Perspective Caroline
-Chłopcy ogarnijcie się bo o 13 idziemy do wesołego miasteczka!- W ułamku sekundy każdy już się uśmiechał i kierował w stronę wilii.
I wszystko było by idealnie gdyby nie to że jest już 14 a Andy, CC i Ryan nie wiedzą co na siebie założyć i siedzą na środku salonu i jęczą bym im pomogła.
-Serio? Jakoś im nie pomagałam się ubrać a wy?-wzruszyli ramionami.-Dobra chodźcie bo nigdy nie wyjdziemy...
Ci uradowani wstali i prowadzili do swoich pokoi, pierwszy był Ryan.
Weszłam do jego pokoju i w zasadzie zdziwiłam się, ponieważ myślałam, że zastanę tam jakiś syf.. pudełka po pizzy i inne śmieci po rozrzucane po pokoju, a tu jest czysto.. nawet łóżko jest ładnie pościelone.
Podeszłam do szafy z ubraniami i zaczęłam grzebać szukając czegoś co mógłby na siebie założyć. W ostateczności w oczy rzuciła mi się biała koszulka z dekoltem w serek, luźne jeansy opuszczone w kroku w kolorze jasnego jeansu, czarny luźny sweterek i z pułki, która stała obok szafy wyciągnęłam glany.
-No ale jesteś pewna, że mogę tak iść?
-Jak ci się nie podoba to sobie sam coś znajdź, co za problem? - fuknęłam, odwróciłam się na piecie i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami.
Zaraz obok stał Andy najprawdopodobniej czekając na swoja kolej. Ucieszony wziął mnie za rękę i zaczął ciągnąć w stronę swojego pokoju, otworzył drzwi i przepościł pierwsza. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to czarno biały kot, którego widziałam nie raz na zdjęciach - Crow! -podeszłam powoli do łózka żeby go nie spłoszyć uklękłam, a kot sam do mnie podszedł żeby go pogłaskać.
-Crow ty babiarzu! Porwałeś nam Caroline!-Biersack starał się wyglądać poważnie jednak po chwili wybuchnął śmiechem.
-Dobra trzeba cie ubrać, bo najwyraźniej samemu ci się nie chce...
-Słyszałem!
-Bo miałeś słyszeć.
Grzebiąc po szafkach znalazłam czarna koszulkę też z dekoltem w serek, tego samego koloru rurki z dziurami na kolanach i buty również tego koloru z Batmanem.
-O kurwa ale zajebiste!-Wokalista podbiegł do mnie i ujął w ramiona. W ten oto sposób miałam karuzele ponieważ zaczął kręcić się wokół własnej osi.
-Dobra już! Musze iść jeszcze do Christiana!
Odstawił mnie, a ja poszłam za perkusista do jego pokoju. Wyciągnęłam czerwona bluzę ciemne jeansy i czerwone Conversy i tak o to skończyłam ich ubierać. Zeszłam na dół i rzuciłam się na kanapę czekając aż zejdą, zerknęłam po towarzyszach i stwierdziłam ze bardzo podoba mi się strój Ashley'a i Ronnie'go. Ash ubrany był w czarne rurki z dziura na kolanie, czarne kowbojki, białą koszule z podwiniętymi rękawami no ale nie mógł zapomnieć o swojej bluzie z jednorożcem, którą trzymał teraz w ręce. Natomiast Ronnie miał na sobie idealnie czarna koszule z luźno zawiązanym czerwonym krawatem zestaw uzupełnił czarnymi gładkimi rurkami.
-Caro a my jak wyglądamy?- Jacky pokazał ręką na siebie i chłopców, wyciągnęłam rękę i pokazałam kciuka. Gdybym miała przebierać jeszcze ich to na pewno bym zwariowała. Miałam tu przyjechać żeby spędzić miło czas ze swoimi idolami i czegoś się nauczyć,a na razie jestem ich stylistka. Spojrzałam w stronę schodów żeby zobaczyć jak te trzy ciamajdy schodzą. Znowu o coś się kloca. Coraz bardziej nie chce mi się tam iść.
-Jedziemy samochodem czy z buta?- zagadnał Jake.
-No a jak będziesz się chciał napić piwa to co zrobisz? Zostawisz je?- Andy wtrącił swoje cztery grosze.
-No niby tak ale to daleko - marudził Christian.
-W takim razie idziemy na nogach! Ruch dobrze wam zrobi - ucięłam tą idiotyczna wymianę zdań. Wyszliśmy a Jinxx zamknął drzwi. Nagle wszyscy usłyszeliśmy dzwonek przychodzącego sms'a i rzuciliśmy się na swoje telefony, okazało się że to mój.
Nadawca; Emily xx
No hey słońce wbijesz na skype?
Nadawca;ja
Em zadzwonię wieczorem i wszystko wytłumaczę. XX
Schowałam telefon do tylnej kieszeni i zaczęłam wsłuchiwać się w rozmowę miedzy chłopakami którzy rozmawiali o swoim typie dziewczyny.
-A ty Caro jaki masz typ? - spytał Rayan.
-Pewnie lubi niegrzecznych gości - wtrącił się Ronnie poruszając zabawnie brwiami na co się zaśmiałam bo przypomniał mi się tekst jego piosenki.
-Nie ważne czy jest grzeczny czy nie, liczy się to by mnie rozumiał, mogłabym się z nim kłócić o głupoty ale żeby nie brał wszystkiego do siebie. By mnie rozśmieszał lub pocieszał, na pewno nie chciałabym żeby był strasznie poukładany na przykład słuchał by się tylko swojej mamusi i tylko jej zdanie się liczyło bo jest to wkurwiające. To tak jakby był jej marionetka bez własnego zdania to było by nudne i zbyt banalne. Jednak gdyby mnie zdradził sponiewierałabym go z błotem.
Trochę się rozmarzyłam ale gdy się otrząsnęłam zauważyłam że chłopcy patrzą na mnie ze zdziwieniem. Nie wiem o co im chodzi. W zasadzie nie powiedziałam nic takiego. Popatrzyłam więc na nich ze znakiem zapytania. Niestety nikt nie udzielił mi żadnej odpowiedzi więc pokręciłam głową i odezwałam się.
-Co was tak zdziwiło?
-W zasadzie to ja myślałem że wolisz jakieś romansidło.. Bez kłótni.. Takie wiesz love story. Ewentualnie bad boya - wykrztusił Ash.
-No cóż jak widzisz mam inne upodobania - uśmiechnęłam się i lekko uderzyłam basistę w plecy na co ten również się zaśmiał i zaczął mnie łaskotać.
-ASH DEBILU NIE WYGŁUPIAJ SIĘ!! IDZIEMY DO TEGO MIASTECZKA WIĘC NIE PRZEDŁUŻAJ DROGI!!! - krzyknął Andy na co wszyscy stanęli na baczność.
Wszyscy się na siebie popatrzaliśmy z poważnymi minami jednak długo tak nie wytrzymaliśmy i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem i ruszyliśmy w dalsza drogę.
***
Kiedy już doszliśmy na miejsce a mianowicie do wesołego miasteczka Jinxx Jake Ryan i Jacky narzekali ze bolą ich nogi. Na co dostali zjebke od reszty że ich to nie interesuje, podeszłam do kasy by kupić wejściówkę ale Andy mnie wyprzedził.
-Ja ci to zaproponowałem więc ja płace, a ty idź ich na razie popilnuj.-wskazał na chłopców.
-Andy ale ty nie będziesz płacił za mnie! Przez to czuje się niekomfortowo...
-W takim razie mamy układ jeśli ja za ciebie kupie ten bilet to później zrobisz coś dla mnie.
-No dobra...
Podeszłam do nich i od razu zostałam zakatowana pytaniami.
-Na co pójdziemy jako pierwsze?!
-A może najpierw pójdziemy coś zjeść?!
-Albo przejdziemy się i pooglądamy atrakcje ?!
-Na początku chce iść na rollercoaster!-zerknęłam po każdym.-A co do jedzenia to nie chce iść tam na początku bo boje się ze zwymiotuje później, ale jak chcecie to idźcie.
-Dobry pomysł to kto chce iść na rollercoaster?
Końcem końców tylko ja Andy Ashley Ronnie i CC zdecydowaliśmy się tam iść a z resztą ustaliliśmy, że się później zdzwonimy.
-Caro zapomniałem! - Biersack wziął moja dłoń i założył różową opaskę na rękę z nazwa wesołego miasteczka po wykonanej czynności podniósł swoja i reszty rękę i wykrzyknął.
-Go go power rengers !
-Ja cie nie znam.-mruknęliśmy jednocześnie przez co urażony wokalista szedł z tylu a my kierowaliśmy się na owa kolejkę.
-No dobra to kto z kim siada ?
-Ja chce być z Andym który pewnie się będzie strasznie bal i będzie trzymać mnie za rękę.-powiedział Ronnie na co najmłodszy z chłopców delikatnie spalił buraka.
-Zamknij się wcale tak nie będzie...
-Wole nie jechać z wami tylko usiądę z jakaś laska.-CC zaczął znacząco poruszać brwiami.
-Czyli my jesteśmy razem? -spojrzałam na basistę na co on tylko wzruszył ramionami.
-Masz załóż bo będzie ci zimno...-podał mi swoja ulubiona bluzę.
-A ty? Przecież tobie tez będzie zimno masz tylko koszule.-Wskazałam palcem na cieniutki materiał który miał na ramionach, było przez niego widać zarys jego tatuaży wiec tym bardziej będzie mu zimno.
-Kobieto dzięki tobie nigdy nie jest mi zimno, ponieważ co chwile skacze mi ciśnienie. Jest mi wręcz gorąco!-wysyczał ostatnie słowa,uśmiechnęłam się niewinnie a ten podniósł ręce z bluza tak żebym ja założyła kiedy miałam już ciepły materiał zaciągnęłam się dyskretnie jej zapachem. Musze przyznać ze Purdy ma zajebiste perfumy,będę musiała spytać się co to za marka.
-No choć!-Krzyknął Coma, wzruszyłam ramionami i podbiegłam do nich ponieważ mieliśmy już zaraz wchodzić.
-Panienko!Niech panienka zostawi kapelusz bo tam będzie duży wiatr a szkoda by tak ładnego kapelusza!-rozśmieszyło mnie to jak operator kolejki się do mnie zwraca ale posłusznie odłożyłam kapelusz w wyznaczone miejsce. Pierwszy wsiadł Ashley i zaraz się do mnie odwrócił by podać rękę żebym się nie wywaliła. I dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego ze może tak tyci tyci boje się bo jednak jest kilka takich odcinków ze jedzie się trochę dłużej do góry nogami...
-Jeśli się będziesz bać złap mnie za rękę ewentualnie możesz się do mnie przytulic nikomu nic nie powiem. Słowo harcerza którym nigdy nie bylem!-Ashley starał się wyglądać poważnie co wyglądało przekomicznie ponieważ on i słowo poważny nie gra w jednej lidze. Kiedy wagonik ruszył byłam bardzo spokojna no bo jedzie wolno i w ogóle ale kiedy zaczęła zjeżdżać na dol przez co zaczęłam piszczeć Purdy zaśmiał się i objął mnie ramieniem a ja wtuliłam głowę w jego klatkę piersiowa którą co sekundę podskakiwała od jego śmiechu.
-Nie śmiej się ze mnie!-walnęłam go w klatkę piersiowa na co usłyszałam jeszcze większy śmiech. Po upływie 10min wagonik się zatrzymał a ja wyskoczyłam jak oparzona i schyliłam się po kapelusz. Rękawy jego bluzy są zdecydowanie za długie co wszystko utrudnia.
-Zdecydowanie ładnie ci w tej bluzie.-Basista poruszał sugestywnie brwiami na co ja przewróciłam oczami.-Chodźmy na trampolinę!
-No dobra.
Weszliśmy na trampolinę i przypięli nas szelkami, Ash zaczął się popisywać. Robił "salta",szpagaty i chuj wie co jeszcze wymyślił. Minęło 10minut naszego skakania a on odpiął szelki i zszedł z trampoliny. Przestraszona poszłam w jego ślady i podeszłam do niego.
-Nic ci nie jest? -zapytałam przestraszona.
-No...bo...-zaczął się wymigiwać.
-Bo?
-No bo te pierdolone szelki mnie uwierały a to w chuj bolało!
Spojrzałam na niego jak na idiotę ale pokiwałam głową.
-W takim razie chodźmy na kamikadze!-pisnęłam uradowana chłopak poczłapał za mną a ja podskakiwałam
-Idziemy do zoo zoo zoo idziemy do zooo!
-Caroline przykro mi ale to wesołe miasteczko a nie zoo.-podrapał się po tyle głowy.
-To tylko piosenka...-mruknęłam nie zadowolona, resztę drogi pokonaliśmy w milczeniu weszłam po schodkach i zapytałam gdzie położyć kapelusz. Usiedliśmy w "krzesłach" i karuzela ruszyła, i następna i następna... kiedy byliśmy na samochodzikach spotkaliśmy Andy'ego, Ronnie'go, Jinxx'a i Jacky'ego. Później zdecydowaliśmy się że będziemy chodzić razem ponieważ za nie długo będziemy się zbierać, chłopcy poszli po piwo i kazali mi czekać kolo dmuchańców.
-Masz.-Ronnie podał mi plastikowy kubeczek z bursztynowa cieczą mruknęłam ciche dzięki i poszliśmy oglądać karuzele na które pójdziemy.
-Carolinus!-zwrócił się do mnie Andy.-Pamiętasz ze masz coś dla mnie zrobić?
-Jeśli masz jakieś brudne myśli to od razu mowie nie.
Chłopcy przyglądali się nam z zaciekawieniem ale postanowiłam ich zignorować i pokiwałam głową.
-W takim razie idziemy do basenu z kulkami.
-Co?
-To co słyszałaś, idziemy do basenu z kulkami.
-Pojebało cie.
-Nie.
-Tak.
-Nie masz nic do gadania.
-Ugh...-podałam Jinxx'owi piwo a sama poszłam za Biersackiem odwróciłam się do Purdy'ego i powiedziałam bezgłośne "pomocy" a on pokazał serduszko.
Wokalista zapewnił opiekuna tego basenu że nic się z tym nie stanie a ja ściągnęłam buty, i weszłam do "basenu" , Andy poszedł za moim przykładem. Uradowany tarzał się w tych piłkach, kiedy stal tyłem postanowiłam się schować i szybko się położyłam a masa piłeczek przykryła moje ciało.
-Caro?-spytał lekko przestraszony.-Caroline to nie jest śmieszne.
Słyszałam jak chodzi aż w końcu potknął się o moja rękę i się wywalił.
-Niespodzianka!-podniosłam się chichocząc jego mina była bezcenna. Cały był czerwony na twarzy a na ustach był krzywy uśmiech, podniósł się i podszedł do mnie.
-Tego nie było.
Wyszedł i założył buty i nie czekając na mnie ruszył z powrotem do chłopców.
****
Chce do łóżka! Jestem taka zmęczona, nawet ta droga wygląda sympatycznie.
-Nogi mnie bolą!- mruknęłam tak by mnie słyszeli, wszyscy stanęli i na mnie spojrzeli, następnie na siebie
Zmarszczyłam brwi widząc co robią, a mianowicie grali w kamień papier nożyce. Pierwszy odpadł Ashley, spojrzał na mnie i odwrócił się tyłem lekko przy tym schylając.
-Wyskakuj.-zerknęłam sceptycznie na niego ale wykonałam polecenie i już "siedziałem" na jego plecach. Czułam jak szybko bije jego serce i resztki perfum basisty wymieszane z papierosami Ronnie'go i Biersacka. Ułożyłam wygodnie głowę w zagłębieniu jego szyi.- Ryan weź jej kapelusz bo mnie wkurwia.
Chłopak posłusznie podbiegł do nas i zabrał mi kapelusz i założył sobie na głowę.
-Patrzcie jestem Caroline! Jestem zajebista, a Ash na mnie leci!-próbował mnie naśladować wymachując przy tym rękami.
-Wypierdalaj! -powiedzieliśmy jednocześnie, co wywołało wśród chłopców głośne gwizdy i oklaski, zerknęłam na Purdy'ego. Jego policzki były lekko różowe, pewnie od tego ze musi mnie dźwigać.
-Nie ruszaj się tak tą głową bo mnie smyrasz tymi włosami...-powiedział tak bym tylko ja to słyszała, uśmiechnęłam się szeroko i zaczęłam zostawiać lekkie całusy na jego szyi na co cicho jęknął , Zaśmiałam się cicho i dmuchnęłam mu do ucha a ten zaczął się śmiać i kręcić wokół własnej osi.
-Ash ty idioto nie rób tak!!-zaczęłam piszczeć a on jeszcze przyspieszył ostatecznie brunet potknął się o swoje nogi i skończyliśmy w krzakach.
-Gdybyś nie machała tymi patykami to nie skończylibyśmy w rowie.-powiedział urażony, strzepał kurz ze spodni i podał mi rękę, chwyciłam ja i stanęłam na równe nogi. Zaczęłam wyciągać liście z włosów i pomrukiwać jaki basista jest strasznie nieodpowiedzialny aż nagle poczułam mocnego klapsa na pośladku w ułamku sekundy odwróciłam się do Ashley'a i zaczęłam na niego krzyczeć.
-TY CHUJU! JAKIM KURWA PRAWEM MNIE UDERZYŁEŚ? ! -wykrzyczałam, na co on tylko wzruszył ramionami i się uśmiechnął.
-Nie narzekaj, zawsze możesz iść na nogach tak jak my.-powiedział i zanim się zorientowałam już "siedziałam" na jego plecach zerknęłam na chłopców którzy szeptali między sobą.-Idziemy? -Co? A... tak już.-powiedział Jacky drapiąc się po głowie, irytuje mnie to jeśli jestem w towarzystwie jednak moi znajomi wolą poszeptać między sobą
-Co jutro robimy?
-Jutro będziesz mieć zajęcia ze śpiewu z Andym Ashley'em i Ronnie'm.
-Czemu też z Ash'em? Przecież on gra na basie i jest wokalem wspierającym...-Poczułam jak ten o to mężczyzna mocniej złapał mnie za uda a jego klatka piersiowa zaczęła szybciej się podnosić.-Przepraszam, to było nie mile...
-Bywa.- syknął wkurzony.
-Ponieważ Ashley zna mój styl śpiewania i ma podobny ale inny, co jest bardzo wygodne.-Stwierdził Andy nie zwracając uwagi na nasza wymianę zdań.
Chłopcy podążając za nami co chwilę coś szeptali między sobą a ja miałam wrażenie ze mówią o mnie i Ashley'u
-Ile w sumie masz lat? -spojrzałam krytycznym wzrokiem na basistę.
-Pfff... kobiet nie pyta się o wiek.
-To się tyczy tylko tych starych a ty chyba nie masz jeszcze 60 lat. Więc śmiało mogę pytać.-wytknął mi i pokazał język.-Jeśli mi powiesz to ja też Ci powiem ile mam lat.
-Ash ale ja wiem ile ty masz lat! -Wzruszył tylko ramionami.-23...
-Serio? Myślałam ze 19 góra 21 a nie 23!-walnęłam go w głowę a ten tylko się zaśmiał. To nie było mile z jego strony, ja mu nie wytykam tego ze ma 31lat i jest stara dupa.
-Albo nie. To nie ja jestem stara, to ty jesteś stary. Masz 31 lat więc Kurwa nie mów mi ze jestem stara.-fuknęłam obrażona.
-Dobra już już!-Jacky zaczął nas uspokajać, nagle zauważyłam jak Andy się rozpędza i wskakuje mi na plecy. Wszystko działo się tak szybko, ze nawet nie wiedziałam jakim cudem nasza trójka leży teraz na ziemi. Reszta zaczęła się śmiać, ale ich śmiech przerwał Ashley który darł się na całe gardło, spojrzałam o co chodzi ale w sekundę spaliłam baraka. Kiedy opadałam uderzyłam kolanem o jego "skarb".
-Przepraszam! Boziu Ashley słońce przepraszam! To nie było specjalnie!-zaczęłam jak głupia go przepraszać.
-No dobra... jak mnie pocałujesz to chyba nie będzie tak boleć...
-Chyba cię pojebało słońce, to ze jest mi przykro nie sprawi ze cię pocałuje od tak.-pstryknęłam palcami i zaczęłam się podnosić aby się wytrzepać.
-Caro wracaj!-krzyczeli za mną, odwróciłam się i pokazałam Purdy'mu środkowy palec i przyspieszyłam. Andy szybko do mnie podbiegł.
-No poczekaj na nas-zatrzymałam się a kretyn zwany też jako Ashley Purdy wydarł się
-Ej! Zgubiłem telefon!-Ja pierdole co za idiota.-Tam były wszystkie selfie! Ratujcie! Jedno było takie zajebiste! No kurwa, nie może przepaść!
-Kurwa on tak na serio?-zwróciłam się do wokalisty.
-Nie drzyj, mi się do ucha idioto!-Warknął Ronnie.-Dobra chłopcy on sobie poradzi! Idziemy na chatę!
Wszyscy pokiwali głowami i ruszyli dalej, ja jako ze mam dobre serce podeszłam do niego i włączyłam latarkę w telefonie jednak musiałam mu zrobić ns złość i pomachałam mu przed nosem moim skarbem.
-On może być wszędzie. Jak go chcesz znaleźć? Powodzenia życzę.
-Ucisz się ciągle tylko narzekasz! Nie umiesz cieszyć się chwilą!-stanął i wyrzucił ręce w górę, poszłam za jego przykładem i też stanęłam.
-Ach tak?! To chyba nie ja drę ryja o to ze ktoś zobaczy moje zdjęcia! Jak można zgubić telefon?! Jesteś nieodpowiedzialny i dziecinny! Masz 31 lat! Człowieku dorośnij! Nie możesz być wiecznym dzieckiem!
-Kurwa spójrz na siebie! Jak ty w ogóle wyglądasz?!Jesteś serio pojebana!-podeszłam bliżej i mu strzeliłam w twarz, sądząc po tym jak ręka mnie napierdala a jego głowa odskoczyła w blok musiało boleć.
Podszedł jeszcze bliżej tak ze nasze twarze dzieliło nie więcej niż pięć centymetrów.
-Masz szczęście ze jesteś laska a lasek nie bije. Gdybyś była na przykład CC'm albo Ryan'em już dawno miałabyś obity ryj.-wysyczał wściekły.
-Świetnie! -pokazałam mu środkowy palec i wróciłam do szukania jego pieprzonego telefonu.-Kiedy go ostatnio widziałeś?
-Sekundę przed tym jak wziąłem cie na barana...-Szliśmy w ciszy rozglądając się za jego zgubą -Kurwa nie chce mi się kupować nowego telefonu...
Spojrzałam na niego a on prawie na czworaka szedł ze zmarszczka miedzy brwiami.Szliśmy w ciszy chyba ze uwzględnić przekleństwa które co chwilę basista wypowiadał. Doszliśmy do miejsca gdzie Andy się na nasz rzucił.
-O KURWA O CHUJ TO MÓJ TELEFON! KURWA CAROLNIE ZNALEŹLIŚMY GO!-Purdy podbiegł do telefonu który leżał na ziemi i zaczął go głaskać i przepraszać ze go zgubił.
-Możemy już iść?-spytałam obojętnie patrząc na swoje paznokcie.
-Mogłabyś się cieszyć razem ze mną ale zapomniałem że jesteś zołzą!
-Zachowaj swoje opinie dla siebie.-Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam przed siebie. Co jakiś czas słyszałam jak mówi mi gdzie mam iść czy w lewo czy w prawo i to był jedyny dialog jaki prowadziliśmy. Kiedy zobaczyłam już znajoma wille przyspieszyłam i weszłam na posesję. Otworzyłam drzwi i nie trudząc się tym żeby powiedzieć komuś cześć trzasnęłam nimi i skierowałam się do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i Sięgnęłam po laptopa, kiedy już się włączył zadzwoniłam do Emily i opowiedziałam jej o tych dwóch dniach o wszystkim co robiliśmy i o kłótni z Ashley'em. Stwierdziła że mam rację nie dając mu za wygraną, i żebym częściej z nią rozmawiała bo już jej mnie brakuje. Usłyszałam głośne kroki na korytarzu i zwróciłam się do Em.
- Słońce zadzwonię jutro bo teraz jestem już strasznie zmęczona. Dobranoc kocham Cię. -pomachałam jej i się rozłączyłam, nagle do mojego pokoju otworzyły się drzwi a przez nie wszedł wyraźnie najebany Purdy. Nie patrząc na mnie skierował się w stronę mojego łóżka i położył się na nim uprzednio zdejmując buty.
-Weź sobie stąd idź nie potrzebny mi tu jesteś.-zwróciłam się do niego ale w zamian usłyszałam cichy śmiech. Westchnęłam cicho Wzięłam piżamę, ładowarkę i telefon , wole spać w jego pokoju niż tutaj z nim. Podeszłam do drzwi i nacisnęłam klamkę ale usłyszałam cichy głos.
-Przepraszam ze cie obrażałem wcale tak nie myślę tylko nie lubię jak ktoś mi się sprzeciwia...-pijackie wyznanie bruneta zdziwiło mnie, uśmiechnęłam się lekko i podeszłam do łóżka i przykryłam go kołdra a sama wyszłam wcześniej mówiąc ciche dobranoc.
-Chłopcy ogarnijcie się bo o 13 idziemy do wesołego miasteczka!- W ułamku sekundy każdy już się uśmiechał i kierował w stronę wilii.
I wszystko było by idealnie gdyby nie to że jest już 14 a Andy, CC i Ryan nie wiedzą co na siebie założyć i siedzą na środku salonu i jęczą bym im pomogła.
-Serio? Jakoś im nie pomagałam się ubrać a wy?-wzruszyli ramionami.-Dobra chodźcie bo nigdy nie wyjdziemy...
Ci uradowani wstali i prowadzili do swoich pokoi, pierwszy był Ryan.
Weszłam do jego pokoju i w zasadzie zdziwiłam się, ponieważ myślałam, że zastanę tam jakiś syf.. pudełka po pizzy i inne śmieci po rozrzucane po pokoju, a tu jest czysto.. nawet łóżko jest ładnie pościelone.
Podeszłam do szafy z ubraniami i zaczęłam grzebać szukając czegoś co mógłby na siebie założyć. W ostateczności w oczy rzuciła mi się biała koszulka z dekoltem w serek, luźne jeansy opuszczone w kroku w kolorze jasnego jeansu, czarny luźny sweterek i z pułki, która stała obok szafy wyciągnęłam glany.
-No ale jesteś pewna, że mogę tak iść?
-Jak ci się nie podoba to sobie sam coś znajdź, co za problem? - fuknęłam, odwróciłam się na piecie i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami.
Zaraz obok stał Andy najprawdopodobniej czekając na swoja kolej. Ucieszony wziął mnie za rękę i zaczął ciągnąć w stronę swojego pokoju, otworzył drzwi i przepościł pierwsza. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to czarno biały kot, którego widziałam nie raz na zdjęciach - Crow! -podeszłam powoli do łózka żeby go nie spłoszyć uklękłam, a kot sam do mnie podszedł żeby go pogłaskać.
-Crow ty babiarzu! Porwałeś nam Caroline!-Biersack starał się wyglądać poważnie jednak po chwili wybuchnął śmiechem.
-Dobra trzeba cie ubrać, bo najwyraźniej samemu ci się nie chce...
-Słyszałem!
-Bo miałeś słyszeć.
Grzebiąc po szafkach znalazłam czarna koszulkę też z dekoltem w serek, tego samego koloru rurki z dziurami na kolanach i buty również tego koloru z Batmanem.
-O kurwa ale zajebiste!-Wokalista podbiegł do mnie i ujął w ramiona. W ten oto sposób miałam karuzele ponieważ zaczął kręcić się wokół własnej osi.
-Dobra już! Musze iść jeszcze do Christiana!
Odstawił mnie, a ja poszłam za perkusista do jego pokoju. Wyciągnęłam czerwona bluzę ciemne jeansy i czerwone Conversy i tak o to skończyłam ich ubierać. Zeszłam na dół i rzuciłam się na kanapę czekając aż zejdą, zerknęłam po towarzyszach i stwierdziłam ze bardzo podoba mi się strój Ashley'a i Ronnie'go. Ash ubrany był w czarne rurki z dziura na kolanie, czarne kowbojki, białą koszule z podwiniętymi rękawami no ale nie mógł zapomnieć o swojej bluzie z jednorożcem, którą trzymał teraz w ręce. Natomiast Ronnie miał na sobie idealnie czarna koszule z luźno zawiązanym czerwonym krawatem zestaw uzupełnił czarnymi gładkimi rurkami.
-Caro a my jak wyglądamy?- Jacky pokazał ręką na siebie i chłopców, wyciągnęłam rękę i pokazałam kciuka. Gdybym miała przebierać jeszcze ich to na pewno bym zwariowała. Miałam tu przyjechać żeby spędzić miło czas ze swoimi idolami i czegoś się nauczyć,a na razie jestem ich stylistka. Spojrzałam w stronę schodów żeby zobaczyć jak te trzy ciamajdy schodzą. Znowu o coś się kloca. Coraz bardziej nie chce mi się tam iść.
-Jedziemy samochodem czy z buta?- zagadnał Jake.
-No a jak będziesz się chciał napić piwa to co zrobisz? Zostawisz je?- Andy wtrącił swoje cztery grosze.
-No niby tak ale to daleko - marudził Christian.
-W takim razie idziemy na nogach! Ruch dobrze wam zrobi - ucięłam tą idiotyczna wymianę zdań. Wyszliśmy a Jinxx zamknął drzwi. Nagle wszyscy usłyszeliśmy dzwonek przychodzącego sms'a i rzuciliśmy się na swoje telefony, okazało się że to mój.
Nadawca; Emily xx
No hey słońce wbijesz na skype?
Nadawca;ja
Em zadzwonię wieczorem i wszystko wytłumaczę. XX
Schowałam telefon do tylnej kieszeni i zaczęłam wsłuchiwać się w rozmowę miedzy chłopakami którzy rozmawiali o swoim typie dziewczyny.
-A ty Caro jaki masz typ? - spytał Rayan.
-Pewnie lubi niegrzecznych gości - wtrącił się Ronnie poruszając zabawnie brwiami na co się zaśmiałam bo przypomniał mi się tekst jego piosenki.
-Nie ważne czy jest grzeczny czy nie, liczy się to by mnie rozumiał, mogłabym się z nim kłócić o głupoty ale żeby nie brał wszystkiego do siebie. By mnie rozśmieszał lub pocieszał, na pewno nie chciałabym żeby był strasznie poukładany na przykład słuchał by się tylko swojej mamusi i tylko jej zdanie się liczyło bo jest to wkurwiające. To tak jakby był jej marionetka bez własnego zdania to było by nudne i zbyt banalne. Jednak gdyby mnie zdradził sponiewierałabym go z błotem.
Trochę się rozmarzyłam ale gdy się otrząsnęłam zauważyłam że chłopcy patrzą na mnie ze zdziwieniem. Nie wiem o co im chodzi. W zasadzie nie powiedziałam nic takiego. Popatrzyłam więc na nich ze znakiem zapytania. Niestety nikt nie udzielił mi żadnej odpowiedzi więc pokręciłam głową i odezwałam się.
-Co was tak zdziwiło?
-W zasadzie to ja myślałem że wolisz jakieś romansidło.. Bez kłótni.. Takie wiesz love story. Ewentualnie bad boya - wykrztusił Ash.
-No cóż jak widzisz mam inne upodobania - uśmiechnęłam się i lekko uderzyłam basistę w plecy na co ten również się zaśmiał i zaczął mnie łaskotać.
-ASH DEBILU NIE WYGŁUPIAJ SIĘ!! IDZIEMY DO TEGO MIASTECZKA WIĘC NIE PRZEDŁUŻAJ DROGI!!! - krzyknął Andy na co wszyscy stanęli na baczność.
Wszyscy się na siebie popatrzaliśmy z poważnymi minami jednak długo tak nie wytrzymaliśmy i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem i ruszyliśmy w dalsza drogę.
***
Kiedy już doszliśmy na miejsce a mianowicie do wesołego miasteczka Jinxx Jake Ryan i Jacky narzekali ze bolą ich nogi. Na co dostali zjebke od reszty że ich to nie interesuje, podeszłam do kasy by kupić wejściówkę ale Andy mnie wyprzedził.
-Ja ci to zaproponowałem więc ja płace, a ty idź ich na razie popilnuj.-wskazał na chłopców.
-Andy ale ty nie będziesz płacił za mnie! Przez to czuje się niekomfortowo...
-W takim razie mamy układ jeśli ja za ciebie kupie ten bilet to później zrobisz coś dla mnie.
-No dobra...
Podeszłam do nich i od razu zostałam zakatowana pytaniami.
-Na co pójdziemy jako pierwsze?!
-A może najpierw pójdziemy coś zjeść?!
-Albo przejdziemy się i pooglądamy atrakcje ?!
-Na początku chce iść na rollercoaster!-zerknęłam po każdym.-A co do jedzenia to nie chce iść tam na początku bo boje się ze zwymiotuje później, ale jak chcecie to idźcie.
-Dobry pomysł to kto chce iść na rollercoaster?
Końcem końców tylko ja Andy Ashley Ronnie i CC zdecydowaliśmy się tam iść a z resztą ustaliliśmy, że się później zdzwonimy.
-Caro zapomniałem! - Biersack wziął moja dłoń i założył różową opaskę na rękę z nazwa wesołego miasteczka po wykonanej czynności podniósł swoja i reszty rękę i wykrzyknął.
-Go go power rengers !
-Ja cie nie znam.-mruknęliśmy jednocześnie przez co urażony wokalista szedł z tylu a my kierowaliśmy się na owa kolejkę.
-No dobra to kto z kim siada ?
-Ja chce być z Andym który pewnie się będzie strasznie bal i będzie trzymać mnie za rękę.-powiedział Ronnie na co najmłodszy z chłopców delikatnie spalił buraka.
-Zamknij się wcale tak nie będzie...
-Wole nie jechać z wami tylko usiądę z jakaś laska.-CC zaczął znacząco poruszać brwiami.
-Czyli my jesteśmy razem? -spojrzałam na basistę na co on tylko wzruszył ramionami.
-Masz załóż bo będzie ci zimno...-podał mi swoja ulubiona bluzę.
-A ty? Przecież tobie tez będzie zimno masz tylko koszule.-Wskazałam palcem na cieniutki materiał który miał na ramionach, było przez niego widać zarys jego tatuaży wiec tym bardziej będzie mu zimno.
-Kobieto dzięki tobie nigdy nie jest mi zimno, ponieważ co chwile skacze mi ciśnienie. Jest mi wręcz gorąco!-wysyczał ostatnie słowa,uśmiechnęłam się niewinnie a ten podniósł ręce z bluza tak żebym ja założyła kiedy miałam już ciepły materiał zaciągnęłam się dyskretnie jej zapachem. Musze przyznać ze Purdy ma zajebiste perfumy,będę musiała spytać się co to za marka.
-No choć!-Krzyknął Coma, wzruszyłam ramionami i podbiegłam do nich ponieważ mieliśmy już zaraz wchodzić.
-Panienko!Niech panienka zostawi kapelusz bo tam będzie duży wiatr a szkoda by tak ładnego kapelusza!-rozśmieszyło mnie to jak operator kolejki się do mnie zwraca ale posłusznie odłożyłam kapelusz w wyznaczone miejsce. Pierwszy wsiadł Ashley i zaraz się do mnie odwrócił by podać rękę żebym się nie wywaliła. I dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego ze może tak tyci tyci boje się bo jednak jest kilka takich odcinków ze jedzie się trochę dłużej do góry nogami...
-Jeśli się będziesz bać złap mnie za rękę ewentualnie możesz się do mnie przytulic nikomu nic nie powiem. Słowo harcerza którym nigdy nie bylem!-Ashley starał się wyglądać poważnie co wyglądało przekomicznie ponieważ on i słowo poważny nie gra w jednej lidze. Kiedy wagonik ruszył byłam bardzo spokojna no bo jedzie wolno i w ogóle ale kiedy zaczęła zjeżdżać na dol przez co zaczęłam piszczeć Purdy zaśmiał się i objął mnie ramieniem a ja wtuliłam głowę w jego klatkę piersiowa którą co sekundę podskakiwała od jego śmiechu.
-Nie śmiej się ze mnie!-walnęłam go w klatkę piersiowa na co usłyszałam jeszcze większy śmiech. Po upływie 10min wagonik się zatrzymał a ja wyskoczyłam jak oparzona i schyliłam się po kapelusz. Rękawy jego bluzy są zdecydowanie za długie co wszystko utrudnia.
-Zdecydowanie ładnie ci w tej bluzie.-Basista poruszał sugestywnie brwiami na co ja przewróciłam oczami.-Chodźmy na trampolinę!
-No dobra.
Weszliśmy na trampolinę i przypięli nas szelkami, Ash zaczął się popisywać. Robił "salta",szpagaty i chuj wie co jeszcze wymyślił. Minęło 10minut naszego skakania a on odpiął szelki i zszedł z trampoliny. Przestraszona poszłam w jego ślady i podeszłam do niego.
-Nic ci nie jest? -zapytałam przestraszona.
-No...bo...-zaczął się wymigiwać.
-Bo?
-No bo te pierdolone szelki mnie uwierały a to w chuj bolało!
Spojrzałam na niego jak na idiotę ale pokiwałam głową.
-W takim razie chodźmy na kamikadze!-pisnęłam uradowana chłopak poczłapał za mną a ja podskakiwałam
-Idziemy do zoo zoo zoo idziemy do zooo!
-Caroline przykro mi ale to wesołe miasteczko a nie zoo.-podrapał się po tyle głowy.
-To tylko piosenka...-mruknęłam nie zadowolona, resztę drogi pokonaliśmy w milczeniu weszłam po schodkach i zapytałam gdzie położyć kapelusz. Usiedliśmy w "krzesłach" i karuzela ruszyła, i następna i następna... kiedy byliśmy na samochodzikach spotkaliśmy Andy'ego, Ronnie'go, Jinxx'a i Jacky'ego. Później zdecydowaliśmy się że będziemy chodzić razem ponieważ za nie długo będziemy się zbierać, chłopcy poszli po piwo i kazali mi czekać kolo dmuchańców.
-Masz.-Ronnie podał mi plastikowy kubeczek z bursztynowa cieczą mruknęłam ciche dzięki i poszliśmy oglądać karuzele na które pójdziemy.
-Carolinus!-zwrócił się do mnie Andy.-Pamiętasz ze masz coś dla mnie zrobić?
-Jeśli masz jakieś brudne myśli to od razu mowie nie.
Chłopcy przyglądali się nam z zaciekawieniem ale postanowiłam ich zignorować i pokiwałam głową.
-W takim razie idziemy do basenu z kulkami.
-Co?
-To co słyszałaś, idziemy do basenu z kulkami.
-Pojebało cie.
-Nie.
-Tak.
-Nie masz nic do gadania.
-Ugh...-podałam Jinxx'owi piwo a sama poszłam za Biersackiem odwróciłam się do Purdy'ego i powiedziałam bezgłośne "pomocy" a on pokazał serduszko.
Wokalista zapewnił opiekuna tego basenu że nic się z tym nie stanie a ja ściągnęłam buty, i weszłam do "basenu" , Andy poszedł za moim przykładem. Uradowany tarzał się w tych piłkach, kiedy stal tyłem postanowiłam się schować i szybko się położyłam a masa piłeczek przykryła moje ciało.
-Caro?-spytał lekko przestraszony.-Caroline to nie jest śmieszne.
Słyszałam jak chodzi aż w końcu potknął się o moja rękę i się wywalił.
-Niespodzianka!-podniosłam się chichocząc jego mina była bezcenna. Cały był czerwony na twarzy a na ustach był krzywy uśmiech, podniósł się i podszedł do mnie.
-Tego nie było.
Wyszedł i założył buty i nie czekając na mnie ruszył z powrotem do chłopców.
****
Chce do łóżka! Jestem taka zmęczona, nawet ta droga wygląda sympatycznie.
-Nogi mnie bolą!- mruknęłam tak by mnie słyszeli, wszyscy stanęli i na mnie spojrzeli, następnie na siebie
Zmarszczyłam brwi widząc co robią, a mianowicie grali w kamień papier nożyce. Pierwszy odpadł Ashley, spojrzał na mnie i odwrócił się tyłem lekko przy tym schylając.
-Wyskakuj.-zerknęłam sceptycznie na niego ale wykonałam polecenie i już "siedziałem" na jego plecach. Czułam jak szybko bije jego serce i resztki perfum basisty wymieszane z papierosami Ronnie'go i Biersacka. Ułożyłam wygodnie głowę w zagłębieniu jego szyi.- Ryan weź jej kapelusz bo mnie wkurwia.
Chłopak posłusznie podbiegł do nas i zabrał mi kapelusz i założył sobie na głowę.
-Patrzcie jestem Caroline! Jestem zajebista, a Ash na mnie leci!-próbował mnie naśladować wymachując przy tym rękami.
-Wypierdalaj! -powiedzieliśmy jednocześnie, co wywołało wśród chłopców głośne gwizdy i oklaski, zerknęłam na Purdy'ego. Jego policzki były lekko różowe, pewnie od tego ze musi mnie dźwigać.
-Nie ruszaj się tak tą głową bo mnie smyrasz tymi włosami...-powiedział tak bym tylko ja to słyszała, uśmiechnęłam się szeroko i zaczęłam zostawiać lekkie całusy na jego szyi na co cicho jęknął , Zaśmiałam się cicho i dmuchnęłam mu do ucha a ten zaczął się śmiać i kręcić wokół własnej osi.
-Ash ty idioto nie rób tak!!-zaczęłam piszczeć a on jeszcze przyspieszył ostatecznie brunet potknął się o swoje nogi i skończyliśmy w krzakach.
-Gdybyś nie machała tymi patykami to nie skończylibyśmy w rowie.-powiedział urażony, strzepał kurz ze spodni i podał mi rękę, chwyciłam ja i stanęłam na równe nogi. Zaczęłam wyciągać liście z włosów i pomrukiwać jaki basista jest strasznie nieodpowiedzialny aż nagle poczułam mocnego klapsa na pośladku w ułamku sekundy odwróciłam się do Ashley'a i zaczęłam na niego krzyczeć.
-TY CHUJU! JAKIM KURWA PRAWEM MNIE UDERZYŁEŚ? ! -wykrzyczałam, na co on tylko wzruszył ramionami i się uśmiechnął.
-Nie narzekaj, zawsze możesz iść na nogach tak jak my.-powiedział i zanim się zorientowałam już "siedziałam" na jego plecach zerknęłam na chłopców którzy szeptali między sobą.-Idziemy? -Co? A... tak już.-powiedział Jacky drapiąc się po głowie, irytuje mnie to jeśli jestem w towarzystwie jednak moi znajomi wolą poszeptać między sobą
-Co jutro robimy?
-Jutro będziesz mieć zajęcia ze śpiewu z Andym Ashley'em i Ronnie'm.
-Czemu też z Ash'em? Przecież on gra na basie i jest wokalem wspierającym...-Poczułam jak ten o to mężczyzna mocniej złapał mnie za uda a jego klatka piersiowa zaczęła szybciej się podnosić.-Przepraszam, to było nie mile...
-Bywa.- syknął wkurzony.
-Ponieważ Ashley zna mój styl śpiewania i ma podobny ale inny, co jest bardzo wygodne.-Stwierdził Andy nie zwracając uwagi na nasza wymianę zdań.
Chłopcy podążając za nami co chwilę coś szeptali między sobą a ja miałam wrażenie ze mówią o mnie i Ashley'u
-Ile w sumie masz lat? -spojrzałam krytycznym wzrokiem na basistę.
-Pfff... kobiet nie pyta się o wiek.
-To się tyczy tylko tych starych a ty chyba nie masz jeszcze 60 lat. Więc śmiało mogę pytać.-wytknął mi i pokazał język.-Jeśli mi powiesz to ja też Ci powiem ile mam lat.
-Ash ale ja wiem ile ty masz lat! -Wzruszył tylko ramionami.-23...
-Serio? Myślałam ze 19 góra 21 a nie 23!-walnęłam go w głowę a ten tylko się zaśmiał. To nie było mile z jego strony, ja mu nie wytykam tego ze ma 31lat i jest stara dupa.
-Albo nie. To nie ja jestem stara, to ty jesteś stary. Masz 31 lat więc Kurwa nie mów mi ze jestem stara.-fuknęłam obrażona.
-Dobra już już!-Jacky zaczął nas uspokajać, nagle zauważyłam jak Andy się rozpędza i wskakuje mi na plecy. Wszystko działo się tak szybko, ze nawet nie wiedziałam jakim cudem nasza trójka leży teraz na ziemi. Reszta zaczęła się śmiać, ale ich śmiech przerwał Ashley który darł się na całe gardło, spojrzałam o co chodzi ale w sekundę spaliłam baraka. Kiedy opadałam uderzyłam kolanem o jego "skarb".
-Przepraszam! Boziu Ashley słońce przepraszam! To nie było specjalnie!-zaczęłam jak głupia go przepraszać.
-No dobra... jak mnie pocałujesz to chyba nie będzie tak boleć...
-Chyba cię pojebało słońce, to ze jest mi przykro nie sprawi ze cię pocałuje od tak.-pstryknęłam palcami i zaczęłam się podnosić aby się wytrzepać.
-Caro wracaj!-krzyczeli za mną, odwróciłam się i pokazałam Purdy'mu środkowy palec i przyspieszyłam. Andy szybko do mnie podbiegł.
-No poczekaj na nas-zatrzymałam się a kretyn zwany też jako Ashley Purdy wydarł się
-Ej! Zgubiłem telefon!-Ja pierdole co za idiota.-Tam były wszystkie selfie! Ratujcie! Jedno było takie zajebiste! No kurwa, nie może przepaść!
-Kurwa on tak na serio?-zwróciłam się do wokalisty.
-Nie drzyj, mi się do ucha idioto!-Warknął Ronnie.-Dobra chłopcy on sobie poradzi! Idziemy na chatę!
Wszyscy pokiwali głowami i ruszyli dalej, ja jako ze mam dobre serce podeszłam do niego i włączyłam latarkę w telefonie jednak musiałam mu zrobić ns złość i pomachałam mu przed nosem moim skarbem.
-On może być wszędzie. Jak go chcesz znaleźć? Powodzenia życzę.
-Ucisz się ciągle tylko narzekasz! Nie umiesz cieszyć się chwilą!-stanął i wyrzucił ręce w górę, poszłam za jego przykładem i też stanęłam.
-Ach tak?! To chyba nie ja drę ryja o to ze ktoś zobaczy moje zdjęcia! Jak można zgubić telefon?! Jesteś nieodpowiedzialny i dziecinny! Masz 31 lat! Człowieku dorośnij! Nie możesz być wiecznym dzieckiem!
-Kurwa spójrz na siebie! Jak ty w ogóle wyglądasz?!Jesteś serio pojebana!-podeszłam bliżej i mu strzeliłam w twarz, sądząc po tym jak ręka mnie napierdala a jego głowa odskoczyła w blok musiało boleć.
Podszedł jeszcze bliżej tak ze nasze twarze dzieliło nie więcej niż pięć centymetrów.
-Masz szczęście ze jesteś laska a lasek nie bije. Gdybyś była na przykład CC'm albo Ryan'em już dawno miałabyś obity ryj.-wysyczał wściekły.
-Świetnie! -pokazałam mu środkowy palec i wróciłam do szukania jego pieprzonego telefonu.-Kiedy go ostatnio widziałeś?
-Sekundę przed tym jak wziąłem cie na barana...-Szliśmy w ciszy rozglądając się za jego zgubą -Kurwa nie chce mi się kupować nowego telefonu...
Spojrzałam na niego a on prawie na czworaka szedł ze zmarszczka miedzy brwiami.Szliśmy w ciszy chyba ze uwzględnić przekleństwa które co chwilę basista wypowiadał. Doszliśmy do miejsca gdzie Andy się na nasz rzucił.
-O KURWA O CHUJ TO MÓJ TELEFON! KURWA CAROLNIE ZNALEŹLIŚMY GO!-Purdy podbiegł do telefonu który leżał na ziemi i zaczął go głaskać i przepraszać ze go zgubił.
-Możemy już iść?-spytałam obojętnie patrząc na swoje paznokcie.
-Mogłabyś się cieszyć razem ze mną ale zapomniałem że jesteś zołzą!
-Zachowaj swoje opinie dla siebie.-Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam przed siebie. Co jakiś czas słyszałam jak mówi mi gdzie mam iść czy w lewo czy w prawo i to był jedyny dialog jaki prowadziliśmy. Kiedy zobaczyłam już znajoma wille przyspieszyłam i weszłam na posesję. Otworzyłam drzwi i nie trudząc się tym żeby powiedzieć komuś cześć trzasnęłam nimi i skierowałam się do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i Sięgnęłam po laptopa, kiedy już się włączył zadzwoniłam do Emily i opowiedziałam jej o tych dwóch dniach o wszystkim co robiliśmy i o kłótni z Ashley'em. Stwierdziła że mam rację nie dając mu za wygraną, i żebym częściej z nią rozmawiała bo już jej mnie brakuje. Usłyszałam głośne kroki na korytarzu i zwróciłam się do Em.
- Słońce zadzwonię jutro bo teraz jestem już strasznie zmęczona. Dobranoc kocham Cię. -pomachałam jej i się rozłączyłam, nagle do mojego pokoju otworzyły się drzwi a przez nie wszedł wyraźnie najebany Purdy. Nie patrząc na mnie skierował się w stronę mojego łóżka i położył się na nim uprzednio zdejmując buty.
-Weź sobie stąd idź nie potrzebny mi tu jesteś.-zwróciłam się do niego ale w zamian usłyszałam cichy śmiech. Westchnęłam cicho Wzięłam piżamę, ładowarkę i telefon , wole spać w jego pokoju niż tutaj z nim. Podeszłam do drzwi i nacisnęłam klamkę ale usłyszałam cichy głos.
-Przepraszam ze cie obrażałem wcale tak nie myślę tylko nie lubię jak ktoś mi się sprzeciwia...-pijackie wyznanie bruneta zdziwiło mnie, uśmiechnęłam się lekko i podeszłam do łóżka i przykryłam go kołdra a sama wyszłam wcześniej mówiąc ciche dobranoc.
BUUU!
No i jest! Przepraszam ze w tamtym tygodniu nic nie było :c Mam nadzieje że to że jest tak długi jakoś wam wynagrodzi ^^
Co sądzicie ? Podobała Wam się wątek z wesołym miasteczkiem? A co sądzicie o kłótni Ashley'a z Caro? Plus dziękuję Juliannie i Insidious Nightmare za kilka pomysłów :3 Miejmy nadzieje ze Wam się podoba <3 ♡
No i jest! Przepraszam ze w tamtym tygodniu nic nie było :c Mam nadzieje że to że jest tak długi jakoś wam wynagrodzi ^^
Co sądzicie ? Podobała Wam się wątek z wesołym miasteczkiem? A co sądzicie o kłótni Ashley'a z Caro? Plus dziękuję Juliannie i Insidious Nightmare za kilka pomysłów :3 Miejmy nadzieje ze Wam się podoba <3 ♡

Hajahah dziękuj 😂❤️ Genialne . Dużo dopisałaś bo końca nie czytałam wcześniej. Ale super to wyszło ❤️
OdpowiedzUsuńTa kąpiel z Andym w kulkach! XD....Coś zajebistego XD...całokształt rozdziału też cudowny ^^... wszyscy się tam zachowują jak dzieci XD... czekam na następny rozdział :3 życzę weny do nexta Oli :***
OdpowiedzUsuń