwi od niej i zaczęłam przeglądać co w niej w ogóle się znajduje. Mój wzrok zatrzymał się na jogurcie naturalnym, wyjęłam go i postawiłam go na blacie. Sięgnęłam po miseczkę i wsypałam tam musli, na które później wylałam wcześniej wyjęty prze ze mnie jogurt.
Zadowolona z siebie skierowałam się do pokoju Emily żeby ją obudzić.
Zapukałam do drzwi ale odpowiedziała mi cisza, nacisnęłam więc klamkę i weszłam do środka.
Tak jak się tego spodziewałam, Em jeszcze śpi. Położyłam miskę z moim śniadaniem na komodzie i biegiem ruszyłam w stronę łóżka. Wskoczyłam centralnie na brzuch Emi, a ta wydala z siebie zduszony okrzyk.
- Caroline ty kretynko! Schudnij..
- Pukałam ale nie słyszałaś.
- Bo może spałam?
Wzruszyłam ramionami i opadłam na miejsce obok niej.
- To już dzisiaj...boję się.- Emily położyła się na boku tak aby widzieć moją twarz i westchnęła.
-Słońce...mówiłam ci to tyle razy. Nie masz się czego bać. Masz talent, więc należy pokazywać go ludziom - ona jest taka kochana... nie wiem nawet co jej odpowiedzieć. Pokiwałam więc tylko głową, na co moja współlokatorka uśmiechnęła się - to co, widzę że zakładasz swoją szczęśliwa koszulkę z Batmanem?
- Jesteś głupia. - Zaczęłam się śmiać z jej głupoty.
- Założyłaś ją tylko dlatego, że Andy go lubi. - wydęła wargi i zmrużyła oczy.
- Jesteś wredna - powiedziałam oschle - dobrze wiesz, że od zawsze lubiłam batman, a to że Andy go lubi nie ma nic wspólnego.
Nienawidzę jak ktoś wmawia mi, że lubię batmana tylko dlatego, że Biersack go lubi. Wtedy na prawdę mam ochotę kogoś walnąć za takie gadanie, to tak jak by mi ktoś powiedział że lubię szpinak bo Ashley go lubi. No ludzie błagam zlitujcie się z tą swoją głupotą bo nie wyrabiam.
- Caro...dobra nie było tematu, nie chce się z tobą kłócić bo nie będziemy się widzieć całe wakacje. Nie chciałabym, żebyśmy się do siebie nie odzywały bo umarłabym z nudów.
- Emily, serio więcej tak nie mów...- dziewczyna energicznie pokiwała głową, wyglądała komicznie szczególnie że jej zaspane oczy były dwa razy większe niż normalnie i szczerzyła się jak głupia.
- Chcesz sobie zrobić ze mną karaoke? Albo wiem! Poglądamy top model i poudajemy modelki!
Boże czasami zastanawiam się na tym czy nie cofnęłam się w rozwoju i nie mam czasem pięciu lat...
***
- Tak, mamo. Mam wszystko, a teraz idę bo się spóźnię - podeszłam do brunetki i ją przytuliłam -Kocham cie, będę tęsknić.
- Ja za tobą też. Będziemy gadać na Skypie - przytuliła mnie mocniej - dobra lecę mała, trzymaj za Ciebie kciuki.
Uśmiechnęłam się szeroko i ją puściłam.
- Dobra, jak tylko wyjdę od razu zamknij drzwi.
- Czemu?
- Bo boję się że zamiast iść tam to wrócę do domu - teraz obie się zaśmiałyśmy.
Jeszcze raz się pożegnałyśmy i wyszłam z moimi dwiema walizkami i tobą. Zamknęłam za sobą drzwi i odwróciłam się w stronę drzwi sąsiadów. Koło windy stal mężczyzna w czarnej bluzie, skąd wiem że mężczyzna? Jest dość umięśniony, tylko ten różowy jednorożec na tyle bluzy nie pasuje. Jednak o gustach się nie dyskutuje, ciekawa jestem jakie ma włosy... w sumie kto normalny nosi kaptur w budynku? Ja na pewno nie..
Nie zdążyłam zrobić kroku a mężczyzna podbiegł do mnie chwycił w pasie i przerzucił przez ramie. Zaczął zabiegać po schodach, a ja zaczęłam się szarpać i krzyczeć ale zasłonił mi usta.
Tak ma wyglądać moje spotkanie z moimi ukochanymi zespołami? Nigdy ich nie zobaczyć? Pewnie pomyślą że nie chciałam przyjechać bo po prostu olałam sprawę. W moich oczach zaczęły zbierać się łzy, czemu ja mam takie beznadziejne szczęście? Zaczęłam się szarpać jeszcze bardziej co dało taki sam efekt jak wcześniej. Mój oprawca zdecydowanie szybko pokonał schody, zaraz po tym otworzyły się drzwi, a mnie oślepiło światło słoneczne....
_________________________________________________________________________________
No to ten...
W końcu pierwszy rozdział! Przepraszam, że tak długo zwlekałam, no i że tak krótko :c. Następnym razem postaram się dłużej. :D
I co uważacie? Jak myślicie kto porwał Caro? Mam nadzieję, że się podoba :3
Pozdrawiamy Insidious Nightmare i Yumeka ♥

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz